<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296</id><updated>2012-02-16T07:34:44.155-08:00</updated><category term='Retro-granie'/><category term='Aktualnie grane'/><category term='End-game'/><category term='Varia'/><category term='Moje boje w FM2011'/><category term='News'/><title type='text'>grykowisko</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>23</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5355505844511250004</id><published>2011-07-16T11:40:00.000-07:00</published><updated>2011-07-16T11:47:16.550-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Magicka: Vietnam - jeszcze mniejsze maleństwo, już nie tak fajne</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bP0KaPmABKg/TiHatBAQ5HI/AAAAAAAABU4/Ls0czJZXj_s/s1600/magicka_vietnam_poster.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-bP0KaPmABKg/TiHatBAQ5HI/AAAAAAAABU4/Ls0czJZXj_s/s200/magicka_vietnam_poster.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zasłużony sukces&lt;b&gt; Magicki&lt;/b&gt; spowodował wysyp DLC do tej gry. Największym z nich, najgłośniej zapowiadanym i teoretycznie najfajniejszym jest &lt;b&gt;Magicka: Vietnam&lt;/b&gt;. Na pierwszy rzut oka wszystko jest cool - począwszy od świetnej okładki, parodiującej Battlefield: Bad Company 2, po sam pomysł przeniesienia radosnej rozpierduchy do Wietnamu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I faktycznie początkowo dodatek robi świetne wrażenie - wyrazisty styl graficzny, rockowa muza z tamtego okresu przygrywająca w tle, gameplay słodko kojarzący mi się z kultowym Cannon Fodder (są nawet chatki produkujące wrogów do momentu ich zniszczenia) i tona przeciwników nawalających do nas z AK-47. Pierwszy zgrzyt pojawia się szybko - brak checkpointów. Tak, zginiesz - zaczynasz od początku. A ginąć będziesz często. Danie wszystkim wrogom w łapę broni dystansowej mocno wyśrubowało i tak duży już przecież poziom trudności. Ale to nic, zacisnąłem zęby i parłem kilkanaście razy od początku.&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Ciała Wietnamców wesoło eksplodują, napalm pali jakiś przerośniętych ruskich Rambo, czyszczę niewielką wioskę, przechodzę kawałek dalej, załącza się animacja i... to koniec? He? Grałem może 20 minut i to koniec? Gra wyświetla jakieś statystyki, z których wynika, że czegoś tam nie zniszczyłem, ale do cholery - raptem trzy niewielkie części mapy i the end? I to kosztuje poza promocją 5 eurasów na Steamie? No fucking way...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4bMP7Hsbo5A/TiHamJPcGAI/AAAAAAAABU0/T_6jJq93LF8/s1600/2011-07-06_00003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-4bMP7Hsbo5A/TiHamJPcGAI/AAAAAAAABU0/T_6jJq93LF8/s400/2011-07-06_00003.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc nie rozumiem jaki sens miał cały wysiłek w tworzenie nowych obiektów, broni i magick, tylko po to żeby coś tak mikrego stworzyć. To mógł być świetny dodatek, gdyby zrobiono z niego kampanię przynajmniej w połowie tak długą jak podstawka, tymczasem pokpiono całkiem sprawę i sprezentowano graczom typowy rzut na kasę. Zdecydowanie nie polecam - chyba, że któraś z promocji skróci cenę tego maleństwa do 1 euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2/10&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5355505844511250004?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5355505844511250004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/07/magicka-vietnam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5355505844511250004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5355505844511250004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/07/magicka-vietnam.html' title='Magicka: Vietnam - jeszcze mniejsze maleństwo, już nie tak fajne'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bP0KaPmABKg/TiHatBAQ5HI/AAAAAAAABU4/Ls0czJZXj_s/s72-c/magicka_vietnam_poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5538161857855232044</id><published>2011-07-16T09:19:00.000-07:00</published><updated>2011-07-16T10:53:34.780-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Magicka - fajowe maleństwo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JG4E43tBHaU/TiG5jpXyxaI/AAAAAAAABUo/pfPGmkh6kPM/s1600/Magicka-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-JG4E43tBHaU/TiG5jpXyxaI/AAAAAAAABUo/pfPGmkh6kPM/s200/Magicka-logo.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Gry indie omijałem do tej pory szerokim łukiem. Jakoś nie wydawało mi się, że będę w stanie wciągnąć się w prostą, amatorską produkcję, gdy ciągle tyle "poważnych" gier czeka na swoją kolej do zajęcia mi kilkunastu godzin życia.Wszystko do czasu aż trafiłem na &lt;b&gt;Magickę&lt;/b&gt; - gra okazała się tak fajna, że jak na początku lipca nastało Summer Sale na Steamie, rzuciłem się do kupna prawie wszystkich wysoko ocenionych gier niezależnych :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest Magicka? Najprościej mówiąc hack'n'slashem. Nazwanie tej gry klonem Diablo byłoby jednak krzywdzące, bo mamy tu do czynienia z tak unikalnym i tak miodnym systemem walki, że przy nim wszystkie wcześniejsze gry tego gatunku wydają się wręcz prostackie.&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Na czym polega ta wyjątkowość? Mamy do dyspozycji 8 podstawowych "żywiołów", każdy przypisany do osobnego klawisza (Q, W, E, R, A, S, D, F).&amp;nbsp;&amp;nbsp;Część z nich użyta razem tworzy inny "żywioł" (woda + ogień = para, woda + zimno = lód).&amp;nbsp;Z tychże 10 żywiołów tworzymy zaklęcia, składające się z maksymalnie 5 elementów (np. 5x ten sam element lub niemal dowolne ich kombinacje). W zależności od kombinacji elementów zaklęcie zaowocuje innym efektem/siłą. Nietrudno policzyć, że możliwych sekwencji są dziesiątki, jak nie setki. I to naprawdę widać na ekranie. Do tego każde zaklęcie możemy rzucić na trzy sposoby - w kierunku kursora myszki (czyli na&amp;nbsp; przeciwnika/w grupę wrogów, PPM), na siebie (ŚPM) lub obszarowo wokół postaci gracza (na wypadek otoczenia przez niemilców, Shift+PPM).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ifNOYI_UkB0/TiG3PFc81CI/AAAAAAAABUY/qi7mCss5asw/s1600/2011-07-02_00002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://3.bp.blogspot.com/-ifNOYI_UkB0/TiG3PFc81CI/AAAAAAAABUY/qi7mCss5asw/s400/2011-07-02_00002.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No dobra, mamy więc niesamowitą różnorodność czarów, których efekt jeszcze różni się w zależności od tego jak je rzucimy. Mało? No to autorzy dają nam do dyspozycji tak zwane magicki - z góry zapisane kombinacje zaklęć, uruchamiane spacją, których efekt jest zazwyczaj piorunujący i zawsze efektowny. Mało? To mamy jeszcze magiczne kostury o dwóch funkcjach - odpychania wrogów (to ma każdy kij) oraz efekt unikalny dla danego kija (np. przyzwanie wielkiego drzewca do pomocy, teleport etc.). Mało? To co powiecie na trzymaną w drugiej ręce broń białą, a nawet M60? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6BkuXznvPw8/TiG3Cm9xTEI/AAAAAAAABUQ/UHrS05f1cd0/s1600/2011-06-28_00003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://3.bp.blogspot.com/-6BkuXznvPw8/TiG3Cm9xTEI/AAAAAAAABUQ/UHrS05f1cd0/s400/2011-06-28_00003.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę możliwości robienia rozpierduchy są tutaj niezliczone, podobnie jak zastępy wrogów wysyłanych przeciwko naszemu magowi. Ich eksterminacja jest szalenie efektowna - ciała eksplodują, posoka leje się strumieniami, a zdyszany gracz przed &amp;nbsp;monitorem napiernicza w klawisze jak w amoku, próbując po raz kolejny wywołać Przyzwanie Fenixa - może tym razem się uda... Oj, napocić się tu trzeba. Coraz silniejsi przeciwnicy wymuszają nie tylko używanie skomplikowanych zaklęć, ale jeszcze dobrania odpowiedniej strategii walki. Bywa naprawdę trudno, czasem wręcz wkurwiająco trudno, ale przejście takiego upierdliwego etapu dostarcza dzikiej satysfakcji. A na końcu każdego z poziomów czeka boss - ci są zróżnicowani, wymagający odmiennej taktyki, niekiedy bardzo fajnie pomyślani, ale nie zawsze ciężcy do pokonania. Szczególnie ostatnia walka była zaskakująco łatwa, zwłaszcza w porównaniu do sadyzmów, z którymi musiałem uporać się wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lKSbTSmaCy0/TiG3UtGVYfI/AAAAAAAABUc/xa_z3dEcrgU/s1600/2011-07-02_00005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-lKSbTSmaCy0/TiG3UtGVYfI/AAAAAAAABUc/xa_z3dEcrgU/s400/2011-07-02_00005.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Olbrzymim plusem gry jest także jej totalnie zwariowany klimat i jawne, nawet nie mruganie okiem do gracza, ale szczerzenie do niego japy w szaleńczym uśmiechu.&amp;nbsp;Naigrawanie&amp;nbsp;się ze&amp;nbsp;schematów&amp;nbsp;gatunkowych, innych gier, filmów i popkultury ma tu miejsce na każdej płaszczyźnie - od samej fabuły, przez projekty lokacji, osiągnięcia na Steamie, po bronie, którymi siejemy pożogę (oprócz wspomnianego M60 mamy tu choćby wymiatający miecz świetlny, a jedna z magick to "Crash to desktop" :) ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NMJHz8hj93A/TiG3IHI84NI/AAAAAAAABUU/AILAAAYuTZk/s1600/2011-07-02_00001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-NMJHz8hj93A/TiG3IHI84NI/AAAAAAAABUU/AILAAAYuTZk/s400/2011-07-02_00001.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Willem Defoe odcina kupony kolejny raz wcielając się w Sierżanta Eliasa&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jakieś wady? Tak, właściwie jedna poważna - konieczność zaczynania danego poziomu od początku w przypadku restartu gry, checkpointy zapisane w trakcie levelu są kasowane po wyjściu do głównego menu. No jak mnie to irytowało. 30 minut stracone na jakiś popieprzony odcinek (cholerne Yeti), dopadnięcie z wystawionym jęzorem do checkpointa, a tu żona wchodzi do pokoju: "Może obejrzymy jakiś film?". No i po ptokach, następnego dnia męczarnia od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym grzechów nie ma, no może jeszcze optymalizacja jest żenująca, bo spadki płynności są odczuwalne, ale na szczęście nie występowały w czasie walk. A reszta to przyzwoita grafa, niezłe udźwiękowienie, całe rzeki miodu i wyzwanie nawet dla mega hardcorowców. Jeśli reszta gier indie też jest taka, to może odkryłem &amp;nbsp;własne growe Eldorado.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8,5/10&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5538161857855232044?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5538161857855232044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/07/magicka-fajowe-malenstwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5538161857855232044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5538161857855232044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/07/magicka-fajowe-malenstwo.html' title='Magicka - fajowe maleństwo'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JG4E43tBHaU/TiG5jpXyxaI/AAAAAAAABUo/pfPGmkh6kPM/s72-c/Magicka-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-1857160530666567290</id><published>2011-06-25T03:08:00.000-07:00</published><updated>2011-06-30T11:08:30.250-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Call of Duty: Black Ops - całkiem, całkiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MkB5MukJWfQ/TgWxvuthxwI/AAAAAAAABRA/SIODw9clMrY/s1600/Black-Ops-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-MkB5MukJWfQ/TgWxvuthxwI/AAAAAAAABRA/SIODw9clMrY/s200/Black-Ops-logo.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po &lt;b&gt;Modern Warfare 2&lt;/b&gt;, którego singla &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2009/12/single-w-call-of-duty-modern-warfare-2.html"&gt;zjechałem 1,5 roku temu&lt;/a&gt;, miałem dość całej serii Call of Duty. &lt;b&gt;Black Opsa&lt;/b&gt; pewnie nigdy bym nie kupił, gdyby nie lekkie znużenie &lt;b&gt;Battlefieldem: Bad Company 2&lt;/b&gt; i chęć na jakieś nowe multi. Po instalacji rozpocząłem więc kilkugodzinne badanie multika, pomijając całkowicie tryb dla pojedynczego gracza&amp;nbsp;. Na razie mam przegrane w multi raptem 8h, więc trudno o jakieś głębsze wnioski, ale z grubsza można napisać, że to połączenie stylu gry z MW2, z dedykowanymi serwerami rodem z MW1, okraszone chyba najfajniejszymi mapami w całej serii. Naprawdę mapki są git - wyważone, zróżnicowane, ciekawe i do tego zawierające całkiem przyjemne elementy w postaci przygrywającej czasem klimatycznej muzyki lub ciekawych animacji w tle (startująca rakieta, przejeżdżający pociąg etc.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie multiplayerze chciałem jednak pisać, a o singlu, którego włączyłem dla sprawdzenia, czy jest równie źle jak w poprzedniku. I faktycznie - początek (misja na Kubie) jest żenujący. Jak na dłoni widać w nim wszystko, czego mam już dość w CoDach. Masowo produkowani przez grę wrogowie, materializujący się się wszędzie tam, gdzie akurat nie patrzymy, prostackie skrypty, AI ograniczone do trzech zachowań, ketchup na ekranie, gdy ktoś nas trafi i tysiące innych rzeczy, które właściwie definiują tę serię i których nikt nie próbuje zmieniać, mimo iż w 2011r. najzwyczajniej śmierdzą stęchlizną.&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ITnvTy8H7Kk/TgWxptmsr7I/AAAAAAAABQw/DQvnqHY607E/s1600/Black-Ops-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-ITnvTy8H7Kk/TgWxptmsr7I/AAAAAAAABQw/DQvnqHY607E/s400/Black-Ops-1.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zmusiłem się do grania dalej, nie lubię zostawiać rozkopanych gier. Ku mojemu zdziwieniu nawet jakaś sensowna fabuła zaczęła się wybijać na pierwszy plan - przyjemne zaskoczenie. Dobre nakreślenie postaci, w tym prowadzonej przez gracza, połączone z całkiem umiejętnie dawkowanymi informacjami i wyczuwalną tajemnicą kryjącą się w tle dają naprawdę niezły efekt. To chyba pierwszy CoD, w którym kolejne misje wykonywałem nie w oczekiwaniu na strzelaninę i jakaś efektowną akcję zaplanowaną przez autorów, a po to, żeby zobaczyć co będzie dalej. Nice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobrze robi Black Opsowi także okres, w którym rozgrywa się scenariusz. Choć skaczemy po bardzo zróżnicowanych lokacjach, to wszędzie czuć klimat lat 60-tych i zimnowojennego napięcia. Nawet fatalnie wyglądająca wietnamska dżungla (naprawdę graficznie BC2 wraz z dodatkiem Vietnam wyprzedzają BO o kilka lat) bardzo nie przeszkadza, bo sam fakt, że nie muszę po raz kolejny strzelać do Arabów działa na człowieka pozytywnie :) Jak w tle leci Rolling Stones, to miodność strzelania od razu wzrasta o 300%. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-I23mPsilAmA/TgWxq3bvUHI/AAAAAAAABQ0/PZYNXO4lCMU/s1600/Black-Ops-2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://3.bp.blogspot.com/-I23mPsilAmA/TgWxq3bvUHI/AAAAAAAABQ0/PZYNXO4lCMU/s400/Black-Ops-2.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzeba też uczciwie przyznać, że poza jednym miejscem w Wietnamie, twórcy nie przesadzają z nadmiernym spawningiem wrogów i choć zabijamy ich w ciągu tych 6/7 godzin gry setkami, to nie odnosi się wrażenia totalnego osaczenia przez przeciwników generowanych metr za naszymi plecami, jak w misji w fawelach Rio w MW2. Inna sprawa, że jest to pierwszy CoD, którego nie przechodziłem na Weteranie, wybierając normalny poziom trudności. No nie chciało mi się zanadto męczyć, a gra czasem i na normalu daje popalić.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;No dobra, mamy więc zaskakująco dobry i angażujący scenariusz, zróżnicowane misje, przy zachowaniu kontroli tempa akcji (bez mega ultra efektownego, a w praktyce nudnego przepompowania atrakcjami jak w MW2), całkiem miodne strzelanie (SPAS-12 z zapalającą amunicją rulez) i widoczne dość często próby autorów na rozruszanie starego CoDowatego schematu (choćby te same wydarzenia widziane z różnych perspektyw) - &lt;b&gt;to wszystko składa się na nie wiem, czy nie najlepszy singiel w całej serii Call of Duty&lt;/b&gt;. Może nie ma takiego pierdolnięcia jak niektóre wydarzenia w MW1, ale jako całokształt góruje nad poprzednikami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3G9zb_wVtUo/TgWxvdy2ylI/AAAAAAAABQ8/tHovOqMipyo/s1600/Black-Ops-4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-3G9zb_wVtUo/TgWxvdy2ylI/AAAAAAAABQ8/tHovOqMipyo/s400/Black-Ops-4.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety do ideału brakuje całych kilometrów, ale są to wady niejako wpisane w nazwę Call of Duty - archaizm zarówno graficzny (oczy bolą od tych tekstur), jak i dotyczący samej rozgrywki, prostackość, jednorazowość. Ot, wszystko to, co jednym już przeszkadza, a innym zapewne niedługo zacznie. Black Ops ma też kilka własnych, unikalnych upierdliwości - choćby bezsensowne QTE, polegające na wciskaniu jednego, za każdym razem innego klawisza raptem raz na kilka sekund (co wyzuwa te w założeniu emocjonujące sceny z wszelkiego napięcia), czy problemy techniczne sprawiające, że w singlu gra lubi się wysypać, a w multi objawiające się dziwnymi mini lagami. Na wieszczenie upadku marki chyba jeszcze jednak za wcześnie i rozpad Infinity Ward wpłynął na kondycję serii znacznie mniej niż się spodziewano. Treyarch podołał zadaniu zaskakująco dobrze, tworząc grę nie tylko wyraźnie lepszą niż Modern Warfare 2, ale też chyba najbardziej udaną w całej serii CoD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-A0eWA7YQPFc/TgWxtkHHx1I/AAAAAAAABQ4/Unv97qAPghs/s1600/Black-Ops-3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-A0eWA7YQPFc/TgWxtkHHx1I/AAAAAAAABQ4/Unv97qAPghs/s400/Black-Ops-3.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nad wszystkim jednak unosi się wyraźna atmosfera, że to już koniec, że podanie kolejny raz tego samego, na tym samym silniku doprowadzi do zepchnięcia marki Call od Duty z tronu gier FPS. Battlefield&amp;nbsp;czyha za rogiem,&amp;nbsp;rozwija się, wie, że technologicznie i gameplay'owo nokautuje przeciwnika i pewny własnej wartości jest gotowy do bezpośredniej rywalizacji na premiery. Może jeszcze &lt;b&gt;Battlefield 3&lt;/b&gt; nie sprzeda się lepiej niż nadchodzący &lt;b&gt;Modern Warfare 3&lt;/b&gt;, ale jestem przekonany, że zostanie ogłoszony nowym królem, detronizując produkt Activision/Treyarch na długie lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7,5/10&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja pełna galeria z gry: &lt;a href="http://steamcommunity.com/id/bleszczynski/screenshots/?tab=public&amp;showdate=1&amp;filter=app_42700"&gt;Call of Duty: Black Ops screenshots&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-1857160530666567290?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/1857160530666567290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/06/call-of-duty-black-ops-cakiem-cakiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/1857160530666567290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/1857160530666567290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/06/call-of-duty-black-ops-cakiem-cakiem.html' title='Call of Duty: Black Ops - całkiem, całkiem'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MkB5MukJWfQ/TgWxvuthxwI/AAAAAAAABRA/SIODw9clMrY/s72-c/Black-Ops-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5846082674912101329</id><published>2011-06-13T09:21:00.000-07:00</published><updated>2011-06-25T03:14:04.986-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Wiedźmin 2 - do ideału jednak daleko</title><content type='html'>&lt;b&gt;Wiedźmin 2 ukończony&lt;/b&gt;. Przejście gry zajęło mi mniej więcej 30 godzin (Raptr pokazuje 33, ale powiedzmy, że te 3 godziny, to był ekran menu), godzin mile spędzonych, bawiłem się bardzo dobrze, ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzji podkreślających zalety i wyjątkowość Wieśka jest w sieci multum i faktycznie większość nie mija się z prawdą - gra jest śliczna, nieliniowość bardzo odczuwalna, konsekwencje wyborów gracza znakomicie przedstawione, postaci wielowymiarowe, a dialogi momentami wymiatają. Kontrowersje wzbudza system walki, choć akurat mi się podobał, przynajmniej na poziomie idei. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Zv8Co2nn5PA/TfYzjHDYsaI/AAAAAAAABQg/fZtyQjUF9dU/s1600/witcher2+2011-05-24+23-27-35-44.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-Zv8Co2nn5PA/TfYzjHDYsaI/AAAAAAAABQg/fZtyQjUF9dU/s400/witcher2+2011-05-24+23-27-35-44.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Żadna gra nie jest perfekcyjna w każdym aspekcie, a wszelkie techniczne niedoróbki szczególnie mocno dotykają erpegi, które często w wersji 1.0 są praktycznie niegrywalne (vide kultowe &lt;b&gt;Fallout 2&lt;/b&gt;, czy &lt;b&gt;Arcanum&lt;/b&gt;) - zazwyczaj są to jednak typowe bugi, szybko eliminowane. Jeśli gra spełnia marzenia każdego fana RPG, oferując ciekawy świat, scenariusz i wolność, gracze są w stanie na wiele rzeczy przymknąć oko - nie zrazi ich brzydka grafika czy ułomności interfejsu (choćby świetny &lt;b&gt;Fallout: New Vegas&lt;/b&gt;), przynajmniej dopóki nie są one na tyle tragiczne, by psuć odbiór mistrzowskiej esencji gry. Niestety z Wiedźminem 2 tak dobrze nie jest. Liczba rozwiązań upierdliwych i często złych już  na poziomie koncepcyjnym jest bardzo duża i wpływa na ogólny odbiór gry. Najgorsze jednak jest to, że poważnych błędów nie uniknięto także w tych sferach, które decydują, czy dany role-play jest świetny, czy też jedynie bardzo dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Co mnie wkurzało?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Nierówny poziom trudności&lt;/b&gt;.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;O dającym ostro po dupie nawet dość doświadczonym graczom początku gry rozpisują się wszyscy. Osobiście nie mam nic przeciwko dużemu poziomowi trudności, tym bardziej, że Wiesiek nie zniechęca i ma się chęć próbować ponownie, aż do skutku. Potem (gdzieś od powiedzmy 10 levelu postaci) zresztą jest znacznie łatwiej, choć do samego końca gry co jakiś czas pojawiają się potyczki mogące sprawić spore trudności. Tutaj większych zastrzeżeń nie mam. Problem w tym, że ta początkowa trudność wynika ze&lt;b&gt; złego balansu umiejętności&lt;/b&gt;. Nie wiem co za kretyn wymyślił, że Wiedźmin nie potrafi na starcie w ogóle blokować. Do tego rządzące w jedynce (i w dwójce w sumie w późniejszych etapach także) znaki Aard i Igni są tak w swej podstawowej wersji beznadziejne, że ich używanie właściwie mija się z celem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q9p4Xhd9W_I/TfYy-M4QElI/AAAAAAAABQU/rOGb1jFdbEo/s1600/witcher2+2011-05-21+23-08-36-30.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://3.bp.blogspot.com/-q9p4Xhd9W_I/TfYy-M4QElI/AAAAAAAABQU/rOGb1jFdbEo/s400/witcher2+2011-05-21+23-08-36-30.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Blokowanie ciosów.&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Powiązanie blokowania z wigorem sprawia, że umiejętność ta staje się przydatna dopiero w samej końcówce, kiedy liczba&amp;nbsp; punktów wigoru, czas jego odnawiania oraz redukcja obrażeń przy bloku są mocno rozwinięte. Wcześniej próba blokowania w czasie walki z grupą przeciwników jest równoznaczna z szybkim zgonem - wrogowie napierniczają z każdej strony raz za razem (co akurat jest super, nic mnie tak nie wkurza jak kolejkowanie uderzeń w takiej sytuacji - vide Assassin's Creed, czy Gothic 3), wigor znika błyskawicznie i po kilku sekundach Geraltowi zastaje z pleców krwawa miazga, a gracz ogląda mega wkurwiający ekran pośmiertny. W ten sposób gra wymusza dość idiotyczną taktykę ciągłych uników i turlania się po całej dostępnej powierzchni, połączonego z szybkimi atakami na oponentów, którzy w pogoni za nami odłączyli się od grupy. Kurde no, przecież to Geralt, mistrz miecza, a nie cyrkowy akrobata, który spieprza przed każdą zgrają, rzucając w nią petardami, albo traktując Znakiem. Ja chcę wejść w tę zgraję, parować, kontrować, bić i ucinać łby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Picie mikstur&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Miksturki pełnią w Wiedźminie bardzo istotną rolę. Każda trudniejsza walką właściwie wymaga wcześniejszego nakoksowania Geralta przynajmniej Jaskółką. Skoro pić należy często i gęsto, nie rozumiem w ogóle decyzji, że jest to możliwe wyłącznie w trybie medytacji. Widząc po raz setny, jak Geralt pije, wyrzuca flaszeczkę i ociężale ociera czoło, wielokrotnie odruchowo naciskałem Escape chcąc przerwać tę cholerną, powolną animację. No nie kumam, czemu olej na miecz, czy nawet usprawnienie zbroi można nałożyć w trybie ekwipunku za pomocą 2 kliknięć, a wypicie każdego specyfiku to niekończący się rytuał. Przyczepić się też można do użyteczności niektórych mikstur, których potężny efekt równoważony jest tak wielkimi minusami (po kiego mi mega regeneracja żywotności, jak zadaję obrażenia 60% mniejsze?), że ich przydatność jest praktycznie żadna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cejEJHGRs_s/TfYzg5Z0DTI/AAAAAAAABQY/zquW-yS27pc/s1600/witcher2+2011-05-21+22-27-22-70.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-cejEJHGRs_s/TfYzg5Z0DTI/AAAAAAAABQY/zquW-yS27pc/s400/witcher2+2011-05-21+22-27-22-70.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Udźwig Geralta&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Nie wytrzymałem. Po kilku godzinach, w czasie których non stop widziałem widziałem info o przeciążeniu Wiedźmina wgrałem moda zwiększającego maksymalny udźwig z 250 do 500 czegoś tam. Po prostu ciężar części składników alchemiczno-rzemeślniczych jest tak wielki, że gracz zapcha ekwipunek już w połowie I aktu, nie niosąc ze sobą &lt;b&gt;żadnych&lt;/b&gt; mieczy/pancerzy itd. Kolejny problem z balansem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Balans broni i zbroi&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście porównując z jedynką jest bardzo dobrze - mieczy i zbroi jest sporo, mają dużo różnych bonusów etc. Ktoś jednak pokpił sprawę i największą różnorodność zaimplementował w najsilniejszych broniach i pancerzach, dostępnych jedynie w III akcie, który na dobrą sprawę da się przejść w godzinę, odbywając po drodze 2 większe potyczki. Nawet robiąc wszystkie questy, akt ten nie powinien zająć graczowi więcej niż 3 godziny. Po cholerę więc kuszą tak fajnymi zabawkami, skoro nijak nie ma kiedy ich wykorzystać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Projekt lokacji z III aktu&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Już wcześniejsze lokacje są tak naprawdę mozaiką tuneli, tam jednak to nie przeszkadza, bo chodzi się przyjemnie, a widoki są przednie. III akt natomiast to obraz nędzy i rozpaczy. Szukanie drogi pośród tych ruin doprowadzało mnie do nerwicy. &lt;b&gt;Tak fatalnie skonstruowanej mapy nie widziałem od lat&lt;/b&gt;. Do tego jest po prostu brzydko. W tej lokalizacji (nie spoiluję z nazwą) najbardziej pokpiono też optymalizację i chodzi wyraźnie gorzej niż wcześniejsze, choć wygląda na znacznie mniej wymagającą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-e34Aqb5SCnQ/TfYzk-z8rAI/AAAAAAAABQk/uzYQIKRFr_I/s1600/witcher2+2011-05-28+16-24-46-28.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-e34Aqb5SCnQ/TfYzk-z8rAI/AAAAAAAABQk/uzYQIKRFr_I/s400/witcher2+2011-05-28+16-24-46-28.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Niereagujący Geralt&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Po zdefiniowaniu sobie każdego Znaku pod osobnym klawiszem (z wykorzystaniem dodatkowych przycisków myszki), moja skuteczność i różnorodność taktyk znacznie wzrosła - świetna sprawa. Niestety w takiej sytuacji bardzo często (nawet kilka razy w trakcie dłuższej walki) zdarzało się, że po uderzeniu przeciwnika mieczem chciałem walnąć go Aardem, a Geralt mimo pełnego paska wigoru stał jak słup. Próba rzucenia innych znaków też nie wywoływała reakcji. Działo się to tylko w bardzo bliskiej odległości od wroga. Dopiero przeturlanie się przywracało sytuację do normy. Jak pisałem - gra jest trudna i przez takie hece nie raz dostałem po łbie w wygranym już pojedynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Uwielbienie dla wrzucania gracza w niezapowiedzianą serię walk&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Tu nic nie można zaplanować - gra może znienacka postawić przed&amp;nbsp; nami całą watahę przeciwników w&amp;nbsp; bezpiecznej dotychczas okolicy. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby nie to, że rozpoczęcie walki wyklucza możliwość zasejwowania, no i nie mamy szansy wychlania eliksiru, który często może decydować, czy z daną walką będziemy się męczyć 2 czy 15 minut. Są autosave'y, ale mam wrażenie, że o ich miejscu decydowały różne osoby - czasem są bardzo logicznie rozmieszczone, innym razem totalnie bez sensu, albo nie ma ich wcale. Generalnie grę powinno się przechodzić na nieustającym miksturowym rauszu, z wciskanym co 30 sekund klawiszem F5.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZOLz_hAdUbk/TfY1aPLyIDI/AAAAAAAABQs/k7_6Eg5tB6I/s1600/witcher2+2011-05-25+22-04-51-14.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZOLz_hAdUbk/TfY1aPLyIDI/AAAAAAAABQs/k7_6Eg5tB6I/s400/witcher2+2011-05-25+22-04-51-14.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Rozwiązanie ekwipunku/ekranów handlu etc.&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;To chyba pierwszy erpeg, w którym&lt;b&gt; nie da rady przełączać się między ekranami ekwipunku, charakterystyki postaci, dziennika, mapy&lt;/b&gt; etc. Zawsze żeby wejść w któryś z nich, należy najpierw "wrócić do gry" z poprzedniego. To samo z ekranami craftingu i handlu - wchodzimy w dialog z kowalem, włączamy ekran tworzenia przedmiotów, widać że brakuje jakiegoś składnika, więc chcemy sprawdzić, czy kowal ma go na stanie - w każdej normalnej grze da się to zrobić bez wychodzenia z "dialogu". W każdej, ale nie w Wiedźminie - tu nie dość, że nie można cofnąć sprzedaży i przypadkowe kliknięcie na własnym itemie w czasie handlu powoduje, że się poszedł kochać, to jeszcze przełączenie między handlem, rzemiosłem czy dialogiem wymusza konieczność całkowitego zamknięcia konwersacji i rozpoczęcia jej ponownie. No ludzie, tak się nie robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam ekwipunek to po chwili grania burdel totalny. Choć przedmioty są ładnie podzielone według przeznaczenia, to nie da rady ich szeregować. I tak w krótkim czasie mamy milion składników alchemicznych, których przeglądanie (choćby pod kątem wagi), to udręka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli dajmy na to nasz miecz ma 10 bonusów, to nie zobaczymy ich od razu - okno na to przewidziane jest za małe i trzeba czekać aż autoscrolling zjedzie na sam dół. A że dla lepszych broni, czy bardziej złożonych schematów rzemieślniczych zjeżdża 15 sekund, to łatwo przeliczyć, że każdorazowe przejrzenie oferty handlarza może spokojnie zająć kilka upierdliwych minut. Aż strach myśleć co będzie w wersjach konsolowych, gdzie wrzucą czcionki jak stodoły...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Krótkość gry&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Wiedźmin 2 jest znacznie mniej rozbudowany od poprzednika. Mamy tu tak naprawdę 2 duże akty (I i II) + rozbudowany prolog i króciutki akt III. Do tego akt III jest tak silnie nakierowany na główny wątek, że wykonywanie questów pobocznych (których jest zresztą malutko) wydaje się wręcz sprzeczne z tempem całej opowieści i musiałem się do nich zmuszać. Samo zakończenie mi się podobało, ale&lt;b&gt; brakuje tu takiego opadu szczęki&lt;/b&gt;, jak po końcówce jedynki. Zawodzi też pozbawiona celu animacja po napisach końcowych, mogli sobie ją darować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Ekran po śmierci&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Wisienka na koniec - najpierw 5 sekundowa animacja śmierci Geralta, a potem responsywny dopiero po kilku sekundach ekran z pytaniem, czy chcemy wznawiać grę. Tiaa, w grze gdzie do jednej walki podchodzi się czasem 25 razy zrobili jeden z&lt;b&gt; najbardziej irytujących ekranów śmierci&lt;/b&gt;. W sumie zawsze mogło być gorzej, np. obowiązkowe wyjście do menu, albo jeszcze lepiej - od razu do pulpitu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JBC312xa0s0/TfY0j5mU1RI/AAAAAAAABQo/eJKYauCWMQY/s1600/witcher2+2011-05-17+17-29-53-86.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-JBC312xa0s0/TfY0j5mU1RI/AAAAAAAABQo/eJKYauCWMQY/s400/witcher2+2011-05-17+17-29-53-86.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Podsumowując&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;No dobra, ponarzekałem, wylałem masę żali, ale niestety &lt;b&gt;Witcher 2 nie do końca jest tak dobry, jak chciałbym żeby był&lt;/b&gt;. Ba, jest gorszy od poprzednika, choć w wielu elementach wyprzedza go o lata świetlne. O ile jednak uczucie towarzyszące mi ukończeniu jedynki pamiętam po 4 latach, tak w przypadku Wiedźmina 2 niestety mi to nie grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby była jasność - to bardzo dobra gra, wyrazista, wciągająca, nieliniowa i dorosła. Ale niestety fabularnie już tak nie zmiata jak Wiedźmin 1 i nigdy nie zrozumiem, co stało za decyzją o przyjęciu takiego kształtu powyższych rozwiązań - na pewno nie chęć zwiększenia miodności gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć Wiedźmin 2 to czołówka gatunku ostatnich lat, to w moim prywatnym rankingu dużo wyżej stawiam Fallouta: New Vegas - grę brzydszą, z gorszymi dialogami i postaciami, również upierdliwym ekwipunkiem, ale dorównującą Wiedźmakowi nieliniowością i przebijającą go w każdym innym aspekcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8,5/10&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i wyszło na to, że moje &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2011/05/wiedzmin-2-czyzby-50-tka-wszechczasow.html"&gt;obawy o ocenę Wiedźmina na Metacritic&lt;/a&gt; były niepotrzebne - gra wydaje mi się przeceniona przez wiele renomowanych serwisów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5846082674912101329?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5846082674912101329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/06/wiedzmin-2-do-ideau-jednak-daleko.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5846082674912101329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5846082674912101329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/06/wiedzmin-2-do-ideau-jednak-daleko.html' title='Wiedźmin 2 - do ideału jednak daleko'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Zv8Co2nn5PA/TfYzjHDYsaI/AAAAAAAABQg/fZtyQjUF9dU/s72-c/witcher2+2011-05-24+23-27-35-44.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-1022418351177787680</id><published>2011-05-31T07:07:00.000-07:00</published><updated>2011-05-31T07:10:36.860-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><title type='text'>Raptr - mały kolega gracza</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Oimk5gnh0ao/TeT2oj6sVyI/AAAAAAAABQQ/EW0V-eI20o0/s1600/raptr-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-Oimk5gnh0ao/TeT2oj6sVyI/AAAAAAAABQQ/EW0V-eI20o0/s200/raptr-logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie wiem jak Wy, ale ja lubię śledzić własne "wyczyny" jako gracza. Lubię wiedzieć ile czasu spędziłem z daną grą, kiedy to było, jak to wygląda w odniesieniu do innych tytułów etc. etc. Im więcej statystyk tym lepiej. Żeby była jasność - nie chodzi mi o osiągnięcia typu "Zabij 100 gołębi" w GTA IV, a o zwykłą ciekawość nad czym roztrwoniłem najwięcej swojego wolnego czasu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie do takich danych nieźle nadaje się &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2011/05/i-love-steam.html"&gt;Steam&lt;/a&gt; - mamy i łączny czas gry w dany tytuł i datę jego ostatniego uruchomienia, a często nawet zestaw osiągnięć. Problem w tym, że Steam śledzi wyłącznie gry steamowe, a przecież są jeszcze wersje "pudełkowe", z EA Store, Direct2Drive itd. Steam nie pokaże mi czasu spędzonego nad kupionym poza tą platformą dystrybucji Wiedźminem 2, Assassin's Creed 2 czy FIFĄ11. I tutaj pojawia się &lt;b&gt;Raptr&lt;/b&gt;... &lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IhgpGpWWB4A/TeT0tGciz0I/AAAAAAAABQI/6tXT9XuYae4/s1600/raptr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-IhgpGpWWB4A/TeT0tGciz0I/AAAAAAAABQI/6tXT9XuYae4/s400/raptr.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czym jest Raptr?&lt;/b&gt; W dużym skrócie to aplikacja podobna do klienta Steama z wyciętą częścią sklepową i obsługą wszystkich tytułów zainstalowanych na komputerze lub zintegrowanych na naszych kontach Steam/XboxLive/PSN/XFire.&amp;nbsp;Może śledzić także gry przeglądarkowe i te uruchamiane na urządzeniach mobilnych (Android/Iphone). Ma wbudowany komunikator działający w tle podczas grania, a zrobiona na modłę facebooka strona WWW kusi statystkami, tablicą na wpisy, możliwością dodania recenzji, lajkami itp. Raj dla społeczności graczy, choć z racji stosunkowo niewielkiej popularności serwisu w Polsce w moim przypadku jeszcze dość martwy. Potencjał na pewno jest spory, a sam serwis dąży mocno do rozwoju (całkowita zmiana layoutu strony www w ostatnich dniach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aS1Utcv22rU/TeTlOLea_oI/AAAAAAAABQE/WvmbUHHQg_g/s1600/raptr-profile.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://4.bp.blogspot.com/-aS1Utcv22rU/TeTlOLea_oI/AAAAAAAABQE/WvmbUHHQg_g/s400/raptr-profile.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co mi się podoba w Raptr?&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- możliwość śledzenia &lt;b&gt;wszystkich&lt;/b&gt; zainstalowanych gier, a nawet więcej,&lt;br /&gt;- olbrzymi potencjał społecznościowy,&lt;br /&gt;- integracja z innymi platformami (w moim przypadku Steam),&lt;br /&gt;- fajne statystyki (tytuły, nad którymi spędziliśmy najwięcej czasu w tym tygodniu/miesiącu/ever, łączny czas spędzony nad daną grą wszystkich userów Raptr etc.),&lt;br /&gt;- lekki, niemulący klient chowający się w tray'u,&lt;br /&gt;- super widgety do wykorzystania na własnych stronkach (niestety u mnie się nie mieszczą :(), czy forumowych stopkach np.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;iframe frameborder="0" scrolling="no" src="http://raptr.com/badges/last-most/bleszczynski" style="height: 349px; width: 300px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Co mi się nie podoba w Raptr?&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zaciąganie zarówno listy moich gier na Steam, jak i czasu, który spędziłem wcześniej przed tytułami na tej platformie jest dalekie od perfekcji - kilku tytułów nie ma w ogóle na liście moim gier na Raptr, część wygląda na nigdy nie grane, choć je ukończyłem...,&lt;br /&gt;- wsparcie dla nowych tytułów nie zawsze ma miejsce razem z premierą (np. Wiedźmin 2 pojawił się dzień po niej) - może się zdarzyć, że gra nie zostanie rozpoznana od razu, statystki więc się nie zapiszą,&lt;br /&gt;- widgety mają najwyraźniej opóźnienie względem statystyk na koncie (Wiedźmin 2 u mnie na stronie - czas gry 30h, w kliencie 25h, a widget pokazuje aktualnie raptem 20h),&lt;br /&gt;- mimo wszystko przydałyby się bardziej rozbudowane statystyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zapraszam do odwiedzin mojego konta na Raptr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Login (tradycyjnie): &lt;a href="http://raptr.com/bleszczynski"&gt;&lt;b&gt;bleszczynski&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-1022418351177787680?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/1022418351177787680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/raptr-may-kolega-gracza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/1022418351177787680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/1022418351177787680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/raptr-may-kolega-gracza.html' title='Raptr - mały kolega gracza'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Oimk5gnh0ao/TeT2oj6sVyI/AAAAAAAABQQ/EW0V-eI20o0/s72-c/raptr-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-7700787824395250145</id><published>2011-05-24T05:11:00.000-07:00</published><updated>2011-05-24T05:12:04.600-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><title type='text'>I love STEAM</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gNleVHi25Qs/TducZgJkjeI/AAAAAAAABP4/zAXaZI7BySw/s1600/steam_logo.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-gNleVHi25Qs/TducZgJkjeI/AAAAAAAABP4/zAXaZI7BySw/s200/steam_logo.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przez kilka lat byłem przeciwnikiem dystrybucji elektronicznej, a Steama w szczególności. Bo droga, bo nie ma pudełka na półce, bo trzeba zaciągać grube gigabajty, a łącze rzędu 512Kb/s wydawało się luksusem, bo nie można odsprzedać, bo trzeba mieć kartę kredytową, bo klient Steama muli kompa (wszyscy tak pisali) i chyba także, bo trudniej piratom napisać cracka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz zostałem zmuszony do oswojenia się ze Steamem przy okazji premiery &lt;b&gt;Call of Duty: Modern Warfare 2&lt;/b&gt;. Nie było wyjścia - gra go wymagała. Skoro już musiałem się gapić na to ustrojstwo w tray'u, to zacząłem mu się przeglądać bliżej. Trafiłem akurat na jakieś mega przeceny: &lt;b&gt;Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena&lt;/b&gt; za niecałe 10 euro (choć w sklepach stała jeszcze gorąca po stówie),&lt;b&gt; Secret of Monkey Island: Special Edition&lt;/b&gt; za 2 euro (no żal za takie grosze nie wziąć, tym bardziej, że nigdy wcześniej w tą kultową przygodówkę grać mi nie było dane), &lt;b&gt;Zeno Clash&lt;/b&gt; za 4 euro (w sklepach 50zł). Hmm, kartę kredytową już miałem, więc...&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Tak się zaczęło. Klient Steama okazał się całkiem funkcjonalny urządzonkiem - kompa wcale nie mulił, liczył mi czas gry, mogłem podpatrzeć w co grają znajomi, zagadać do nich, gdzieniegdzie wrzucić sejwa do chmury, czy ostatnio także screenshoty. Do tego ma jedna zajebistą funkcjonalność - nie trzeba przeinstalowywać gier. Siedzą sobie w jego katalogu i nawet przejście z XP na Windowsa 7 spowodowało jedynie, że musiałem sobie nowe skróty na pulpicie porobić, bo cała reszta chodziła bez najmniejszego problemu. Polubiliśmy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polubiliśmy się na tyle, że teraz nawet kupując wersję pudełkową gry cieszę się, jeśli jest zintegrowana ze Steamem (vide &lt;b&gt;Civilization V&lt;/b&gt; czy &lt;b&gt;Football Managery&lt;/b&gt;). Wypatruję każdej promocji na Steamie, a tych jest masa. Za cenę rzędu 5-7 euro udało mi się wyrwać (w tym samym czasie wersje retailowe stały znacznie drożej) takie gry jak: &lt;b&gt;Torchlight&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Company of Heroes Gold&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Saint's Row 2&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Stalker: Call of Pripyat&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Left 4 Dead 2&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Just Cause 2&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Amnesia, Crysis+Crysis: Warhead&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Darksiders&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Alpha Protol&lt;/b&gt; i wiele, wiele innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie na moja biblioteka gier na Steamie obejmuje już ponad 100 pozycji, większość z braku czasu nawet nie ruszana, inne, głównie klasyki, kupione z sentymentu i jako zadośćuczynienie za piracenie w czasie ich premiery. Jak ktoś jest zainteresowany moją kolekcją, zapraszam (można dodawać do znajomych :P):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Login: &lt;a href="http://steamcommunity.com/id/bleszczynski/games?tab=all"&gt;bleszczynski&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Jf3OVpVD--E/TducZ1QuTCI/AAAAAAAABP8/ZEz517C-oUM/s1600/steam-biblioteka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="250" src="http://3.bp.blogspot.com/-Jf3OVpVD--E/TducZ1QuTCI/AAAAAAAABP8/ZEz517C-oUM/s400/steam-biblioteka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy korzystam z innych stron? Owszem, zdarzało mi się robić zakupy na Direct2Drive, GamersGate i przede wszystkim EA Store, ale tylko wtedy, gdy oferta jest naprawdę znakomita. Tak jak ostatnio, gdy w moje łapska trafił &lt;b&gt;Test Drive Unlimited 2&lt;/b&gt; za 10 dolców na D2D, czy &lt;b&gt;Metro 2033&lt;/b&gt; (ale tylko dlatego, że wymaga Steama :)) na GamersGate za 5E. To jednak Steam dla mnie dzieli i rządzi, lubię mieć wszystko w jednym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę wkurzyłem się na produkt Valve tylko raz - kupiłem na nim &lt;b&gt;Grand Theft Auto: Episodes from Liberty City&lt;/b&gt; dosłownie w chwili premiery za prawie 30E, a 15 minut po zakupie cena została obniżona do 20. Interwencje za takie karanie pierwszych klientów oraz preorderowiczów oczywiście na nic się zdała. Trudno, widać nie wolno się spieszyć. Przepłacony preorder Wiedźmina 2 dał mi kolejną, mam nadzieję, że ostatnią nauczkę w tym względzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"A co będzie jak Steam/Valve padnie?" - pytają się przeciwnicy usługi. A co ma być? Gry pewnie udostępnią do ściągnięcia ten ostatni raz. Zresztą prędzej chyba padnie eBay, bo Steam ma przed sobą bardzo różową przyszłość i sprzedaż rośnie z każdym rokiem o kilkaset procent. O tym, ile Valve ma z niego kasy najlepiej świadczy fakt, że nawet sobie nie zawraca głowy wydaniem Half-Life'a 3 ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-7700787824395250145?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/7700787824395250145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/i-love-steam.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7700787824395250145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7700787824395250145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/i-love-steam.html' title='I love STEAM'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gNleVHi25Qs/TducZgJkjeI/AAAAAAAABP4/zAXaZI7BySw/s72-c/steam_logo.png' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-3476930867240872611</id><published>2011-05-20T04:35:00.000-07:00</published><updated>2011-05-20T04:35:44.300-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Wiedźmin 2 - czyżby 50-tka wszechczasów na Metacritic?</title><content type='html'>CD Projekt RED dał dupy nie wysyłając gry do przedpremierowych testów największym serwisom internetowym, przez co nowe oceny na metacritic.com spływają powoli i ociężale. Ale... dobrze jest! &lt;a href="http://www.metacritic.com/game/pc/the-witcher-2-assassins-of-kings"&gt;&lt;b&gt;13 recenzji i średnia 92/100&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R1IsvvvDNII/TdZRh6E9MRI/AAAAAAAABP0/y5o_A9aUeOs/s1600/witcher-metacritic.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="251" src="http://1.bp.blogspot.com/-R1IsvvvDNII/TdZRh6E9MRI/AAAAAAAABP0/y5o_A9aUeOs/s400/witcher-metacritic.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już teraz widać, że gra się bardzo spodobała na Zachodzie i jeśli tylko najbardziej opiniotwórcze serwisy nie będą się mściły za brak szacunku okazany przez wydawcę (taki IGN &lt;a href="http://uk.pc.ign.com/articles/116/1168535p1.html"&gt;tłumaczy się&lt;/a&gt; z braku recenzji na dzień premiery, ze zdziwieniem opisując politykę Polaków z CD Projekt), to możemy się spodziewać, że ocena nie powinna spaść poniżej 88-89/100. Padające w reckach górnolotne opinie o najlepszym RPG roku/dekady/wszechczasów dobrze wróżą na przyszłość. Mam nadzieję, że sprzeda się przynajmniej 2 mln kopii Wieśka na PC, potem drugie tyle jak wyjdzie na konsole i Bioware zacznie robić pod siebie (taa...) ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przyszłym tygodniu ma wyjść patch - łatanie takich rzeczy, jak brakującej opcji invertu myszki uważam za śmieszne, bo powinno to być od razu w grze, podobnie jak sensowne wsparcie dla formatów ekranu innych niż 16:9. No ale niech łatają jak najszybciej, bo wszelkie obniżki ocen w recenzjach wynikają właśnie z niedomagań technicznych gry, a nie jej jakości gameplay'owej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BTW. lekkim szokiem dla mnie jest to, że na Steamie lepiej od Wiedźmina sprzedaje się jakaś Terraria...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-3476930867240872611?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/3476930867240872611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/wiedzmin-2-czyzby-50-tka-wszechczasow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/3476930867240872611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/3476930867240872611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/wiedzmin-2-czyzby-50-tka-wszechczasow.html' title='Wiedźmin 2 - czyżby 50-tka wszechczasów na Metacritic?'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-R1IsvvvDNII/TdZRh6E9MRI/AAAAAAAABP0/y5o_A9aUeOs/s72-c/witcher-metacritic.png' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-4708956108896678284</id><published>2011-05-19T04:25:00.000-07:00</published><updated>2011-06-25T03:14:51.109-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualnie grane'/><title type='text'>Wiedźmin 2 - wrażenia po prologu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VRtbENbgRXM/TdT8txIJ08I/AAAAAAAABPk/zcsCg-0N4Kg/s1600/wiedzmin2-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-VRtbENbgRXM/TdT8txIJ08I/AAAAAAAABPk/zcsCg-0N4Kg/s200/wiedzmin2-logo.jpg" width="142" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie kumam. Nie kumam jak można karać ludzi za to, że zrobili preordery. Zamówiłem Wiedźmina 2 na empik.com z miesiąc temu, po bardzo, wydawałoby się, okazyjnej cenie 99zł. Nieźle się można wkurzyć po odbiorze gry, gdy widzi się ją w każdym Tesco, Carrefourze, czy Vobisie za 79zł, a nawet sam Empik sprzedaje ją taniej w dniu premiery. Grr... Zniechęcili mnie do preorderów na dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra :) Teraz o samej grze. Pominę drobne problemy z DLC, rejestracją gry i ustawieniem inverta myszki, bez którego grać po prostu nie potrafię - innych nie natrafiłem. Specyfikację mojego kompa można znaleźć gdzieś po lewej stronie. Jak Wiedźmak na tym chodzi? Ustawienia ultra z wyłączonym uberpróbkowaniem i vsync'iem - w pomieszczeniach 40-60 klatek, podczas walk z dużą liczbą uczestników na otwartych przestrzeniach (a jest tego w prologu, oj jest) spada do minimum 23, normalnie oscyluje koło 30. Warto dodać, że te 23 klatki w dalszym ciągu są jak najbardziej grywalne.&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Wiedźmin 2 nie należy więc z pewnością do mało wymagających gier (różnica względem Crysisa 2 jest olbrzymia), ale w zamian oferuje taką grafikę, że ho, ho... No pięknie jest - cudowne tła, wiele szczegółowych tekstur, pięknie oślepiające słonko. Cudo, najładniejszy RPG w historii, przewyższający takiego Dragon Age o kilka klas. Muzyka też jest świetna, choć kawałek przygrywający w prologu podczas walk IMO lekko denerwujący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8Kcv9q-OMFQ/TdT8ui-Uf8I/AAAAAAAABPs/wdd8moB7D-I/s1600/witcher2-screen2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-8Kcv9q-OMFQ/TdT8ui-Uf8I/AAAAAAAABPs/wdd8moB7D-I/s400/witcher2-screen2.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miałem lekkie obawy co do systemu walki, ale jest dobrze. Owszem, liczy się zręczność, ale dość wyśrubowany nawet na normalu poziom trudności wymusza stosowanie taktyki i siepanie na oślep kończy się szybkim zgonem. Walka sprawia sporo frajdy, w przeciwieństwie do poprzednika każdy znak wydaje się przydatny, a animacje wojaków są przednie. Irytuje tylko konieczność wejścia w tryb medytacji, żeby eliksir wypić (nie pamiętam już jak było w jedynce).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1HYk54wXT0Q/TdT8tuTkEHI/AAAAAAAABPg/zndutYHWbeQ/s1600/witcher2-screen4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-1HYk54wXT0Q/TdT8tuTkEHI/AAAAAAAABPg/zndutYHWbeQ/s400/witcher2-screen4.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ślicznie, nie?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;A jak fabuła? Zapowiada się dobrze, bardzo dobrze nawet, szkoda tylko, że prolog mało otwarty jest i poza siekaniem, oglądaniem długich nieinteraktywnych scenek oraz słuchaniem bardzo fajnych dialogów, na które nie miałem na razie większego wpływu nie było tu wiele więcej do roboty. Ale wiadomo, potem będzie pod tym względem lepiej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie gra się super i tylko czasu mało. Nawet się cieszę, że gra (według recenzji) wystarcza na max 30h, bo przynajmniej nie będę jej przechodził 3 miesiące jak świetnego Fallouta: New Vegas (70h na liczniku).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-4708956108896678284?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/4708956108896678284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/wiedzmin-2-wrazenia-po-prologu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/4708956108896678284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/4708956108896678284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/wiedzmin-2-wrazenia-po-prologu.html' title='Wiedźmin 2 - wrażenia po prologu'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-VRtbENbgRXM/TdT8txIJ08I/AAAAAAAABPk/zcsCg-0N4Kg/s72-c/wiedzmin2-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-8617559186503813206</id><published>2011-05-19T00:40:00.000-07:00</published><updated>2011-06-25T03:15:54.444-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Crysis 2 jest git</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JTzelkEefGE/TdTEGmPX01I/AAAAAAAABPM/A0zpOx5oIkg/s1600/crysis2-logo2.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-JTzelkEefGE/TdTEGmPX01I/AAAAAAAABPM/A0zpOx5oIkg/s200/crysis2-logo2.png" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-pierwsze-wrazenia.html"&gt;notce&lt;/a&gt; spłodzonej po bodaj 4h grania w &lt;b&gt;Crysisa 2&lt;/b&gt; trochę sobie poużywałem. Nie da się ukryć, że wejście na rynek konsolowy wymusiło zmianę polityki na CryTeku. W sferze najbardziej do tej pory wyróżniającej ich produkcje - grafice - zmuszony był do pójścia na kompromisy, które na pecetach dość mocno rzucają się w oczy i powodują początkowe rozczarowanie. Ale wraz z kolejnymi godzinami grania coraz bardziej docenia się korzyści z tym związane - gameplay jest oszlifowany niczym brylant i daje taką porcję typowo rozrywkowej radochy, jakiej nie pamiętam w FPS-ach od czasów pierwszego &lt;b&gt;Modern Warfare&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, ta gra jest miodna jak cholera, wciągająca, zróżnicowana i niejednokrotnie podnosi adrenalinę na podobny poziom, jak scena z atomówką we wspomnianym MW1. Można psioczyć na mniejszą swobodę i duże oskryptowanie, ale jeżeli tak miałoby wyglądać wykorzystanie skryptów we wszystkich innych FPS-ach, to ja jestem za. Tutaj skrypty nie są sztuką dla sztuki, jak choćby w MW2 . W Crysisie 2 są tym, czym być powinny - umiejętnie wykorzystanym środkiem do celu, którym jest ciągłe trzymanie gracza w napięciu, połączonym z wywoływaniem co jakiś czas szybszego bicia serducha widowiskową sceną lub zwrotem akcji. Na mnie to zadziałało, a banan na ustach i uczucie napięcia przypominające pierwszy seans Szklanej Pułapki w dzieciństwie nie opuszczały mnie przez większą część gry.&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OdK2KY-RcBQ/TdTFLISmWuI/AAAAAAAABPY/rBl9ZY-qBog/s1600/Crysis2-screen1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-OdK2KY-RcBQ/TdTFLISmWuI/AAAAAAAABPY/rBl9ZY-qBog/s400/Crysis2-screen1.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze mnie ujęło? Be a weapon - hasło reklamowe gry znakomicie obrazuje to, co czułem w wielu sytuacjach. Nanosuit ze swoimi możliwościami bardzo fajnie obłożonymi na klawiaturze sprawiał, że miałem ochotę rozpierdalać przeciwników na tysiąc różnych sposobów. To w połączeniu ze świetnym feelingiem podczas strzelania, zróżnicowanym arsenałem (wreszcie mamy grę, gdzie pistolety się liczą!) i wysokim poziomem&amp;nbsp; trudności (grałem na weteranie) karze mi uznać nowego Crysisa za najbardziej miodnego w singlu FPS-a od niepamiętnych już czasów. Kurde, ostatnio tak fajnie mi się strzelało chyba w Rainbow Six: Vegas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie być gołosłownym i nie piać samych peanów - tekstury ssą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oM_ORmb2U5U/TdTFKtIdG1I/AAAAAAAABPU/4kI2_M31g7M/s1600/Crysis2-tekstury.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-oM_ORmb2U5U/TdTFKtIdG1I/AAAAAAAABPU/4kI2_M31g7M/s400/Crysis2-tekstury.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak, to typowa tekstura ściany w tej grze (klik = powiększenie - detale na max). Co Wam to przypomina? Dla mnie to powrót do jakiegoś 2003 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wad jest sporo. Obok wymienionych już przeze w &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-pierwsze-wrazenia.html"&gt;notce z cyklu Aktualnie grane&lt;/a&gt; - grafiki, fizyki, dźwięków kombinezonu, warto pochylić się na chwilę na dwóch ostatnich:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;spawnujący się wrogowie&lt;/b&gt; - problem napotkałem w zaledwie dwóch miejscach, niepotrzebnie więc podnosiłem alarm, to nie Call of Duty, peace.&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;ograniczenie swobody&lt;/b&gt; - no tu jest problem większy. W grze występuje zaledwie kilka lokacji, które dają graczowi faktyczną, nieliniową swobodę (mi się szczególnie podobała miejscówka na Wyspie Roosevelta).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-D8PXH4iEsxU/TdTFKL4nSfI/AAAAAAAABPQ/y6BRD9Jk-nI/s1600/Crysis2-screen6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/-D8PXH4iEsxU/TdTFKL4nSfI/AAAAAAAABPQ/y6BRD9Jk-nI/s400/Crysis2-screen6.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"&lt;b&gt;Wertykalność&lt;/b&gt;" gry, czyli przeniesienie swobody z poziomu na pion, o którym piano przed premierą, można skomentować jako propagandowy bullshit - owszem zazwyczaj da się wleźć na jakiś niski dach, czy rusztowanie, ale to nie jest tak, że stojąc przy kamienicy ma się jej zadaszenie do dyspozycji. Ogólnie głowy nie trzeba ani szczególnie do góry zadzierać, ani za bardzo spuszczać. No chyba, że za mega feature uzna się fakt, że część gry biegamy po dachach - tylko co z tego, skoro przeciwnicy są na tym samym poziomie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wad, a raczej lekkich niedomagań, zaliczyłbym też &lt;b&gt;system usprawnień nanosuita&lt;/b&gt;. Niby można wybierać z kilka opcji, ale poza znacznie wydłużoną aktywnością trybu maskowania (dostępną dosyć późno), nie ma tam nic znacząco wpływającego na rozgrywkę, a część możliwości to zwykły bajer do wykorzystania raz na ruski rok. Być może wartość upgrade'ów zmienia się w trybie multiplayer, w singlu równie dobrze mogłoby ich nie być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-95E5MWBApiE/TdTFLZWYUdI/AAAAAAAABPc/Pnp9n0Yg_2k/s1600/Crysis2-screen3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-95E5MWBApiE/TdTFLZWYUdI/AAAAAAAABPc/Pnp9n0Yg_2k/s400/Crysis2-screen3.jpg" width="500" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze można skrytykować? &lt;b&gt;Niewyraźną końcówkę&lt;/b&gt;, bez pożądanego pierdolnięcia, ba, nawet bez jakiejś bardziej wymagającej walki. Minęły już co prawda czasy schematu, gdzie na koniec gry czeka na nas mega badass boss, ale nowy trend, że się idzie standardowym etapem, nagle jeb, filmik, koniec, średnio mi się podoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko jest jednak niczym wobec grywalności Crysisa 2, a ta jest świetna. Do tego gra wydaje się całkiem długa i na weteranie spokojnie wystarczy na jakieś&lt;b&gt; 9-10h&lt;/b&gt;. Gracze chwalą też tryb &lt;b&gt;multi &lt;/b&gt;- pograłem chwilę, zebrałem cięgi i wróciłem do CoDa i Bad Company 2 ;) Ale nawet po tak krótkim czasie czuć jego potencjał. Ogólnie widać tu wyraźne odwrócenie proporcji względem pierwszego Crysisa. O ile w jedynce grafika porażała, a miodność kulała, tak w C2 jest dokładnie odwrotnie. W efekcie nową grę CryTeka spokojnie dołączam do grona moich ulubionych FPS-ów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8,5/10&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-8617559186503813206?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/8617559186503813206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-jest-git.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8617559186503813206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8617559186503813206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-jest-git.html' title='Crysis 2 jest git'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JTzelkEefGE/TdTEGmPX01I/AAAAAAAABPM/A0zpOx5oIkg/s72-c/crysis2-logo2.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-7495212186950528886</id><published>2011-05-09T14:34:00.000-07:00</published><updated>2011-05-09T14:34:18.550-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje boje w FM2011'/><title type='text'>FM2011 - Universitatea Craiova - początek sezonu 2012/2013</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8rQIYRs04b8/Tcfje2eS0VI/AAAAAAAABOA/nk1mhgP_Ifo/s1600/UnivCraiova-logo.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-8rQIYRs04b8/Tcfje2eS0VI/AAAAAAAABOA/nk1mhgP_Ifo/s200/UnivCraiova-logo.jpeg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przeprowadzając się z Lecha Poznań do Rumunii nie sądziłem, że będzie tak ciężko. Oceniając dokładnie skład &lt;b&gt;Univ. Craiova&lt;/b&gt; (Krajowej?) zobaczyłem obraz nędzy i rozpaczy. Raptem 15 grajków w pierwszej drużynie, z czego większość na poziomie naszej drugiej ligi, żadnych sensownych młokosów, 800tys. euro na transfery i dość biedny budżet płacowy. Do tego reputacja drużyny taka, że nawet nie ma co marzyć o ściągnięciu kopaczy, którzy wyprowadziliby tę drużynę na salony europejskie. Nic to, będzie ciekawiej. W drużynie od 2 sezonów pogrywał nawet &lt;b&gt;Sebastian Szałachowski&lt;/b&gt;, ale jego za przyszły silny punkt składu nawet nie śmiałem podejrzewać.&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem od przeczesywania rynku graczy z kończącymi się kontraktami i ściągnąłem kilku, wydawałoby się niezłych grajków:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Fabrice Pancrate -&lt;/b&gt;&amp;nbsp;po banicji z francuskiej Ligue 1 grał jakąś masakrę (dosłownie - średnie w okolicy 6,30) w kilku klubach rumuńskich. Miał wygryźć ze składu Szałachowskiego,&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Tibi Balan -&lt;/b&gt;&amp;nbsp;lewoskrzydłowy po 30-tce, który swoją reprezentacyjną przeszłością robił nadzieję na przyzwoitą grę na boku,&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Constantin Budescu&lt;/b&gt; - napadzior o dobrym dryblingu oraz niezłych warunkach fizycznych, mający w zamierzeniu pełnić podobną rolę jak Lewandowski i Kadlec w Dortmundzie (bieg, drybling, podanie/strzał),&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Gabriel Perez Tariffa&lt;/b&gt; - bardzo dobrze prezentujący się na papierze napastnik, świetnie grający głową. Przewidziany do roli atakującego odgrywającego,&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Marcelo Canete&lt;/b&gt; - kolejny Argentyńczyk, teoretycznie wymiatający jak na ten poziom rozgrywający, którego statsy defensywne także budzą respekt (około 12-tek),&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Oleg Krosnopyrov&lt;/b&gt; - 32-letnie ukraiński defensywny pomocnik, miał walczyć o miejsce w składzie z gwiazdą drużyny - &lt;b&gt;Jorge Britezem&lt;/b&gt;. Ich zadaniem miało być czyszczenie piłek przed linią obrony i wspomaganie Canete w konstruowaniu akcji,&lt;br /&gt;- kilku bardzo perspektywicznych, ale młodziutkich graczy z Czarnego Lądu, wyszukanych przeze mnie jeszcze w czasach prowadzenia Lecha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oo5_2-vhedU/TcfjkfKjrPI/AAAAAAAABOI/RaJeGpMUQVU/s1600/Craiova_transfery_2012-2013.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-oo5_2-vhedU/TcfjkfKjrPI/AAAAAAAABOI/RaJeGpMUQVU/s400/Craiova_transfery_2012-2013.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do Lecha, którego ustawiałem w systemie z trójką pomocników i dwójką skrzydłowych, zastosowałem tutaj taktykę niemal żywcem przeniesioną z Dortmundu - prawie klasyczne 4-4-2 z dwoma wysuniętymi skrzydłowymi. Początek sezonu był całkiem niezły: 4 zwycięstwa, 2 remisy i 3 porażki - niczego więcej się nie spodziewałem biorąc pod uwagę poziom przebudowy drużyny. Na koniec tej serii wypaliła wyjazdowa wygrana w rewelacyjnym stylu z drugim wówczas w lidze Petrolulem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WIWE5RF9g4k/Tcfjpuk66tI/AAAAAAAABOQ/54QGEXp8bPk/s1600/Craiova-Petrolul.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-WIWE5RF9g4k/Tcfjpuk66tI/AAAAAAAABOQ/54QGEXp8bPk/s400/Craiova-Petrolul.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po tym meczu byłem przekonany, że nadszedł czas gonienia czołówki tabeli. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie i wszedłem w najczarniejszą serię ze wszystkich moich karier w Football Managerze. W ciągu 8 ligowych meczy Universitatea zdobyła całe 2 (tak, dwa) punkty! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h1oLm58V7Ig/Tcfj1ETNRzI/AAAAAAAABOg/9-eCTFWmFPE/s1600/Craiova_terminarz_2012-2013.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://3.bp.blogspot.com/-h1oLm58V7Ig/Tcfj1ETNRzI/AAAAAAAABOg/9-eCTFWmFPE/s400/Craiova_terminarz_2012-2013.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Drużyna znalazła się raptem punkt nad strefą spadkową. To co wyczyniała obrona wołało o pomstę do nieba. Najbardziej doświadczony gracz obrony, 34-letni, wielokrotny reprezentant Rumunii &lt;b&gt;Dorel Stoica&lt;/b&gt; miał średnią w okolicy 6,10 :( Nowe nabytki okazały się żałosnym wzmocnieniem - Pancrate powielał poziom gry z poprzednich lat, Tariffa to totalne nieporozumienie (1 asysta, średnia 6,20, ale ciągle w niego wierzę :P), a Canete po początkowych obiecujących występach szybko siadł na ławę, bo drużyna niemal nie konstruowała akcji. W miarę sprawdził się Balan, Krosnopyrov (zamiast walczyć o skład z Britezem, wskoczył w miejsce Canete) i Budescu (niezła gra, kilka bramek i asyst). Jedynym, do którego nie można było mieć większych pretensji do &lt;b&gt;Piturca&lt;/b&gt; - niezły napastnik, któremu udało się wcisnąć 10 bramek w lidze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HsMTWqTi4YY/TcfjvtHJvaI/AAAAAAAABOY/4a1x8Dmlhv8/s1600/Craiova_sk%25C5%2582ad_2012-2013.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://1.bp.blogspot.com/-HsMTWqTi4YY/TcfjvtHJvaI/AAAAAAAABOY/4a1x8Dmlhv8/s400/Craiova_sk%25C5%2582ad_2012-2013.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Musiałem jakoś zareagować - zamiast dwóch środkowych pomocników ustawiłem dwóch typowo defensywnych, zacząłem grać skrzydłami i z kontrataku. Tragicznego Stoicę odesłałem do rezerw (by potem rozwiązać z nim kontrakt o wysokości 200tys. euro), a jego miejsce zajął młodziutki Nigeryjczyk &lt;b&gt;Kingsley Taiwo&lt;/b&gt; - też grał źle, ale przynajmniej jest perspektywiczny i musi się ogrywać. Efekt nie przyszedł od razu, ale ta ośmiomeczowa seria zakończyła się ostatecznie dwoma zwycięstwami bez straty gola, co daje nadzieję na przyszłość. Czarna ligowa seria była oderwana od tego jak mi szło w &lt;b&gt;Pucharze Rumunii&lt;/b&gt;, gdzie dobiłem już do półfinału i liczę, że to będzie moja furtka do Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym, co moi kopacze grali w lidze stwierdziłem, że w drużynie nie ma żadnych fundamentów, na których można opierać dalszą przebudowę. Trzeba wszystko zaorać i postawić na młodych, wspartych raptem kilkoma bardziej doświadczonymi graczami. Lada moment rozpocznie się zimowe okno transferowe, skład zasilą kolejni zdolni nastolatkowie, niestety większość spoza UE, a w lidze rumuńskiej przynajmniej 5 graczy pierwszego składu musi być wychowanych w Rumunii. Problem w tym, że rumuńskie talenty są drogie i nie mają ochoty przeprowadzać się do mojego klubu... Będzie ciekawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie wysłałem swoje podanie do &lt;b&gt;reprezentacji Maroka&lt;/b&gt;. Dużo gorsze drużyny narodowe mi już odmawiały, więc sukcesem mojej kandydatury byłem zdziwiony. Na razie rozegrałem 1 mecz, bardzo milutki zresztą, z Madagaskarem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-al9TD8IsBRk/Tcfkc0sV2zI/AAAAAAAABOo/M6S3W5Kv9c0/s1600/Maroko-Madagaskar.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-al9TD8IsBRk/Tcfkc0sV2zI/AAAAAAAABOo/M6S3W5Kv9c0/s400/Maroko-Madagaskar.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-7495212186950528886?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/7495212186950528886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/fm2011-universitatea-craiova-poczatek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7495212186950528886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7495212186950528886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/fm2011-universitatea-craiova-poczatek.html' title='FM2011 - Universitatea Craiova - początek sezonu 2012/2013'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-8rQIYRs04b8/Tcfje2eS0VI/AAAAAAAABOA/nk1mhgP_Ifo/s72-c/UnivCraiova-logo.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5697451137379531064</id><published>2011-05-04T01:50:00.000-07:00</published><updated>2011-05-05T02:01:07.401-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualnie grane'/><title type='text'>Crysis 2 - pierwsze wrażenia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b2LLAXSbpu4/TcES1N8yI-I/AAAAAAAABN4/olpVJJD8Ffg/s1600/crysis-2-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="142" src="http://2.bp.blogspot.com/-b2LLAXSbpu4/TcES1N8yI-I/AAAAAAAABN4/olpVJJD8Ffg/s200/crysis-2-logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czy można kochać pierwszego Far Cry'a i nie przepadać za Crysisem? Można. Far Cry spowodował u mnie opad szczęki, wrażenie, jakiego nie udało się powtórzyć potem chyba żadnemu innemu FPS-owi. I nie chodzi wyłącznie o grafikę, która w 2004 kopała dupska wszystkiemu i wszystkim (łącznie z Half-Life 2), ale też (a może przede wszystkim) o swobodę, klimat, napięcie i ogólną miodność. Miał coś, czego brakowało właśnie Crysisowi - owszem, jego grafa powalała, swoboda przynajmniej w początkowych misjach była jeszcze większa niż w FC, ale do Koreańców już tak fajnie się nie strzelało, a te latające mątwowate popierdółki i fatalne misje w siedzibie obcych psuły bardzo dobre pierwsze wrażenie. Lepiej podszedł mi już Crysis: Warhead, które skończyłem z przyjemnością, ale szału nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Crysisa 2 nie czekałem, nie podobał mi się ani zamysł przeniesienia akcji do Nowego Yorku, ani spodziewane uproszczenia na potrzeby konsol. Gameplay'e z gry pozostawiały mnie całkowicie obojętnym i pewnie sprawdziłbym tę grę dopiero po jej spadku do EA Classics, gdyby nie ostatnia świetna promocja na EA Store.&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co się pierwsze rzuca w oczy to świetna muzyka, brak opcji graficznych i momentami brzydka wręcz (tak - brzydka) grafika. Zacznę więc od tego co mi się nie podoba. Dla porządku - jestem po ponad 4h gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Co mi się na razie nie podoba?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Grafika&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie cały czas ekran jest zalewany różnorakimi efektami świetlnymi. Filtry te wyglądają dość ładnie, choć często nierealistycznie. Mam wrażenie, że ich wysokie nasycenie miało na celu jeden efekt - zatuszowanie tekstur. A te są naprawdę paskudne. Kilkanaście dni wcześniej ukończyłem Prey, grę sprzed 5 lat i naprawdę niewiele widziałem tam takich koszmarków, jakie w C2 widać na każdym praktycznie obiekcie. Tu nawet ekrany komputerów mają tak tragiczną rozdzielczość, że stareńki Doom 3, o Prey'u nie wspominając, wydają się momentami grami kilka lat od nowego Crysisa młodszymi. Wyłączyć te świetlne filtry i okaże się, że Crysis wygląda niewiele lepiej niż Far Cry - gra sprzed 7 lat!&amp;nbsp; Ja rozumiem, że konsole, że tym razem nie miał to być zabójca dla sprzęty, ale do cholery - to jest Crysis! Z konsolami niech sobie robią co chcą, ale na PC tekstury powinny być jak żyleta, a obecne kwadraty co najwyżej można zostawić jako opcję dla starszych kompów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-q4znhrBkaEU/TbqbTN0zbII/AAAAAAAABNI/JlyCVvlDkeU/s1600/crysis_2_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-q4znhrBkaEU/TbqbTN0zbII/AAAAAAAABNI/JlyCVvlDkeU/s400/crysis_2_1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Fizyka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie ma jej po prostu. Niech by sobie była, chociażby całkowicie oskryptowana, ale nie... Nawet w Vice City można skosić słup, a tu czołgiem go nie tkniemy. Jedyne przejawy interakcji to możliwość podniesienia miliona bzdurnych przedmiotów, którymi możemy sobie potem rzucić, żeby popatrzeć jak nierealistycznie upadają. Wow. No, jeszcze można samochody pokopać, czasem jakiś się nawet przy tym wywróci. Mega ficzer. Ponownie - pochodzenie zobowiązuje. Nikt nie będzie wymagał możliwości niszczenia budynków, ale żebym krzesła nie mógł rozwalić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Dźwięki kombinezonu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem co za sadysta wyciął możliwość uciszenia nonosuita, która przecież była w Crysis 1. Słuchanie po kilkanaście razy w ciągu minuty tych samych truizmów sprawia, że pod nosem wymyka się co chwila "Zamknij się!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Ograniczenie swobody&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby czasem jest jakaś alternatywna ścieżka (na razie głównie kanałami), niby często można zaflankować, ale ogólnie szału nie ma. Grze znacznie bliżej pod tym względem do Far Cry'a, w którym też część etapów była liniowa, z tym że tutaj czuć to dużo bardziej, a dostępny teren zazwyczaj jest znacznie mniejszy niż u protoplasty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--FqTtkfBtE4/TbqbZf38SQI/AAAAAAAABNQ/N8YEVpPWm3Q/s1600/crysis2-2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/--FqTtkfBtE4/TbqbZf38SQI/AAAAAAAABNQ/N8YEVpPWm3Q/s400/crysis2-2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Spawnujący się wrogowie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tego się po nowym Crysisie nie spodziewałem. Niestety w kilku fragmentach gry po wybiciu wszystkich wrogów wkrótce pojawiali się następni. Nie jest to tak po chamsku zrobione jak w CoDach, ale IMO to prostactwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Co mi się podoba?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew pozorom dużo rzeczy :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Feeling podczas strzelania&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To mnie zaskoczyło najbardziej, gdyż czynnik ten całkowicie leżał w pierwszym Crysisie. Tu strzela się bardzo fajnie, czuć, że się trafia, a bronie mają odpowiedni power. W dalszym ciągu najlepiej z gier CryTek wypada tu Far Cry (czy w jakiejś grze tak dobrze oddano kopa, jakiego daje Desert Eagle?), ale najważniejszy jest fakt, że miodu w strzelaninach w C2 jest na tyle dużo, że aż nie chce się czmychać w kamuflażu obok przeciwników. Do tego dochodzą ciche zabójstwa za pomocą noża - nieźle rozwiązane, choć mogli przygotować więcej wariantów ich animacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Nowy York wcale nie jest taki zły&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twórcy nieźle na razie wykorzystują otoczenie zniszczonego miasta. New York jest dość dobrze oddany, walki uliczne mogą się podobać. Oskryptowane akcje nie są bardzo nachalne i często wykorzystują otoczenie. Ogólnie przejście ze słonecznych plaż wyszło w miarę bezboleśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Muzyka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mi się podoba. Tytułowy motyw jest świetny i znakomicie buduje napięcie. Inne dźwięki także są na poziomie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Poziom trudności&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gram na weteranie i jest dość trudno. O to chodzi. Dodatkowo dzięki checkpointom przypomina mi się Far Cry właśnie - tam też trzeba było nieraz ostro kombinować, żeby przejść dany fragment. Nie, nie będę tu narzekał na brak quicksave'ów. Dopóki gra wchodzi mi na ambicję, nie zniechęcając przy tym do następnych prób, dopóty checkpointy uważam za coś pozytywnego, pozwalającego na użycie mózgu w celu znalezienia innego rozwiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sIt8DJs11ug/TbqbeIpeXcI/AAAAAAAABNY/8hBU8cmgueM/s1600/crysis_2_3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-sIt8DJs11ug/TbqbeIpeXcI/AAAAAAAABNY/8hBU8cmgueM/s400/crysis_2_3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. I na koniec - chce się grać dalej&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wad, których się nie spodziewałem (wiedziałem, że gra będzie brzydsza niż C1, ale nie spodziewałem się, że aż tak), jestem jednocześnie miło zaskoczony poziomem miodności tej produkcji. Potyczki z ludzkimi przeciwnikami przypominają mi gonitwy w dżungli w Far Cry'u, a wysoki poziom trudności podnosi adrenalinę. Mimo spotykanych co kilkanaście minut błędów AI, ogólnie przeciwnicy potrafią być cwani i wymagający. Niewiele gorzej jest, gdy po przeciwnej stronie barykady zaczynają przeważać obcy. W dalszym ciągu CryTek ma problemy z zaprojektowaniem fajnych alienów, ale i tak jest dużo lepiej niż w Crysis 1. Scenariusz nie wymiata, ważne jednak, że bez bólu zębów pcha do przodu, a o to chyba chodzi. Ogólnie jestem zadowolony, choć do zachwytu całe mile.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Screeny użyczyłem z serwisu benchmark.pl - mam dziwne problemy ze zrobieniem zrzutów z tej gry, bez Frapsa się chyba nie obejdzie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5697451137379531064?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5697451137379531064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-pierwsze-wrazenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5697451137379531064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5697451137379531064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/05/crysis-2-pierwsze-wrazenia.html' title='Crysis 2 - pierwsze wrażenia'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-b2LLAXSbpu4/TcES1N8yI-I/AAAAAAAABN4/olpVJJD8Ffg/s72-c/crysis-2-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-8835398749313532480</id><published>2011-04-28T00:46:00.000-07:00</published><updated>2011-04-28T00:52:02.874-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje boje w FM2011'/><title type='text'>FM2011 - Borussia Dortmund - początek sezonu 2012/2013</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6xO8_P964dQ/TbkREg7LfiI/AAAAAAAABMQ/5e5dekvnVaE/s1600/Borussia-Dortmund-logo.png" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="100" width="100" src="http://1.bp.blogspot.com/-6xO8_P964dQ/TbkREg7LfiI/AAAAAAAABMQ/5e5dekvnVaE/s200/Borussia-Dortmund-logo.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Sezon 2012/2013 postawił przed moimi menadżerami trudne wyzwania. Trener Leszczyński otrzymał od rozochoconego poprzednimi sukcesami zarządu zadanie zdobycia mistrzostwa Niemiec po raz trzeci z rzędu, a trener Leszczu musiał ogarnąć totalny śmietnik, jakim okazał się rumuński team Universitatea Craiova i zadomowić się w środku tabeli. Tym razem zacznę od Borussii.&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Borussia Dortmund&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Letni okres transferowy był bardzo gorący. Początkowe cele były następujące:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- znaleźć jokera dla &lt;b&gt;Lewandowskiego&lt;/b&gt; - czyli zawodnika szybkiego, z niezłym dryblingiem, podaniami i współpracą, który jednocześnie będzie potrafił wygrać pojedynek główkowy,&lt;br /&gt;- znaleźć rezerwowego na lewą obronę - &lt;b&gt;Dede&lt;/b&gt; skończył się kontrakt, &lt;b&gt;Schmelzer&lt;/b&gt; potrzebował zastępcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tym drugim zadaniem nie było wiele problemów. Chciałem Niemca, kończył się kontrakt &lt;b&gt;Dennisowi Aogo&lt;/b&gt; z HSV, który zaliczał już nawet epizody w reprezentacji, jego charakterystyka odpowiada preferowanemu przeze mnie ofensywnemu ustawianiu bocznych obrońców, a że kasy wielkiej nie chciał, poszło szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej z napastnikiem. Po spędzeniu kilkudziesięciu minut na wertowaniu rynku typ miałem jeden - &lt;b&gt;Hulk&lt;/b&gt; z FC Porto. Niestety oczekiwane przez Portugalczyków 30 mln Euro to IMO przesada. Stanęło więc na młodziutkim Czechu - &lt;b&gt;Vaclavie Kadlecu&lt;/b&gt;, który miał za sobą wyśmienity sezon w Blackburn (18 bramek w Premiership). Cena nie była bardzo wygórowana (9,25 mln), więc Kadlec z radością przeniósł się do Dortmundu - w domyśle na ławę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało się, że transferowa misja wykonana, masa kasy zaoszczędzona, więc na spontanie dorzuciłem jeszcze &lt;b&gt;Artura Boruca&lt;/b&gt; (&lt;b&gt;Wiedenfellerowi&lt;/b&gt; przydałby się mocny zmiennik) i nadzieję tureckiej piłki (posiadającą obywatelstwo niemieckie) - środkowego obrońcę &lt;b&gt;Bulenta Keskina&lt;/b&gt;. Pozostało jeszcze tylko pozbyć się ze składu budżetowego balastu w postaci &lt;b&gt;Felipe Santany&lt;/b&gt; (poszedł do AZ Alkmaar) i &lt;b&gt;Kangi Akale&lt;/b&gt; (Stuttgart).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy okienko transferowe się domykało, nagle desperacką ofertę za &lt;b&gt;Lewandowskiego&lt;/b&gt; złożyła Marsylia. Proponowane przez nich 6 mln Euro, odbiłem podwajając tę sumę, będąc pewnym, że na tym sprawa się zakończy. Francuzi o dziwo przystali jednak na moje warunki, zabijając mi niezłego ćwieka. W sumie czemu by sobie nie urozmaicić gry? :) Lewandowski sprzedany, a ja na gwałt (był 30 sierpnia) zacząłem szukać następcy. Sprawa była paląca, bo zostałem właściwie z dwoma niepewnymi napastnikami - &lt;b&gt;Almeida&lt;/b&gt; był w trakcie kilkutygodniowej kuracji, &lt;b&gt;Barrios&lt;/b&gt; był po dwóch ostatnich sezonach już przeze mnie skreślony, a całkiem realne było ryzyko, że &lt;b&gt;Kadlec&lt;/b&gt; okaże się niewypałem. Wybór padł na wschodzącą gwiazdę futbolu - &lt;b&gt;Khoumę Babacara&lt;/b&gt; z Fiorentiny. Tani nie był (14 mln), szczególnie jak na 19-latka, ale z takimi warunkami fizycznymi (rewela), psychicznymi (bardzo dobrze) i technicznymi (dobrze) daje nadzieję na jednego z najlepszych napastników na świecie w przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NqgKXfyYUb0/TbkTYh7stFI/AAAAAAAABMo/9UC0PKa_XUg/s1600/Dortmund_transfery_2012-2013.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-NqgKXfyYUb0/TbkTYh7stFI/AAAAAAAABMo/9UC0PKa_XUg/s400/Dortmund_transfery_2012-2013.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W praktyce wyszło, że niepotrzebnie się obawiałem. Kadlec bardzo szybko okazał się wartościowym zastępcą Lewandowskiego. Ba, jest lepszy - szybszy, dynamiczniejszy, bardziej przebojowy. Po kilku meczach jego pozycja w ataku była niezagrożona. Gorzej z drugą pozycją w napadzie - tu ciągle jest rotacja i tak naprawdę nikt wybija się ponad przeciętność. Rządzi schemat - bramka lub dwie w meczu, średnia 6,20 w dwóch kolejnych... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą gwiazdą drużyny stał się niezaprzeczalnie &lt;b&gt;Gael Kakuta&lt;/b&gt;. Jezu, co ten młokos wyczynia na lewym skrzydle! 9 meczów w lidze i 8 bramek + 5 asyst. Rewelka. A pomyśleć, że sezon wcześniej chciałem go wypożyczać, bo grał taką padlinę, że głowa bolała. Niestety na drugim skrzydle nie jest tak fajnie - &lt;b&gt;Błaszczykowski&lt;/b&gt; kontuzja za kontuzją, a &lt;b&gt;Baumjohann&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Goetze&lt;/b&gt; nijak nie potrafią pokazać swoich możliwości. Do pierwszego składu wdarł też się &lt;b&gt;Boruc&lt;/b&gt;, bo &lt;b&gt;Weidenfeller&lt;/b&gt; przeżywa wyraźne załamanie formy. Obecnie skład wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AUkmUZQ1VXM/TbkTpCUj6iI/AAAAAAAABMw/o52Quu5ISbk/s1600/Dortmund_sk%25C5%2582ad_2012-2013.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-AUkmUZQ1VXM/TbkTpCUj6iI/AAAAAAAABMw/o52Quu5ISbk/s400/Dortmund_sk%25C5%2582ad_2012-2013.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sezon rozpoczął się cudownie - 7 zwycięstw i 2 remisy w 9 meczach, aż nagle przyszedł mecz z Bayernem, którego łoiłem w poprzednich sezonach i stał się szok. Sami spójrzcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1-bmF370l-g/TbkR6cZeOiI/AAAAAAAABMY/s6j6SPjoXTo/s1600/Bayern-Dortmund.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-1-bmF370l-g/TbkR6cZeOiI/AAAAAAAABMY/s6j6SPjoXTo/s400/Bayern-Dortmund.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam bym kiedykolwiek poniósł taką porażkę (a gram w tę serię od 10 lat!). Najlepsze jest to, że mecz nie wyglądał początkowo źle - akcja za akcję i te klimaty. Straciłem, rzuciłem się do odrabiania strat i poszło. Masakra. Na szczęście drużyna się z tego podniosła i na jednej porażce się na razie zakończyło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabela Bundesligi obecnie wygląda tak (wreszcie Bayern gra na poziomie oczekiwań):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x6eaZmOXNZg/TbkT4xwdR1I/AAAAAAAABM4/vUv8hulUmt0/s1600/Bundesliga2012-2013s1.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-x6eaZmOXNZg/TbkT4xwdR1I/AAAAAAAABM4/vUv8hulUmt0/s400/Bundesliga2012-2013s1.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gorzej szło w Lidze Mistrzów, gdzie w grupie z Manchesterem City, Palermo i Atletico Madryt po trzech meczach okupowałem ostatnie miejsce z 1 pkt. Na szczęście przyszły kolejne dwa zwycięstwa i wszystko jest na najlepszej drodze do awansu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie otrzymałem propozycję z reprezentacji Peru. Zaraz po pierwszej selekcji składu dwa ciężkie mecze w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata - Paragwaj na wyjeździe i Argentyna u siebie. Jakież było moje zdziwienie, jak oba meczy wygrałem po 2:0. Kurde nieźle. Kolejne niestety już tak fajne nie były - wyjazdowe porażki z Kolumbią i Wenezuelą. Komplet wyników:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hNbrobMq_yg/TbkS41peITI/AAAAAAAABMg/J7vs3lPmn7I/s1600/Peru2012.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-hNbrobMq_yg/TbkS41peITI/AAAAAAAABMg/J7vs3lPmn7I/s400/Peru2012.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W kolejnym wpisie z cyklu Moje boje w FM2011 zaprezentuję, jakie cuda działy się w Rumunii :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-8835398749313532480?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/8835398749313532480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/fm2011-borussia-dortmund-poczatek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8835398749313532480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8835398749313532480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/fm2011-borussia-dortmund-poczatek.html' title='FM2011 - Borussia Dortmund - początek sezonu 2012/2013'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6xO8_P964dQ/TbkREg7LfiI/AAAAAAAABMQ/5e5dekvnVaE/s72-c/Borussia-Dortmund-logo.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5811967628545374825</id><published>2011-04-27T01:45:00.000-07:00</published><updated>2011-06-25T03:17:55.307-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualnie grane'/><title type='text'>GTA: Vice City - powrót do klasyki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dOcIw58yXiQ/TbfVhVyYUcI/AAAAAAAABL4/PcXOArGRQZ4/s1600/gta_vice_city_cover.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-dOcIw58yXiQ/TbfVhVyYUcI/AAAAAAAABL4/PcXOArGRQZ4/s200/gta_vice_city_cover.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Coś mnie naszło na starsze gry ostatnio. Po ukończeniu &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2011/04/prey-czy-daje-jeszcze-rade.html"&gt;Prey&lt;/a&gt; uruchomiłem &lt;b&gt;GTA: Vice City&lt;/b&gt; - legendę serii, którą wspominam bardzo miło, mimo iż wymiękłem po kilkudziesięciu próbach przejścia ostatniej misji i filmiku końcowego nigdy nie było mi dane zobaczyć. Jak gra się prezentuje z dzisiejszej perspektywy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenie jest bardzo średnie. Mimo wyraźnie amortyzującego działania nostalgii (te dźwięki w menu...), wizualnie gra nieco odrzuca. Na szczęście da radę ustawić rozdzielczość 1680x1050, nie ratuje to jednak oczu przed okropnymi teksturami (to rozmazane logo hotelu Ocean's View, brr...). Po zaaplikowaniu modów na lepsze efekty cząsteczkowe i 10-krotnie zwiększony zasięg widzenia oraz zwyczajowym kwadransie na przywyknięcie do przeterminowanej grafiki można już bez przeszkód skupić się na gameplay'u.&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po rozegraniu ponad 6 godzin i odblokowaniu drugiej wyspy mogę z całą stanowczością stwierdzić, że fun jest niemal ten sam co 8 lat temu. Już bez tego opadu szczęki i z mniejszą tolerancją na kretynizmy w mechanice, ale w dalszym ciągu ma się tu do czynienia z miodnością w najczystszej postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Myxq7so2s_M/TbfVnNfkQRI/AAAAAAAABMA/lAKJL6DMYIE/s1600/Vice_City1.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="313" width="500" src="http://2.bp.blogspot.com/-Myxq7so2s_M/TbfVnNfkQRI/AAAAAAAABMA/lAKJL6DMYIE/s400/Vice_City1.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co mi się na razie podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Klimat - tandeciarska atmosfera rodem z Policjantów z Miami wymiata i kropka.&lt;br /&gt;- Przerywniki filmowe - czuć jak Rockstar szlifował na Vice City swój styl.&lt;br /&gt;- Zróżnicowane, pozbawione zadęcia misje - miła odmiana po śmiertelnie poważnym GTA IV.&lt;br /&gt;- Muzyka i dubbing - mistrzostwo.&lt;br /&gt;- Mały myk z rozmazującymi się światłami aut i lamp ulicznych ładnie tuszuje niedostatki grafiki. Gra generalnie wygląda lepiej w czasie zmierzchu i w nocy niż za dnia (mowa oczywiści o porze dnia w samej grze ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PbSkfS2tYZ8/TbfVtxdu3AI/AAAAAAAABMI/jA4mSh6o-Oo/s1600/Vice_City2jpeg.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="313" width="500" src="http://3.bp.blogspot.com/-PbSkfS2tYZ8/TbfVtxdu3AI/AAAAAAAABMI/jA4mSh6o-Oo/s400/Vice_City2jpeg.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co na razie mi się nie podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Brak checkpointów w trakcie misji - biorąc pod uwagę stosunkowo wysoki poziom trudności gry, może doprowadzić to do szału. Ponieważ na razie idzie mi świetnie (nawet za 1. razem przeszedłem tą cholerną misję z minihelikopterem i ładunkami wybuchowymi na budowie), to tego tak jeszcze nie odczułem, ale da mi to w kość na pewno.&lt;br /&gt;- Strata broni po trafieniu do szpitala - kolejny kretynizm zmuszający do wgrania save'a, inaczej nie dość, że trzeba tracić czas na dojazd na miejsce misji, to jeszcze po sklepach trzeba jeździć za jakąś giwerą.&lt;br /&gt;- Pojawianie się aut w zasięgu wzroku (to eufemizm - pojawiają się w odległości 50 metrów), znikanie po odwróceniu głowy - wkurza to mocno.&lt;br /&gt;- Kolorystyka gry sprawia, że wcale nie czuję tego palącego słońca w środku dnia. That's Florida baby - powinno prażyć i oślepiać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie gra się bardzo przyjemnie. Czy tym razem będę mógł dodać Vice City do listy ukończonych gier? Nie wiem, postaram się, ale to nie FPS na 8-9h (vide Prey), a w łapki okazyjnie (wyprzedaż - 50% na EA Store) trafił mi właśnie Crysis 2 (po 1,5h jest naprawdę nieźle), więc...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją pełną galerię znajdziecie tu: &lt;a href="http://steamcommunity.com/id/bleszczynski/screenshots/?tab=public&amp;showdate=1&amp;filter=app_12110"&gt;Vice City-screenshots&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5811967628545374825?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5811967628545374825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/gta-vice-city-powrot-do-klasyki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5811967628545374825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5811967628545374825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/gta-vice-city-powrot-do-klasyki.html' title='GTA: Vice City - powrót do klasyki'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-dOcIw58yXiQ/TbfVhVyYUcI/AAAAAAAABL4/PcXOArGRQZ4/s72-c/gta_vice_city_cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-7692176899615654211</id><published>2011-04-21T08:52:00.000-07:00</published><updated>2011-04-21T08:56:05.490-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje boje w FM2011'/><title type='text'>FM2011 - wspominka z pierwszych dwóch sezonów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zCCL7bMT-3Y/TbBThn6D0xI/AAAAAAAABLc/bn11XhGvoC8/s1600/footballmanager2011.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="141" src="http://4.bp.blogspot.com/-zCCL7bMT-3Y/TbBThn6D0xI/AAAAAAAABLc/bn11XhGvoC8/s200/footballmanager2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Co roku nabywam nowego Football Managera, co roku rozpoczynam karierę dwoma managerami, wybierając zwykle kluby z różnych lig. Taką karierę prowadzę miesiącami, aż do wyjścia nowej części gry. W FM2011 trener o jakże oryginalnym nazwisku Bartłomiej Leszczyński przejął Borussię Dortmund, a Bartłomiej Leszczu objął Lecha Poznań :) Obecnie w grze mam dokładnie 25 października 2012, więc w skrócie opiszę, co się do tej pory wydarzyło. Kolejne notki będą już na bieżąco pokazywały przebieg mojej kariery.&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lech Poznań 2010/2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od początku starałem się w Lechu odwzorować rzeczywistą taktykę drużyny, czyli 4-2-3-1. Z racji dziwnie małych pieniędzy na transfery, drużynę wzmacniałem głównie nadchodzącymi, ale jeszcze klasowymi emerytami i graczami z Afryki. Największym osiągnięciem było ściągnięcie z wolnego transferu &lt;b&gt;Ousmane Dabo&lt;/b&gt;, mającego za sobą masę meczów w Serie A i 3 występy w reprezentacji Francji. Nieźle sprawdziły się także transfery &lt;b&gt;Gorana Sablicia&lt;/b&gt; (przeszłość głównie w Dynamie Kijów, dostawał u mnie powołania do reprezentacji Chorwacji) i anonimowego brazylijskiego obrońcy przed trzydziestką - &lt;b&gt;Luisa Carlosa&lt;/b&gt;. W przerwie zimowej doszedł &lt;b&gt;Abdou Traore&lt;/b&gt; z Lechii Gdańsk, ale szału nie zrobił. Ogólnie transfery w 1. sezonie wyglądały tak (klik = screen w pełnym rozmiarze):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PsR5bcjxONc/Ta3_23eoiHI/AAAAAAAABJc/rKFnr7bTc3Y/s1600/trasfery%2BLecha%2B2010-2011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="227" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-PsR5bcjxONc/Ta3_23eoiHI/AAAAAAAABJc/rKFnr7bTc3Y/s400/trasfery%2BLecha%2B2010-2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W lidze szło mi nieźle i pewnie z taką zdobyczą punktową w rzeczywistości byłbym mistrzem, ale Legia była niestety bezkonkurencyjna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rKTk6xdXAkw/Ta4A1G3KqPI/AAAAAAAABJk/4LypTmXTp00/s1600/ektraklasa%2B2010-2011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-rKTk6xdXAkw/Ta4A1G3KqPI/AAAAAAAABJk/4LypTmXTp00/s400/ektraklasa%2B2010-2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się awansować do Ligi Mistrzów, ale w konfrontacji z Realem, MU i Anderlechtem nie miałem wiele do powiedzenia i skończyło się na 2 punktach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie sezon niezły, choć bez rewelacji. Wymiatali głównie &lt;b&gt;Rudnevs&lt;/b&gt; (17 bramek w lidze i 7 asyst) i &lt;b&gt;Krivets&lt;/b&gt; (6 bramek, 18 asyst).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lech Poznań 2011/2012&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku wielkie transfery - mega zdolni gracze z Ligue 1 (&lt;b&gt;Makengo&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Bulot&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Brahimi&lt;/b&gt;), czołowi kopacze ze słabszych drużyn polskich (&lt;b&gt;Bonin&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Danch&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Poźniak&lt;/b&gt;), plus masa zdolnego narybku z czarnego kontynentu. Odszedł jednak &lt;b&gt;Peszko&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yoCR5zM-Jts/Ta4DPxQYOnI/AAAAAAAABJs/s-BU0yvsBus/s1600/transfery%2BLecha%2B2011-2012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-yoCR5zM-Jts/Ta4DPxQYOnI/AAAAAAAABJs/s-BU0yvsBus/s400/transfery%2BLecha%2B2011-2012.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie przełożyło się to na progres sportowy. &lt;b&gt;Rudnevs&lt;/b&gt; przestał strzelać (raptem 6 bramek w lidze), &lt;b&gt;Krivets&lt;/b&gt; podawać (10 asyst, ale też i 10 goli), żaden z graczy nie potrafił ich zastąpić. Efekt - znowu rozczarowujące drugie miejsce, ledwie 1 pkt za Legią:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LxauIx8NGDA/Ta4FMS_gXII/AAAAAAAABJ0/qEoTDS0b1AA/s1600/ekstraklasa%2B2011-2012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-LxauIx8NGDA/Ta4FMS_gXII/AAAAAAAABJ0/qEoTDS0b1AA/s400/ekstraklasa%2B2011-2012.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W Lidze Europejskiej udało się wyjść z dość ciężkiej grupy (Sporting, Club Brugge, Partizan), ale tradycyjnie na wiosnę polski zespół odpadł - tym razem z Galatasaray.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kiedy planowałem już kolejny sezon przyszła nagle oferta pracy z rumuńskiego średniaka &lt;b&gt;Univ. Craiova&lt;/b&gt;. Nigdy w lidze rumuńskiej nie grałem, skład słaby, więc jest wyzwanie... W sumie czemu nie? Ofertę przyjąłem i sezon 2012/2013 rozpocząłem już w Rumunii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Borussia Dortmund 2010/2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Borussii pierwszy sezon grałem podobną do Lecha taktyką (4-2-3-1), z tym że nieco bardziej zazwyczaj ofensywną (wysunięci boczni obrońcy). Trzeba przyznać, że od początku szło nieźle, choć liczba stwarzanych sytuacji nie zachwycała przez cały sezon. Transferów nie zrobiłem niemal żadnych, jedynie uzupełniłem skład &lt;b&gt;Brugginkiem&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Kangą Akale&lt;/b&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XfIsbqoSnpU/TbBQqckoNII/AAAAAAAABK8/LVs2H89aUlU/s1600/transfery%2BDortmund%2B2010-2011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-XfIsbqoSnpU/TbBQqckoNII/AAAAAAAABK8/LVs2H89aUlU/s400/transfery%2BDortmund%2B2010-2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sezon był niesamowicie zacięty i do ostatniej kolejki walczyłem (z sukcesem) o mistrzostwo z Bayerem Leverkusen. Pomogła nierówna lub fatalna forma pretendentów do tytułu: Bayernu (10. miejsce!), Wolfsburga, Schalke i Werderu. W Lidze Europejskiej doszedłem do ćwierćfinału, gdzie po wyrównanych bojach wyeliminowało mnie Atletico Madryt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1MNqSvKuI24/TbBQ2pqKV2I/AAAAAAAABLE/PkoqMXDRpk4/s1600/Bundesliga%2B2010-2011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-1MNqSvKuI24/TbBQ2pqKV2I/AAAAAAAABLE/PkoqMXDRpk4/s400/Bundesliga%2B2010-2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W drużynie nikt nie wyróżniał się szczególnie na plus, ani napastnicy (&lt;b&gt;Barrios&lt;/b&gt; raptem 5 goli w lidze, &lt;b&gt;Lewandowski&lt;/b&gt; lepiej - 12), ani reszta. Najwyższa średnia na koniec sezonu, to bodaj 7,21 (&lt;b&gt;Bender&lt;/b&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Borussia Dortmund 2010/2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozczarowany jakością gry w poprzednim sezonie zmieniłem taktykę na 4-4-2 z dwoma ofensywnymi skrzydłowymi. Odszedł zbędny przy takim ustawieniu &lt;b&gt;Kagawa&lt;/b&gt;, a także &lt;b&gt;Zidan&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Da Silva&lt;/b&gt;. Przyszło za to kilku niezły grajków - m.in. &lt;b&gt;Kakuta&lt;/b&gt; (w miejsce zawodzącego &lt;b&gt;Grosskreutza&lt;/b&gt;), &lt;b&gt;Matuidi&lt;/b&gt; (zawodzi), &lt;b&gt;Maicon&lt;/b&gt; (środkowy obrońca z Porto), &lt;b&gt;Yaya Sanogo&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Hugo Almeida&lt;/b&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HWTdCu91QE8/TbBQ-ubdlFI/AAAAAAAABLM/LFH9QgwElzQ/s1600/transfery%2BDortmund%2B2011-2012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-HWTdCu91QE8/TbBQ-ubdlFI/AAAAAAAABLM/LFH9QgwElzQ/s400/transfery%2BDortmund%2B2011-2012.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Objawieniem okazał się &lt;b&gt;Almeida&lt;/b&gt;, który mimo nienajlepszej techniki, ale dzięki świetnym warunkom fizycznym zaliczył 20 goli i 9 asyst w lidze. Niewiele ustępował mu &lt;b&gt;Lewandowski&lt;/b&gt; (16 i 7) i &lt;b&gt;Błaszczykowski&lt;/b&gt; (8 i 14). Świetny sezon zaliczył szykowany na rezerwę &lt;b&gt;Maicon&lt;/b&gt; (6 goli, średnia 7,51), a w końcówce wypalił fatalny początkowo &lt;b&gt;Kakuta&lt;/b&gt; (7 i 5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sezon okazał się spacerkiem (9 pkt. przewagi nad drugim miejscem), a efektowność gry i liczba strzelonych bramek (81 - aż o 26 więcej niż w poprzednim sezonie) udowodniły przewagę taktyki z dwoma napadziorami. Bardzo dobrze szło mi też w LM, gdzie odpadłem dopiero w ćwierćfinale po nierównym boju z Barceloną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z-NQh_MFHRE/TbBREeq6OxI/AAAAAAAABLU/ykjUIyWzXGc/s1600/Bundesliga%2B2011-2012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-z-NQh_MFHRE/TbBREeq6OxI/AAAAAAAABLU/ykjUIyWzXGc/s400/Bundesliga%2B2011-2012.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sezon 2012/2013 czas zacząć :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-7692176899615654211?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/7692176899615654211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/fm2011-wspominka-z-pierwszych-dwoch.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7692176899615654211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/7692176899615654211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/fm2011-wspominka-z-pierwszych-dwoch.html' title='FM2011 - wspominka z pierwszych dwóch sezonów'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zCCL7bMT-3Y/TbBThn6D0xI/AAAAAAAABLc/bn11XhGvoC8/s72-c/footballmanager2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-8469265230985721402</id><published>2011-04-21T05:23:00.000-07:00</published><updated>2011-04-21T05:48:19.959-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Retro-granie'/><title type='text'>Splinter Cell: Double Agent - Sam Fisher zmierza w kierunku dna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CB5WR4HLAjc/TbAfXGyEO-I/AAAAAAAABKk/A9BvxZ-qCis/s1600/Splinter_Cell_Double_Agent.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-CB5WR4HLAjc/TbAfXGyEO-I/AAAAAAAABKk/A9BvxZ-qCis/s200/Splinter_Cell_Double_Agent.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Serię &lt;b&gt;Splinter Cell&lt;/b&gt; lubię bardzo, czemu dałem wcześniej wyraz w &lt;a href="http://www.grykowisko.pl/2009/12/gramy-cz-1-splinter-cell-chaos-theory-i.html"&gt;notce&lt;/a&gt; o Splinter Cell: Chaos Theory. Dwie z trzech pierwszych części przygód Sama Fisher ukończyłem więcej niż raz. Za Double Agenta brałem się parę ładnych lat. Wersja pudełkowa kurzyła się na półce, bo po instalacji nie było 90% dźwięków (standardowy błąd, jeśli gra nie trafi do domyślnego katalogu na dysku C:). Gdy więc trafiła się wyprzedaż na Steamie - Double Agent za parę groszy + dodatkowa zniżka na i tak mocno już przecenionego SC: Conviction - wziąłem bez zastanowienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra zebrała bardzo przeciętne recenzje i z przykrością muszę stwierdzić, że jak najbardziej słusznie. Szkoda, bo pomysł na fabułę, zmuszającą Sama do pracy na dwa fronty, był bardzo dobry. Zawiodła niestety realizacja. Z góry ostrzegam, że gra jest okropnie zabugowana, bez pomocy google'a prawdopodobnie nigdy bym jej nie ukończył (no bo kto by wpadł na to, że do prawidłowego działania minigierki otwierającej sejf należy mieć ustawioną odpowiednią prędkość poruszania się w momencie jej uruchamiania?).&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co mi się podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- 2-3 etapy są bardzo dobrze zaprojektowane, ciekawe i czuć w nich ducha Splinter Cella.&lt;br /&gt;- Fabuła, a raczej pojedyncze jej elementy, które nie zostały spieprzone - brak informacyjnego mętliku z poprzednich części, jest prowadzona bardziej tradycyjnie i chwilami potrafi zaangażować.&lt;br /&gt;- Tradycyjnie świetne udźwiękowienie i bardzo dobrze podłożone głosy.&lt;br /&gt;- Mimo wad wciąga i gra się w miarę przyjemnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IihLcyIb6Ew/TbAfgo--QII/AAAAAAAABKs/egzfUX-_dDs/s1600/Splinter_cell_double_agent1.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-IihLcyIb6Ew/TbAfgo--QII/AAAAAAAABKs/egzfUX-_dDs/s400/Splinter_cell_double_agent1.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co mi się nie podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zerojedynkowy system krycia w cieniu - Sama widać lub nie, brak stanów pośrednich.&lt;br /&gt;- Do tego Sam jest "ukryty" często w oświetlonym milionem luksów pomieszczeniu z wrogiem metr obok :/&lt;br /&gt;- Większość czasu spędzamy w świetle dnia lub dobrze oświetlonych budynkach - noktowizor jest zbędny (przez większość gry i tak go nie mamy), o innych trybach wizji nie wspominając.&lt;br /&gt;- Połowę gry spędzamy w jednej, niespecjalnie interesującej lokacji, co na dłuższą metę nudzi i męczy.&lt;br /&gt;- Fabuła - marnotrawstwo jej potencjału woła o pomstę do nieba. Jest pocięta i nielogiczna. Twórcy dorzucili tu nawet romans i związane z nim konsekwencje moralne, tyle że całość ogranicza się właściwie do jednej marnej cutscenki, przez co los dziewczyny ma się w pompie (spoiler: &lt;span style="color: #444444;"&gt;a ja wręcz z przyjemnością ją kropnąłem&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;- Błędy koncepcyjne - wymuszenie na graczu w pewnym momencie rozwiązania w ograniczonym czasie upierdliwej zagadki logicznej (wariacja kostki Rubika). Jesus, to Splinter Cell, czy jakaś oldschoolowa przygodówka?&lt;br /&gt;- Brak jakiegokolwiek zakończenia. Job done i nawet filmiku żadnego nie ma.&lt;br /&gt;- Fatalne błędy techniczne, właściwie każdego rodzaju.&lt;br /&gt;- Tragiczna najdłuższa misja w grze - w Kinszasie.&lt;br /&gt;- Brak obsługi panoramicznych rozdziałek.&lt;br /&gt;- Słaba optymalizacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zNUsXu9mRh0/TbAfmltT34I/AAAAAAAABK0/U6hH0jGSsM4/s1600/Splinter_cell_double_agent2.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-zNUsXu9mRh0/TbAfmltT34I/AAAAAAAABK0/U6hH0jGSsM4/s400/Splinter_cell_double_agent2.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Splinter Cell: Double Agent zawodzi. Po rewelacyjnym Chaos Theory seria spadła w otchłań przeciętności. Przy grze trzyma jednak to, co przetrwało z poprzednich części - Sam Fisher i ciągle w większości skradankowy gameplay (w przeciwieństwie do Conviction). Zbyt wiele elementów zrealizowanych jest poniżej poziomu przeciętności, by móc grę polecić komuś więcej, niż tylko miłośnikom serii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;br /&gt;6/10&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-8469265230985721402?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/8469265230985721402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/splinter-cell-double-agent-sam-fisher.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8469265230985721402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8469265230985721402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/splinter-cell-double-agent-sam-fisher.html' title='Splinter Cell: Double Agent - Sam Fisher zmierza w kierunku dna'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-CB5WR4HLAjc/TbAfXGyEO-I/AAAAAAAABKk/A9BvxZ-qCis/s72-c/Splinter_Cell_Double_Agent.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-6710813100839197725</id><published>2011-04-20T05:08:00.000-07:00</published><updated>2011-06-25T03:18:52.985-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Retro-granie'/><title type='text'>PREY - czy daje jeszcze radę?</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1TnYqZc_vSA/Ta7CtkZle2I/AAAAAAAABKE/AzkfasuDddo/s1600/Prey.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="140" src="http://4.bp.blogspot.com/-1TnYqZc_vSA/Ta7CtkZle2I/AAAAAAAABKE/AzkfasuDddo/s200/Prey.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prey&lt;/b&gt; - oryginalnego FPS-a z 2006r. - kiedyś już ukończyłem, zaraz po jego premierze, w czasach mojego błogiego piractwa. Podobał się, nawet bardzo, chętnie więc zadośćuczyniłem twórcom ramach którejś promocji na Steamie. Zapowiedzi Prey 2 skłoniły mnie do zainstalowania poprzednika, ot tak, żeby zobaczyć, czy jeszcze daje radę. I wiecie co? Daje i to jak cholera. Na tyle, że z przyjemnością ponownie dobrnąłem do napisów końcowych i tego co jest po nich :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy chwile pograć, żeby poczuć orzeźwiającą odmianę od podobnych do siebie, silących się na realizm współczesnych FPS-ów. Prey to bezpretensjonalna jazda bez trzymanki, której klimatem chyba najbliżej do Duke Nukema. &lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;b&gt;Co mi się podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Portale! Autorzy znakomicie je wykorzystali, wplątując w prostą w sumie strzelankę elementy wymagające lekkiego wysiłku mózgownicy. Do tego czuć tu kreatywność (jak ze screenową skałą w akwarium), a nie jedynie rzemieślnicze wykorzystywanie jednego feature'a. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fzM_7zrk9Js/Ta7J-N8_QAI/AAAAAAAABKU/y8N_QO_3D-8/s1600/Prey1.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em; position: center"&gt;&lt;img border="0" height="313" width="500" src="http://4.bp.blogspot.com/-fzM_7zrk9Js/Ta7J-N8_QAI/AAAAAAAABKU/y8N_QO_3D-8/s400/Prey1.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- Zabawy grawitacją - w połączeniu z portalami mieszanka wybuchowa. Przeciwników masz pod sobą, nad sobą, na ścianach, zmysł orientacji szaleje, pobudzany przez masowo produkowaną endorfinę.&lt;br /&gt;- Fabuła - prosta jak drut, a mimo to całkiem angażująca.&lt;br /&gt;- Grafika ciągle daje radę - poza kiepskimi teksturami jest naprawdę dobrze. Do tego gra obsługuje wysokie rozdzielczości, więc pikselozy nie ma.&lt;br /&gt;Tutaj znajduje się moja pełna galeria: &lt;a href="http://steamcommunity.com/id/bleszczynski/screenshots/?tab=public&amp;showdate=1&amp;filter=app_3970"&gt;Prey-screenshots&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;- Strzelanie - jest przyjemne, a ilość przeciwników nie przytłacza innych aspektów rozgrywki.&lt;br /&gt;- Projekty broni - mistrzostwo świata, chyba w żadnej innej grze tak totalnie odrealnione narzędzia mordu mi się nie podobały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HjPaH5FzcdY/Ta7LkJQbaUI/AAAAAAAABKc/rQ4aoQNrFS4/s1600/prey2.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="313" width="500" src="http://4.bp.blogspot.com/-HjPaH5FzcdY/Ta7LkJQbaUI/AAAAAAAABKc/rQ4aoQNrFS4/s400/prey2.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co mi się nie podoba?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Minigierka po śmierci staje się z czasem lekko męcząca.&lt;br /&gt;- Nie ma Portal Guna :(&lt;br /&gt;- Wybranka Tommy'ego, za którą uganiamy się przez 3/4 gry, to jakiś koszmar, widzieliście jej bary? :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prey to stary, dobry FPS, wsadzony w oryginalne i ciągle świeże ramy. Rozgrywka jest zróżnicowana, miodna, odpowiednio długa (około 9h), a sama gra wizualnie ciągle może się podobać. Na pewno dała mi więcej frajdy niż single w ostatnich CoDach czy BC2. Jak ktoś nie grał, to brać za te grosze, które teraz kosztuje i nie zastanawiać się :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;br /&gt;9/10&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-6710813100839197725?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/6710813100839197725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/prey-czy-daje-jeszcze-rade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/6710813100839197725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/6710813100839197725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/prey-czy-daje-jeszcze-rade.html' title='PREY - czy daje jeszcze radę?'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-1TnYqZc_vSA/Ta7CtkZle2I/AAAAAAAABKE/AzkfasuDddo/s72-c/Prey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-4835022379143395531</id><published>2011-04-19T12:35:00.000-07:00</published><updated>2011-04-27T03:00:00.294-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Z czym do ludzi?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aLc5IZ3DBMQ/Ta3jwPkPkCI/AAAAAAAABJM/vREh1yQBKHs/s1600/Bank%2BNew%2BBeginning.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="152" src="http://3.bp.blogspot.com/-aLc5IZ3DBMQ/Ta3jwPkPkCI/AAAAAAAABJM/vREh1yQBKHs/s200/Bank%2BNew%2BBeginning.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Minął ponad rok od mojej ostatniej aktywności blogowej. Prosto z ekranu umarło, grykowisko nawet  na dobrą sprawę nie wystartowało. Trudno, stało się, dzień jest za krótki na pracę, opiekę nad niemowlęciem, granie, oglądanie filmów, pisanie o nich, spędzanie czasu z żoną i spanie. Coś trzeba było wyciąć, padło między innymi na blogi. Było minęło. Córa podrośnięta, podejmuję ponowną próbę. Tym razem bez zadęcia recenzenckiego, bardziej dla siebie, na luzie i bez ciśnienia - zobaczymy, jak to się potoczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domena grykowisko.pl wykupiona, pod bloga podpięta (nie mam siły stawiać kolejnej strony od zera na joomli czy wordpresie). Layout nieco zmieniłem (jakby ktoś jeszcze pamiętał stary :P), wyrzuciłem największe starocie. Baner z logiem strony co prawda średnio kolorystycznie pasuje, ale co tam, lubię go, niech sobie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do kontaktu na Steamie, do którego przynależy 90% kupionych przeze mnie w ostatnim roku gier. Mój login standardowo: &lt;b&gt;bleszczynski&lt;/b&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-4835022379143395531?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/4835022379143395531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/z-czym-do-ludzi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/4835022379143395531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/4835022379143395531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2011/04/z-czym-do-ludzi.html' title='Z czym do ludzi?'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-aLc5IZ3DBMQ/Ta3jwPkPkCI/AAAAAAAABJM/vREh1yQBKHs/s72-c/Bank%2BNew%2BBeginning.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-668903864855475022</id><published>2009-12-29T08:00:00.000-08:00</published><updated>2011-04-20T05:40:40.855-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><title type='text'>Rok 2009 na PC - podsumowanie</title><content type='html'>Chyba na każdej stronie traktującej o grach można przeczytać podsumowania mijającego roku. Oryginalny nie będę i o własną ocenę mijającego roku się pokuszę :) Niestety pierwszą połowę roku poświęciłem głównie na multi w &lt;i&gt;CoD4&lt;/i&gt; i ewentualne dokańczanie hitów z końcówki 2008 r., a później różnie bywało z czasem, więc nie widziałem i nie potestowałem wszystkiego wartego uwagi. Mało kto gra chyba jednak w każdą nowość, a i ten rok nie obwitował aż w taką liczbę megapremier (większość ciekawych tytułów spieprzała z premierą przed &lt;i&gt;MW2&lt;/i&gt; aż się kurzyło) - spokojnie więc mogę dokonać małego resume :)&lt;br /&gt;&lt;div class="fullpost"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Najlepsza gra roku:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sznekpi-zdI/AAAAAAAAAXQ/dTzHcmShBP8/s1600-h/batman_arkham_asylum_pc_dvd-rom_eid_coperta.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sznekpi-zdI/AAAAAAAAAXQ/dTzHcmShBP8/s320/batman_arkham_asylum_pc_dvd-rom_eid_coperta.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Batman: Arkham Asylum&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra, która pojawiła się niemal znikąd, kasując całą konkurencję. Piękny przykład na to, że dopracowanie i pomysł są wystarczające do osiągnięcia olbrzymiego sukcesu. Klimatem tej gry można by obdzielić kilka innych produkcji. Bardzo przyzwoita jak na dzisiejsze standardy długość rozgrywki, doskonale urozmaicona zróżnicowanym gameplay'em. Do tego dodajmy mieszankę bijatyki, skradanki i zagadek logicznych, przyprawioną śliczną grafiką (z Unreal Engine 3 wyciśnięto chyba wszystko), ciekawą fizyką i świetną muzyką. W &lt;i&gt;Batmanie&lt;/i&gt; niemal każdy element dopracowany jest do perfekcji - od walki z kilkunastoma przeciwnikami na raz pozbawionej bolączki podobnych gier, gdzie gracz bije się z jednym wrogiem, a reszta czeka w kółeczku na swoją kolej, po chyba najlepiej przemyślany system znajdziek, jaki w życiu widziałem. Tu naprawdę ma się ochotę szukać tych wszystkich popierdułek porozrzucanych po mapach :) Wielka niespodzianka i zasłużone laury, oby tylko nie zostało to rozmyte w odcinających kupony kontynuacjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było - &lt;i&gt;Batman&lt;/i&gt; ma swoje wady. Choćby tryb detektywistyczny jest przegięty i trzeba się zmuszać, by nie przejść całej gry w brzydocie jego kolorów. Dokuczliwe czasami jest prowadzenie gracza za rączkę, ale to dziś norma, a ambitnym dano możliwość wykazania się przy kilku naprawdę sprytnie zaprojektowanych zagadkach spoza wątku głównego. Grę czuć też konsolą na kilometr. To wszystko jednak nic nie znaczy wobec ogólnego poziomu produktu. Jak dla mnie gra roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Blisko podium:&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SznepaV3d3I/AAAAAAAAAXY/DUDVv0mgmsY/s1600-h/dragon+age.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SznepaV3d3I/AAAAAAAAAXY/DUDVv0mgmsY/s320/dragon+age.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Dragon Age: Origins&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dragon Age'a&lt;/i&gt; mam od dnia premiery i po ostrym graniu na początku obecnie od niego odpoczywam. Choć była zapowiadana na następcę &lt;i&gt;Baldur's Gate'a&lt;/i&gt;, to wielu graczy zaskoczył fakt, że jest nim w istocie. To kawał świetnego, oldschoolowego erpega, jednak z dużą liczbą nowoczesnych naleciałości. Pełna rozmachu fabuła, bardzo dobre questy z wątku głównego, wypełnione alternatywnymi sposobami rozwiązania, fajny klimat, wymagające walki i będące niemal majstersztykiem interakcje w drużynie - po prostu sam role-play'owy miód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety wad jest sporo, od drętwych momentami questów pobocznych żywcem wyjętych z MMORPG-ów, przesadną liczbę walk, prostacki sposób generowania itemów (świecące się beczki, przeciwnicy niezostawiający swojego ekwipunku), po chyba największą bolączkę - puste, pozbawione życia lokacje, przy których Amn z &lt;i&gt;BG2&lt;/i&gt; jawi się jako pełna ciekawych postaci metropolia. Daleko &lt;i&gt;Dragon Age&lt;/i&gt; do miana gry idealnej, ale mimo wszystko to najlepszy RPG ostatnich lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Przeciętniak roku:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SzneuG7MOjI/AAAAAAAAAXg/N_2w88wVQr0/s1600-h/risen-PC-INT-packshot_2D_small.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SzneuG7MOjI/AAAAAAAAAXg/N_2w88wVQr0/s320/risen-PC-INT-packshot_2D_small.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Risen&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał zmazać plamę po &lt;i&gt;Gothicu 3&lt;/i&gt; i na nowo uskrzydlić fanów serii. Właściwie to kolejny &lt;i&gt;Gothic&lt;/i&gt;, żywcem wykorzystujący mechanikę gry poprzedników, a nawet w całości korzystający z ich elementów graficznych. Włożono sporo serca w &lt;i&gt;Risen&lt;/i&gt; i trzeba przyznać, że końcowy efekt jest więcej niż zadowalający. Niestety tylko do czasu. Dwa pierwsze akty gry to raj dla miłośników gothicowej eksploracji świata. Jest ciekawie, dość ładnie i wymagająco. Gdy jednak gracz wykona już wszystkie questy poboczne i popchnie fabułę do trzeciego aktu, jego oczom ukaże się straszliwa nędza. &lt;i&gt;Risen&lt;/i&gt; zmienia się w podłego dość i upierdliwego hack'n'slasha - przeciwnicy czają się za każdym rogiem, a gracz, zamiast bawić się niezłym system walki, szybko uczy się stosować w kółko najprostszą skuteczną kombinację. Przyjemność gry stopniowo ulatuje na rzecz żmudnej wycinki, aż do niedorzecznej finałowej konfrontacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda - &lt;i&gt;Risen&lt;/i&gt; naprawdę warty jest uwagi, ale Niemcy z Piranha Bytes po raz kolejny więcej obiecywali niż dali, skazując swoją grę na zapomnienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SzneyejkiSI/AAAAAAAAAXo/ptoluJ1VqVk/s1600-h/CoJ.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SzneyejkiSI/AAAAAAAAAXo/ptoluJ1VqVk/s320/CoJ.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Call of Juarez: Więzy Krwi&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta gra miała wybić Techland do pierwszej ligi i w sumie bardzo wiele nie brakło. Westernowy klimat to rzadkość w grach, a Polakom udało się go odtworzyć lepiej niż jednemu reżyserowi filmów z Johnem Waynem :) Do tego w miarę ciekawy scenariusz (choć z kiepską końcówką), świetne, rewelacyjnie zdubbingowane postaci bohaterów i ładna grafika. Zawiódł nieco gameplay w wielu misjach wyraźnie wzorowany na &lt;i&gt;Call of Duty&lt;/i&gt;, ale pozbawiony jaj pierwszego &lt;i&gt;Modern Warfare&lt;/i&gt;. Ta gra po prostu momentami zajeżdża przeciętnością. Nie sposób nie wspomnieć też o koszmarnych animacjach, które kompromitują efektowną graficznie oprawę CoJ. Szkoda, mogło być lepiej. Gra do przejścia na raz i sprzedaży na Allegro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;Rozczarowanie roku:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Szne5LXsC9I/AAAAAAAAAXw/IrAwujZbWCU/s1600-h/cod61.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Szne5LXsC9I/AAAAAAAAAXw/IrAwujZbWCU/s320/cod61.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Call of Duty: Modern Warfare 2&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby było jasne - ta gra na tle innych jest co najmniej bardzo dobra. Tyle, że prezentuje poziom niższy od poprzedniczki, nijak mający się do zapowiedzi. Jak dla mnie najbardziej przehype'owana gra tego roku, a może i dekady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W singlu razi totalnym debilizmem scenariusza, źle zrobionymi skryptami (wrogowie spawnujący się metr za mną, albo na moich oczach) i ogólnym brakiem pomysłu na coś nowego. Twórców stać było jedynie na wzięcie najlepszych momentów z &lt;i&gt;MW1&lt;/i&gt;, udrastycznienie ich i dodanie nowych efektów. Zamiast nowej jakości stworzyli w ten sposób karykaturę własnego produktu - przewidywalną i nudną. Każdy ciekawy element fabuły &lt;i&gt;MW1&lt;/i&gt; występuje i w &lt;i&gt;MW2&lt;/i&gt;, tyle że w tak "przefajnionej" formie, iż zamiast rozdziawionej szczęki miałem raczej uczucie zażenowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, &lt;i&gt;CoD&lt;/i&gt; to głównie multi, ale i na tym polu nie jest na pewno lepiej niż w "jedynce". Choć sam system doświadczenia, perków, broni etc. zrobiony jest bardzo fajnie, to całość kładzie IWnet zastępujący system dedykowanych serwerów. Niby nie jest tak źle, jak można się było spodziewać - lagi są rzadkie, ale równie rzadkie są całkowite braki opóźnień. Sprawa nie jest wyczuwalna zazwyczaj dla graczy biegających z m16 z red dotem, ale ktoś preferujący bliski kontakt z przeciwnikiem i częste użycie noża non stop będzie świadkiem sytuacji, że po uderzeniu kosą przeciwnik zdąży przebiec dwa metry zanim padnie trupem. Jeśli do tego dodać okresowe problemy z połączeniem, szczególnie przy próbie gry ze znajomymi, projekty map preferujące kamperów i panienki z okienka (na kilku mapach jest sporo budynków i każdy ma taką, nie ruszą się nawet na metr do czasu śmierci - szczególnie widoczne na hardcorze) oraz śmiesznie krótkie czasy meczu (ledwo się człowiek rozrusza, a tu już zmiana mapy), to nic dziwnego, że po kilkunastu godzinach spędzonych w multi &lt;i&gt;MW2&lt;/i&gt; wróciłem do starego, dobrego &lt;i&gt;MW1&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie powyższe zarzuty dotyczą głównie trybu TDM, reszty na razie nie ruszałem, bo bez dokładnego poznania map i tak nie mają sensu. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem &lt;i&gt;Modern Warfare 2&lt;/i&gt; lekko zniesmaczony. Przy ogólnych głosach zachwytu i wynikach sprzedaży (do którego się przyłożyłem) zaczynam jednak myśleć, że może to ze mną jednak jest coś nie tak...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rok 2009 na pewno do najlepszych nie należał i nadchodzący zapowiada się znacznie lepiej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mógł bez zawodu umieścić na podium &lt;i&gt;Mafię 2&lt;/i&gt;, że&lt;i&gt; Mass Effect 2&lt;/i&gt; poprawi wady jedynki zachowując jej rozmach fabularny, że &lt;i&gt;Assassins Creed 2&lt;/i&gt; jest faktycznie tak doskonały, jak twierdzą recenzenci wersji konsolowych. Zapowiada się w każdym razie bardzo ciekawie :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-668903864855475022?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/668903864855475022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/rok-2009-na-pc-podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/668903864855475022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/668903864855475022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/rok-2009-na-pc-podsumowanie.html' title='Rok 2009 na PC - podsumowanie'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sznekpi-zdI/AAAAAAAAAXQ/dTzHcmShBP8/s72-c/batman_arkham_asylum_pc_dvd-rom_eid_coperta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-8375770520117823885</id><published>2009-12-07T11:02:00.000-08:00</published><updated>2011-04-20T05:15:32.581-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Single w Call of Duty: Modern Warfare 2 - rzut okiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxzjNywAm1I/AAAAAAAAAVw/3fnr1QyAw7o/s1600-h/cod61.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxzjNywAm1I/AAAAAAAAAVw/3fnr1QyAw7o/s320/cod61.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxzjPySYmzI/AAAAAAAAAV4/fx-UPVSKyEc/s1600-h/mw2-single.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxzjPySYmzI/AAAAAAAAAV4/fx-UPVSKyEc/s320/mw2-single.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Aferom (w większości kontrolowanym) przed premierą Modern Warfare 2 nie było końca. Miałem już dość kolejnych newsów, sterowanych kontrowersji i filmików nagrywanych kamerką z komórki. Informacja o braku dedykowanych serwerów wkurzyła mnie na tyle, że z najbardziej oczekiwanej przeze mnie (obok Dragon Age) gry stała się tylko irytującym, niesympatycznym, ale ciągle must havem :/ Jak wypada singleplayer w najnowszym Call of Duty oceniany na zimno, bez doszukiwania się w nim antyrosyjskiej propagandy i innych pierdół?&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię, jak cała gra zbudowana jest na skryptach. Skrypty są dobre, jeśli wykorzystuje się je subtelnie, z głową i są wspomagane przez dobre AI przeciwników/przyjaciół (czyli w sumie też skrypty, ale znacznie bardziej złożone). Niestety cała seria Call of Duty korzysta z nich w sposób prostacki. Wrogowie będą nas zalewać bez końca, chyba że przemieścimy się metr do przodu, stając w miejscu wyłączającym ich spawning. Idziesz z towarzyszem i scenarzyści wymyślili sobie, że wspólnie zdejmiecie patrol wrogów - przeciwnicy zawsze w tym samym miejscu odpalą papierosa. Strasznie to banalne, ale odpowiednio użyte oskryptowanie pozwala na zbudowanie akcji o rozmachu przebijającym hollywoodzkie blockbustery. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak było z CoD4: Modern Warfare, gdzie przymykało się oko na te absurdy, bo scenarzyści uraczyli nas tak widowiskowymi i intensywnymi zwrotami akcji, że czapki zrywało z głów. Do tej pory na wspomnienie wybuchu atomówki ciarki przechodzą mi po plecach. Taki patent zadziałał na mnie jednak tylko raz. W CoD5: World at War skrypty zniechęciły mnie do gry po jakiś 2 godzinach. W Modern Warfare 2 liczyłem na jakąś zmianę, bo czy tak trudno jest ustalić z góry liczbę przeciwników, którzy mogą zasilić dany teren, zamiast generować ich bezustannie dopóki gracz nie ruszy swojego tyłka w miejsce posuwające akcję do przodu? Czy tak trudno jest w dzisiejszych czasach zaaplikować przeciwnikom chociaż znikomą inteligencję, żeby ich rola nie ograniczała się jedynie do diabelnie celnego strzelania i ślepego parcia na naszą pozycję? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, w Modern Warfare 2 nic się nie zmieniło. Mało tego -  tu niektóre levele są tak skonstruowane (np. favele w Rio), że wrogowie pojawiają się znikąd właściwie wszędzie - przed nami, z boku i za nami. Chyba w żadnej części serii nie miałem tylu sytuacji, że przeciwnik spawnował się dosłownie metr za moimi placami w sprawdzonej sekundę wcześniej chatce, czy korytarzu. A już totalną fuszerką jest fakt, że generować się potrafili na moich oczach, niczym prawdziwi gracze w multi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sx1PozB_niI/AAAAAAAAAWA/NLh9B62kOhM/s1600-h/mw2-2.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sx1PozB_niI/AAAAAAAAAWA/NLh9B62kOhM/s320/mw2-2.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Myślicie, że rozmach historii i tym razem przyćmi typowe dla Call of Duty niedomagania? Niestety w przeciwieństwie do MW1, gdzie scenariusz miał sens, sporą dozę prawdopodobieństwa i w miarę twardo trzymał się rzeczywistości, tutaj fabuła jest tak kretyńska, że momentami nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Całkowicie zaskakująca Amerykanów inwazja milionowej ruskiej armii na USA (sic!), rozwścieczonej po rzeźni przeprowadzonej przez amerykańskiego agenta na rosyjskim lotnisku (sicx2!), tysiące wrogich, wyposażonych w kałasze biedaków z brazylijskich slumsów, którym zachciało się mierzyć z amerykańskimi komandosami itd., itp. Kretynizmów jest znacznie więcej, łącznie z pozbawionym logiki zwrotem akcji w końcówce, ale nie chcę zdradzać więcej niż zrobili to sami twórcy gry. O sensie fabuły najlepiej świadczy fakt, że razem z kumplem próbowaliśmy po obejrzeniu napisów końcowych dojść o co w ogóle chodziło - bezskutecznie :D Co prawda autorzy silą się na momenty równie mocne, jak te, które w dużej mierze zadecydowały o sukcesie MW1. Jedyne na co ich jednak stać, to znane już motywy, podane co najwyżej w dużo bardziej krwistym sosie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak prezentują się same misje?  No cóż, drugiego Czarnobylu tu nie uświadczymy. Misje snajperskie są i to nawet dwie, ale krótkie i bezpłciowe. Pozostałe to typowy dla tej serii chaos z tysiącem wrogów. Niektóre są nawet fajne (Gułag, czy platforma wiertnicza), inne irytują (szczególnie te z serii "wytrzymaj napór przeciwników przez 5 minut" aż pojawią się posiłki - obrona fastfoodów, czy domku w górach). Dla urozmaicenia postrzelamy czasem z miniguna z pokładu Cobry, pospuszczamy pociski z Predatora, czy pościgamy się na skuterach śnieżnych i pontonach (to ostatnie strasznie głupie - zaskoczone wojska oczekują nas w pełnej gotowości na kilometrowych odcinkach brzegu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sx1QEOaFPoI/AAAAAAAAAWI/wKX5w0mz3RQ/s1600-h/mw2-3.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sx1QEOaFPoI/AAAAAAAAAWI/wKX5w0mz3RQ/s320/mw2-3.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie będę się pastwił nad krótkim czasem gry (wyszło jakieś 5,5h na hardened), bo ten akurat w tak intensywnej grze mi nie przeszkadza, nie kupiłem jej dla single'a. Grafika niewiele się zmieniła od czasów Modern Warfare 1. Momentami wygląda lepiej (dodali jakąś fizyką, więcej śmieci lata w powietrzu), czasami gorzej (tragiczne tekstury nieba i tła, szczególnie widoczne w Rio). Animacja i wygląd postaci są doskonałe, choć brakuje sensownego ragdolla. Na pewno warta uwagi jest muzyka Hansa Zimmera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielki hype, rekordy sprzedaży pobite chwilę po premierze i jak zwykle rewelacyjne oceny w internetowych serwisach. Nie dajmy się jednak zwieść -  to tylko krótka, intensywna, pozbawiona sensu i momentami prostacka strzelanka. W porównaniu do świetnego MW1 seria zaliczyła krok w tył - mniej tu logiki, niezapomnianych misji i przede wszystkim - oryginalności. Tamta gra to było najwidoczniej apogeum formy Infinity Ward. Modern Warfare 2 bardzo próbuje dorównać poprzednikowi, jednak oferując wszystkiego więcej - wybuchów, zwrotów akcji i kontrowersji - wygląda jedynie jak ubrana bezgustnie w najbardziej pstrokate bombki i migoczące światełka choinka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;br /&gt;6/10&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;tagi: call of duty, moder warfare, modern warfare 2, activision, infinity ward, world at war, respaw przeciwników, cod4, cod5, mw1, mw2&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-8375770520117823885?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/8375770520117823885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/single-w-call-of-duty-modern-warfare-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8375770520117823885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/8375770520117823885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/single-w-call-of-duty-modern-warfare-2.html' title='Single w Call of Duty: Modern Warfare 2 - rzut okiem'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxzjNywAm1I/AAAAAAAAAVw/3fnr1QyAw7o/s72-c/cod61.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-5838983094352883937</id><published>2009-12-05T15:13:00.000-08:00</published><updated>2011-04-20T05:15:43.776-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>Far Cry 2 - recenzja</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sxrjs87QEUI/AAAAAAAAAVI/n10Yl3i0w6A/s1600-h/fc-logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sxrjs87QEUI/AAAAAAAAAVI/n10Yl3i0w6A/s320/fc-logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Trailery zapowiadające niesamowity gameplay, grafika mogąca konkurować z Crysisem, wolność, otwarty świat i piękna Afryka - tym wszystkim miał być &lt;b&gt;Far Cry 2&lt;/b&gt;. Miał być...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy &lt;i&gt;Far Cry&lt;/i&gt; to jedna z moich ulubionych gier. Wrażenia jakie robiła swoją grafiką w 2004r. nie udało się przebić potem już chyba żadnej innej produkcji. Do tego dodajmy świetne, lepsze niż w większości dzisiejszych gier AI przeciwników, wielkie mapy pozwalające na stosowanie różnych taktyk i doskonałą muzykę, a wyjdzie jeden z najlepszych FPS-ów ever. Niestety&lt;b&gt; Crytek &lt;/b&gt;utracił prawa do tytułu &lt;i&gt;Far Cry&lt;/i&gt; i musiał kontynuować swój model rozgrywki pod marką &lt;b&gt;Crysis&lt;/b&gt;, tworząc grę niepobitą do dzisiaj pod względem graficznym, ale zaskakująco przeciętną pod względem miodności. &lt;i&gt;FC2&lt;/i&gt; tak naprawdę nie ma więc nic wspólnego z poprzednikiem, ot wykorzystano znany tytuł, co pozwoliło podbić nieco pozycję nadchodzącej gry w hierarchii branżowych newsów.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Ze wstydem się przyznam, że napaliłem się na tę grę jak parobek na owieczkę i w dniu premiery leciałem do Empika, fundując sobie nawet gustownego metal boxa. Wierzyłem..., chciałem wierzyć w te recenzje przed oficjalną premierą wychwalające &lt;i&gt;FC2&lt;/i&gt; pod niebiosa i mówiące o wolności i interakcji z "przyjaciółmi" przebijającej nawet erpegi. Po 3h godzinach gry pieprznąłem ją w kąt. Czemu? Bo ta gra jest durna. Owszem jest ładnie, owszem czuć klimat, ba - nawet śmigało to żwawo na moim ówczesnym gf8800GT, ale cała reszta leżała i kwiczała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślicie, że świat jest otwarty? A dupa, niemal wszędzie są niemożliwe do przebycia góry, przez co trzeba poruszać się po wyznaczonych przez twórców drogach. No można zejść czasem 10-15 metrów w krzaczory. Do tego na każdym skrzyżowaniu tych dróg postawiono posterunek wypełniony 5-6 żołnierzami. Niby git, jest co robić w trasie. Tylko czemu do cholery obsada tych posterunków respawnuje się po odejściu na odległość 100 metrów?? No jak to wkurza niesamowicie. Autorzy, jakby robiąc nam jeszcze na złość, wszystkie cele misji rozstawili tak, by jak największą liczbę tych posterunków zaliczyć i to 2 razy, bo przecież trzeba z misji wrócić :D Żeby w odstępach między posterunkami nie było za nudno, to jeszcze spawnują się nam wrogie jeepy za każdym pagórkiem, skierowane na pełnym gazie prosto na nas. Przeciwnika też nie zabijesz ot tak, 3 strzałami w klatę. Gdzie tam, jak się heada przypadkiem nie trafi, to trzeba nawet kilkunastu strzałów ze stacjonarnego karabinu, o jakimś m4 nie wspominając. Do tego potrafili mnie trafić z 200 metrów z UZI, gdzie ja z G3 miałem problemy. Jesus, czy w &lt;i&gt;Ubisofcie&lt;/i&gt; pracują jacyś sadyści?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sxrj9-cHrMI/AAAAAAAAAVY/dj9NODCWyyY/s1600-h/farcry2-047.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sxrj9-cHrMI/AAAAAAAAAVY/dj9NODCWyyY/s320/farcry2-047.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobny akapit należy się wspomnianym przyjaciołom. To miał być wielki feature &lt;i&gt;Far Cry'a 2&lt;/i&gt; - najemnicy tacy jak my, którzy uratują nam życie w trudnych chwilach i zawsze zaoferują alternatywny sposób wykonywania misji. Gracz miał się z nimi zżyć i cierpieć w momencie ich śmierci. Bla bla bla. W praktyce wygląda to tak, że jak giniemy, nagle znikąd zjawia się kumpel i odciąga nas parę metrów dalej, dając pistolet do łapy. Ich propozycje na alternatywne sposoby wykonania misji szybko okazują się totalnym bezsensem - nie dość, że trzeba jeździć dalej (więcej posterunków), to jeszcze ciągle należy ich wyciągać z jakiś tarapatów. Sztucznie wydłuża to rozgrywkę, nie dając żadnej satysfakcji. Pewnie nie byłoby takie złe, gdyby nie ta cholerna konieczność przejeżdżania kilometrów po ładnie zrobionej dziczy pełnej respawnujących się wrogów. Tu każdy chce cie zabić, cywile nie istnieją. Jazda na misję może trwać wielokrotnie dłużej niż sama misja. Naprawdę sztuką było uczynić z potencjalnie największej zalety gry (otwarty świat) jej największą wadę. Do tego fabuła jest tak rozmydlona i najeżona absurdami (konieczność jawnej współpracy z dwoma antagonistycznymi organizacjami naraz, których siedziby są oddalone o... 30 metrów), że pozostało mi tylko zapłakać nad straconymi pieniędzmi i wyciągnąć płytkę z napędu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął rok, piękny metal box cały czas zerkał na mnie z półki z grami. Dać jej jeszcze szansę? Zainstalowałem, zacząłem nową grę. Świadomy jej słabości olałem wszystko - żadnych rozmów z przyjaciółmi, żadnych misji od nich. Zamiast żmudnej jazdy autem korzystałem za każdym razem z autobusów, będących swoistym teleportem do dowolnego rogu mapy (cele misji zazwyczaj były nieopodal) - dzięki temu respawnujące się posterunki już tak nie doskwierały. Skupiłem się na samych misjach głównego wątku, o pobocznych przypominając sobie jedynie, gdy chciałem odblokować konkretną broń w sklepie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxrjyCkjeqI/AAAAAAAAAVQ/k6UUzcD3jIE/s1600-h/fc1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxrjyCkjeqI/AAAAAAAAAVQ/k6UUzcD3jIE/s320/fc1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie grałem i grałem, następnego dnia miałem chęć ciągnąć to dalej, kolejnego o dziwo także. Kurde, wiecie co? Ta gra jest nawet fajna. Krajobrazy są przepiękne (szczególnie na drugiej mapie), korzystając z pistoletu z tłumikiem, karabinu na strzałki i kamuflażu można całkiem sensownie pobawić się w cichego zabójcę. Jak skradanie się nudziło, to do łapy brałem miotacz ognia, paliłem towarzystwo i przy okazji całą okolicę (rozprzestrzenianie się ognia jest bardzo dobrze zrobione). Naprawdę sporo frajdy to dawało. Bronie są fantastycznie zrobione, lepiej nawet niż w &lt;i&gt;Call of Duty 4&lt;/i&gt;. Nie dość, że jest ich masa (można się bawić nawet moździerzem), to znakomicie czuje się różnicę między nimi i co najważniejsze - strzelanie sprawia dużą przyjemność. Choć w dalszym ciągu idiotyczna odporność wrogów wkurzała, to na normalnym poziomie trudności jest do zaakceptowania (za 1. razem odpaliłem grę tradycyjnie na hardzie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxrkGWNUKnI/AAAAAAAAAVo/pyGLpYblLug/s1600-h/farcry2_008.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SxrkGWNUKnI/AAAAAAAAAVo/pyGLpYblLug/s320/farcry2_008.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Gra jest długa, ale wciąga na tyle, że nie mogłem się oderwać. Nie uprawiałem żadnej eksploracji świata, nie szukałem diamentów (znajdźki pełniące funkcję waluty), po prostu przechodziłem misję za misją, od czasu do czasu zaglądając do sklepu po nową zabawkę. Fabuła niestety nie poprawiła kiepskiego pierwszego wrażenia, choć trzeba przyznać, że w samej końcówce akcja robi ciekawy zwrot i ujawniają się naprawdę dalekie od miałkości ambicje autorów. Niestety, to tylko kolejna rzecz, w której czuć wielki i przykładnie spierniczony potencjał. Właśnie to chyba wkurza w &lt;i&gt;Far Cry'u 2&lt;/i&gt; najbardziej - z łatwością można sobie wyobrazić, jak świetna mogłaby to być gra, gdyby tylko kilka rzeczy rozwiązano inaczej. Momentami można mieć wrażenie, że ktoś w &lt;i&gt;Ubisofcie&lt;/i&gt; dokonywał świadomego sabotażu, realizując dobre pomysły w sposób tak głupi, że aż człowiekowi się żal tej gry robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę nie wiem jak &lt;i&gt;FC2&lt;/i&gt; ocenić. Totalne zniesmaczenie na początku, w dużej mierze spowodowane rozbuchanymi oczekiwaniami, rok przerwy i całkiem przyjemnie spędzone chwile do samych napisów końcowych. To oryginalny, piękny FPS, którego ktoś specjalnie okaleczył rozwiązaniami tak irytującymi, że trzeba omijać połowę atrakcji tej gry, by w ogóle móc czerpać z niej radochę. Ukończyłem, wyciągnąłem z niej sporo funu, ale bez zawahania wymieniłem chwilę później na kompletną edycję &lt;i&gt;Civilization 4&lt;/i&gt; na &lt;a href="http://gametrade.pl/"&gt;Gametrade&lt;/a&gt;. Może następna część zagości na półce z grami na stałe, obok pierwszego &lt;i&gt;Far Cry'a&lt;/i&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6,5/10&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-size: xx-small;"&gt;Tagi: Far Cry 2, FC2, Crytek, Crysis, Posterunki, Respawn, Ubisoft, Far cry buddies, ogień w Far Cry 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-5838983094352883937?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/5838983094352883937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/far-cry-2.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5838983094352883937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/5838983094352883937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/far-cry-2.html' title='Far Cry 2 - recenzja'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sxrjs87QEUI/AAAAAAAAAVI/n10Yl3i0w6A/s72-c/fc-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-9059956480489258674</id><published>2009-12-03T00:42:00.000-08:00</published><updated>2011-04-20T05:13:32.506-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Retro-granie'/><title type='text'>Splinter Cell: Chaos Theory i Hitman: Krwawa Forsa - rzut okiem</title><content type='html'>W ostatnich miesiącach udało mi się przejść w całości kilka tytułów, trochę nowości, trochę umiarkowanych staroci (wyprzedaż wakacyjna Kolekcji Klasyki zrobiła swoje)- w zasadzie same dobre i bardzo dobre. W doborze gier bardzo pomaga fakt, że choć nie brakuje w tej branży tytułów totalnie przereklamowanych, to jednak niemal zawsze wysoko oceniany tytuł jest co najmniej niezły. O filmach tego samego powiedzieć nie można :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż to sobie odświeżyłem dzięki 12-złotowej promocji Kolekcji Klasyki?&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4-GlMrWkI/AAAAAAAAAUM/msUDprvi1Y4/s1600/chaostheory1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408328485303966274" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4-GlMrWkI/AAAAAAAAAUM/msUDprvi1Y4/s320/chaostheory1.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 227px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Splinter Cell - Chaos Theory&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta gra to wśród miłośników skradanek już swego rodzaju legenda. Przygody poruszającego się głównie w cieniu agenta Sama Fishera podane w techno-modernistycznym klimacie stworzonym przez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Toma Clancy'ego&lt;/span&gt; doczekały się jak na razie czterech gier (piąta w drodze). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chaos Theory&lt;/span&gt; uchodzi za najlepszą z dotychczasowych części, bez wątpienia zasłużenie. Choć gra już kilka latek ma, to w dalszym ciągu wygląda nieźle. Animacje są dopieszczone, a sama grafika spokojnie wytrzymuje konfrontację z dzisiejszymi produkcjami. To w połączeniu ze świetnym udźwiękowieniem sprawia, że technikalia zdecydowanie w odbiorze nie przeszkadzają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4_MG6rN4I/AAAAAAAAAUc/SQUBU6ObmWU/s1600/Bathhouserevimage.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408329679766239106" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4_MG6rN4I/AAAAAAAAAUc/SQUBU6ObmWU/s200/Bathhouserevimage.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 151px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;Siła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Splinter Cella&lt;/span&gt; tkwi w kilku rzeczach. Widok z trzeciej perspektywy i bardzo fajnie przemyślane sterowanie (czemu nikt nie kopiuje pomysłu regulowania szybkości poruszania kółkiem myszy?) składają się na całkowicie intuicyjną obsługę postaci Sama. Misje rozgrywane na ciekawych, pełnych alternatywnych dróg i inteligentnych przeciwników mapach oraz gadżety na wyposażeniu Fishera pozwalają na zróżnicowaną zabawę i dają olbrzymie pole do popisu kombinatorom (takim jak ja :)), którzy chcą za wszelką cenę uniknąć użycia broni palnej. Tutaj przekradanie się między przeciwnikami, zwabianie ich w pułapki i ściąganie z balkonów daje bardzo dużo satysfakcji i nie jest łatwe. Na to nakłada się znakomity klimat technothrillera i terroryzmu nowej generacji. Najlepszą rekomendacją będzie jednak fakt, że gra powstała w 2005 roku, a do dnia dzisiejszego nie powstało nic, co mogłoby zagrozić jej pozycji w gatunku skradanek. Naprawdę grzechem jest nie wydać na nią tych 10zł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moja ocena:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po skończeniu&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Chaos Theory&lt;/span&gt; miałem ochotę na więcej, więc na widok wyprzedaży kolejnej części &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Splinter Cella - Doubled Agent&lt;/span&gt; zatarłem ochoczo rączki. Gra nie ma najlepszych recenzji, ale co Sam Fisher, to Sam Fisher. Warto zagrać choćby dla użyczającego mu głosu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Micheala Ironside'a&lt;/span&gt; :) Problem w tym, że w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Doubled Agent&lt;/span&gt; tego głosu nie usłyszałem :/ Gra nie ma dźwięku i już. Google jako solucję podało instalację w domyślnym katalogu. A 12 giga wolnego miejsca na C: to chyba tylko właściciele kompów z marketów trzymają, tak więc gra poszła na półkę, a ja w zastępstwie zapolowałem na Allegro na wcześniejszą część &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Splinter Cella - Pandora Tomorrow&lt;/span&gt;. W międzyczasie jednak pojawiły się inne tytuły i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pandora&lt;/span&gt; (którą kiedyś już skończyłem) czeka sobie grzecznie na swoją kolej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4-xOlhjBI/AAAAAAAAAUU/4WZ3U3WSfcQ/s1600/hitman-blood-money.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408329217968540690" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4-xOlhjBI/AAAAAAAAAUU/4WZ3U3WSfcQ/s320/hitman-blood-money.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 268px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hitman - Krwawa Forsa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitman&lt;/span&gt; to wyjątkowa seria o zabójcy pracującym na zlecenie łącząca w sobie elementy skradankowe (w mniejszości) z przebierankowymi (te dominują). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krwawa Forsa&lt;/span&gt; to najnowsza i ostatnia jak na razie część &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitmana&lt;/span&gt;, powstała w 2006 roku. Mechanika gry jest z grubsza podobna do tej ze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Splinter Cella&lt;/span&gt; (widok TPP, interfejs), z tym że tutaj nie cień jest naszym sprzymierzeńcem, a przebranie. Zabawą nie jest samo zlikwidowanie celu, a zbliżenie się do niego i pozbycie się bez świadków lub upozorowanie wypadku. W jednej z moich ulubionych misji mamy wyeliminować gościa objętego programem ochrony świadków, mieszkającego na typowym amerykańskim przedmieściu, w domu silnie obstawianym przez FBI. Wejście frontowymi drzwiami nie wchodzi w grę, chyba że pozbędziemy się i przebierzemy za klauna, który nieopodal szykuje się do planowanej przez nasz cel imprezy. A może lepszym sposobem będzie ciche wdarcie się bocznym wejściem w stroju śmieciarza? Gdyby jednak postarać się nieco bardziej i zamiast nich zająć miejsce kelnera zajmującego się imprezowym cateringiem, to zyskalibyśmy dostęp do większej części domu bez wzbudzania podejrzeń. Hej, ale przecież chata jest obstawiana przez vana z agentami monitorującymi okolicę. Może by tak posłać im zatrute donaty i przebrać się za jednego z nich? A nie lepiej pieprzyć to wszystko, wziąć na misję snajperkę i skorzystać z domku na drzewie w ogrodzi sąsiadki naszej przyszłej ofiary?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw5A3X8rENI/AAAAAAAAAUs/UqEhvX9PbOo/s1600/hitman.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408331522584023250" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw5A3X8rENI/AAAAAAAAAUs/UqEhvX9PbOo/s200/hitman.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;Tak - wolność i multum możliwości to największa zaleta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitmana&lt;/span&gt;. Tutaj każdą misję można przechodzić kilkanaście razy, ciągle robiąc coś nowego, innego. Gra nagradza nas za jak najcichszą eliminację celu - bez świadków, hałasu, postronnych ofiar i nagrań na kamerach. Gdyby jednak ktoś zechciał po prostu wziąć shotguna i wystrzelać wszystkich - wolna droga. Tutaj można wszystko. Na nic jednak nie zdałaby się ta wolność, gdyby same misje nie były ciekawe. A na tym polu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitman: Krwawa forsa&lt;/span&gt; osiąga mistrzostwo. Tak świetnie zaprojektowanych i zróżnicowanych etapów próżno szukać w innych grach (moi faworyci - skalna rezydencja, parowiec i klub nocny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4_9-BIbtI/AAAAAAAAAUk/sqx_jjT9Hvg/s1600/hitmanbloodmoney2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408330536370859730" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4_9-BIbtI/AAAAAAAAAUk/sqx_jjT9Hvg/s200/hitmanbloodmoney2.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 112px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;Jeśli nie udało mi się jeszcze zachęcić do zakupu (całe 10zł w starej Kolekcji Klasyki i na Allegro), to jeszcze kilka peanów na cześć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitmana&lt;/span&gt; :) Po pierwsze - fabuła. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krwawa Forsa&lt;/span&gt; to nie zbiór niepowiązanych ze sobą misji, tu wszystko jest znakomicie poprowadzone fabularnie aż nas do rewelacyjnego finału, z twistem godnym najlepszych seriali. Do tego cała gra zilustrowana jest jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych jakie słyszałem, w wykonaniu Budapesztańskiej Orkiestry Symfonicznej i legendy w branży - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jespera Kyda&lt;/span&gt; (który zresztą tworzył też muzyką do zwiastunów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Splinter Cell: Chaos Theory&lt;/span&gt;). Grę warto włączać choćby po to, by posłuchać rewelacyjnej wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ave Maria&lt;/span&gt; rozbrzmiewającej w menu. Graficznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitman&lt;/span&gt; też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;ciągle daje radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra idealna? A owszem, choć zawsze znajdą się rzeczy do poprawki (zbyt często wykorzystywany motyw z żyrandolem, drobne błędy w AI, konieczność przejścia całej misji na przy jednym posiedzeniu, bo save'y w ich trakcie nie działają po restarcie gry), to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krwawa Forsa&lt;/span&gt; ma stałe miejsce w moim rankingu najlepszych gier ever i przynajmniej do czasu pojawienia się kolejnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hitmana&lt;/span&gt; nic w tym gatunku jej nie pobije.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moja ocena:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;10/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-size: xx-small;"&gt;Tagi: Splinter Cell, Splinter cell: Chaos theory, Chaos Theory, Teoria chaosu, Sam Fisher, Michael Ironside, Kolekcja klasyki, Hitman, hitman: krwawa forsa, Hitman: blood money, agent 47, jesper kys, ave maria, tom clancy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-9059956480489258674?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/9059956480489258674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/gramy-cz-1-splinter-cell-chaos-theory-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/9059956480489258674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/9059956480489258674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/gramy-cz-1-splinter-cell-chaos-theory-i.html' title='Splinter Cell: Chaos Theory i Hitman: Krwawa Forsa - rzut okiem'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Sw4-GlMrWkI/AAAAAAAAAUM/msUDprvi1Y4/s72-c/chaostheory1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-2187757109318318803</id><published>2009-12-03T00:14:00.000-08:00</published><updated>2011-05-31T08:02:36.017-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Retro-granie'/><title type='text'>Niezapomniane chwile w grach</title><content type='html'>W sumie dość przypadkowo trafiłem na całkiem stary już tekst na GameCornerze - &lt;a href="http://gamecorner.pl/gamecorner/1,86013,5250955.html"&gt;Dlaczego kocham gry - 7 niezapomnianych chwil&lt;/a&gt;. No i tak mnie wzięło na wspominajki. W sumie czemu by nie zrobić własnej listy niezapomnianych chwil?:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę już lat na karku mam, przez co nazbierało się wiele wspomnień. Listę ograniczałem jak mogłem - wyszło naprawdę sporo pozycji, ale o poniższych po prostu wspomnieć musiałem. Kolejność w sumie dowolna, choć w zamyśle chronologiczna (nie tyle czasem powstania gry, co mojego z nią kontaktu). Pomijam pozycje na 8-bitowce, bo tu moja pamięć już zawodzi :)&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rsCdzrrI/AAAAAAAAAM0/6qkmS1xXUnY/s1600-h/AnotherWorld.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291566491503931058" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rsCdzrrI/AAAAAAAAAM0/6qkmS1xXUnY/s200/AnotherWorld.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Another World&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrażenia, jakie robiło intro tej gry w 1991 nie zapomnę nigdy. 10-letni Leszczu siedział na wagarach u kumpla, któremu mamusia sprawiła piękną Amisię CD/TV i rozdziawiał z wrażenia usta za każdym razem, gdy widział ten piękny wektorowy świat. Początek gry - pijawki i czarna bestia - pamiętam, jakbym grał w to wczoraj. Nieśmiertelna klasyka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rGY-j9AI/AAAAAAAAAMk/D65-ejV_u_Y/s1600-h/street_fighter_II_snes_hadoken.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291565844711863298" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rGY-j9AI/AAAAAAAAAMk/D65-ejV_u_Y/s200/street_fighter_II_snes_hadoken.jpg" style="float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Street Fighter 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra, która rozpalała emocje dzieciaków, jak mało która w historii. Wydawała się niesamowita. To pierwsza uruchomiona przeze mnie pozycja na upragnionej Amidze 600. Ależ to była frajda walczyć Ryu i kręcić te wszystkie hadoukeny :D Żadna bijatyka później nie wzbudzała we mnie tyle emocji, nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mortal Kombat&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9qzV_bMuI/AAAAAAAAAMc/J5tpqWBKWyg/s1600-h/sensible_world_of_soccer_96-97_07.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291565517492663010" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9qzV_bMuI/AAAAAAAAAMc/J5tpqWBKWyg/s200/sensible_world_of_soccer_96-97_07.gif" style="float: left; height: 160px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Sensible Soccer&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rewelacyjna piłka nożna z najlepszym chyba arkadowym stylem grania w historii. Na jej późniejszej wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sensible World of Soccer 95/96&lt;/span&gt; spędziłem kilka ładnych lat gry, dochodząc do takiej wprawy, że angielskim 5-ligowcem po kilku sezonach wygrywałem Ligę Mistrzów i mistrzostwo Anglii, po drodze osłabiając jeszcze skład (względem początkowego), by było trudniej:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rdMH5GEI/AAAAAAAAAMs/ziz3lIJJbqA/s1600-h/Cannon_Fodder_1.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291566236398327874" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rdMH5GEI/AAAAAAAAAMs/ziz3lIJJbqA/s200/Cannon_Fodder_1.png" style="cursor: pointer; float: left; height: 160px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Cannon Fodder&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z najbardziej miodnych i najzabawniejszych strzelanek w historii. Widok wylatujących w górę ludzików bezcenny, podobnie jak nerwy przy przechodzeniu drugiej części tej gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9sXeSHXqI/AAAAAAAAANM/YvZYh-TTDkM/s1600-h/pinball_dreams_ecs_steelwheel.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291567237705457314" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9sXeSHXqI/AAAAAAAAANM/YvZYh-TTDkM/s200/pinball_dreams_ecs_steelwheel.gif" style="float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 125px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Pinball Dreams&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetny pinball, który zapadł mi jednak w pamięć głównie poprzez chwile spędzone przy tej grze (stół "westernowy") z moim ojcem. Nie pamiętam byśmy się wcześniej czy później bawili równie dobrze ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9s7zYlU2I/AAAAAAAAANc/KHy0CrU8BE4/s1600-h/Wing-Commander.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291567861845021538" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9s7zYlU2I/AAAAAAAAANc/KHy0CrU8BE4/s200/Wing-Commander.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 125px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6. Wing Comander&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja pierwsza oryginalna gra. Klasyczny symulator kosmicznego myśliwca. Ta muzyka, ten rozmach... Przeszedłem z zapartym tchem prawie łamiąc przy tym kilkukrotnie joystick, ciągnięty z całej siły, żeby statek kosmiczny skręcił szybciej :D Muzykę z sali z łóżkami dla załogi, gdzie zapisywało się stan gry, słyszę do dzisiaj:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9tkxO0QDI/AAAAAAAAANs/lLQz6_OsoUg/s1600-h/turrican_3_01.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291568565641822258" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9tkxO0QDI/AAAAAAAAANs/lLQz6_OsoUg/s200/turrican_3_01.png" style="cursor: pointer; float: left; height: 160px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;7. Turrican 3&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzykę (zwłaszcza z podwodnego etapu) z tej banalnej w sumie strzelanki pamiętam do dziś. Wówczas absolutna rewelacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9r4C8U_kI/AAAAAAAAAM8/oZrcVs0XD6Q/s1600-h/Flashback.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291566697790373442" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9r4C8U_kI/AAAAAAAAAM8/oZrcVs0XD6Q/s200/Flashback.jpg" style="float: left; height: 175px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;8. Flashback &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech to była gra, spadkobierca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Another World&lt;/span&gt;. Prezent pod choinkę od babci, prosto z giełdy (gra, nie babcia):D Przepiękna animacja i grafika. Napięcie w etapach na obcej planecie przebił potem chyba dopiero &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Alien vs Predator&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9stAaFG7I/AAAAAAAAANU/5d3Rf7jo0Us/s1600-h/Dune+2_2.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291567607642921906" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9stAaFG7I/AAAAAAAAANU/5d3Rf7jo0Us/s200/Dune+2_2.gif" style="cursor: pointer; float: left; height: 125px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9. Dune 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prekursor RTS-ów, gra z niesamowitym klimatem oparta na chyba najlepszej powieści s-f ever.&amp;nbsp; Tę muzykę, widok Devastatorów pożeranych przez sandworma i dźwięk płyt stawianych jako fundamenty pod budowle pamiętam do dziś. Od tamtych czasów nie ruszyłem na dłużej żadnego RTS-a.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9uvdBkRhI/AAAAAAAAAOM/pBR4GUFipGw/s1600-h/settlers.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291569848707728914" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9uvdBkRhI/AAAAAAAAAOM/pBR4GUFipGw/s200/settlers.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 155px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;10. Settlers&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza gra, w której wszystko żyło. Godzinami mogłem patrzeć na rosnące łany zboża, koszącego je rolnika, proces pieczenia z nich chleba itd. Gra do podziwiania. Uspokajało to niczym patrzenie na rybki w akwarium.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9uU8eZiOI/AAAAAAAAAN8/kSrY2ABxlNM/s1600-h/luretemp.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291569393293691106" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9uU8eZiOI/AAAAAAAAAN8/kSrY2ABxlNM/s200/luretemp.gif" style="cursor: pointer; float: left; height: 125px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;11. Lure of the Temptress&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba pierwsza porządna przygodówka, którą przeszedłem w całości. Reklamowana jako objawienie ze względu na prawdziwe AI bohaterów postronnych (sic!), które w praktyce ograniczało się do tego, że potrafili poruszać się między lokacjami. Gra totalnie liniowa, wymagająca wykonania wszystkich niemal czynności w określonej kolejności. Mocno przez to utknąłem i musiałem posiłkować się solucją. Mimo wszystko z jej przejścia byłem bardzo dumny :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9ubJvdzrI/AAAAAAAAAOE/A_Kk64XVxrM/s1600-h/superfrog%5B.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291569499934150322" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9ubJvdzrI/AAAAAAAAAOE/A_Kk64XVxrM/s200/superfrog%5B.png" style="cursor: pointer; float: left; height: 160px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;12. SuperFrog&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kultowa platformówka z zapierdalającą niczym odrzutowiec żabą. Produkcja Team 17 u szczytu formy. Rozkład niektórych etapów znam na pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9u_77aLUI/AAAAAAAAAOU/x8ZvvQmBBaY/s1600-h/syndicate.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291570131881307458" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9u_77aLUI/AAAAAAAAAOU/x8ZvvQmBBaY/s200/syndicate.gif" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;13. Syndicate&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutny klasyk - rewelacyjny misz-masz wielu gatunków osadzony w świecie wyciągniętym niemal prosto z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Blade Runnera&lt;/span&gt;. Nie wiem czemu, ale nie przypominam sobie bym próbował dłużej w nią grać bez cheatu na kasę... Pamiętam jakiś wywiad z Peterem Molyneux, który twierdził, że specjalnie usztuczniano dźwięk palących się ludzi, bo ten pierwotnie nagrany na potrzeby gry był zbyt realistyczny. Tak, wtedy ta gra porażała realizmem - przechodnie, samochody, żywe niemal miasta. Każdą z 50 bodaj misji przechodziłem po kilkanaście razy. Najbardziej zapadła mi w pamięć ta z Colorado, gdzie mieliśmy do dyspozycji ze 150 gapiów oglądających konwój aut z ważnymi osobistościami. Fajna jatka była :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wC16rEzI/AAAAAAAAAOs/f-XzGbUp2BA/s1600-h/alien+breed.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291571281318843186" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wC16rEzI/AAAAAAAAAOs/f-XzGbUp2BA/s200/alien+breed.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 157px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;14. Alien Breed: Tower Assault&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra na którą wydałem chyba wszystkie pieniądze zabrane na jedną ze szkolnych wycieczek. Kosztowała naprawdę sporo, więc moja rozpacz, gdy okazało się, że jedna z dyskietek jest uszkodzona, była olbrzymia. Nigdy nie odważyłem się jej wysłać do dystrybutora, a pudełko po niej leży gdzieś jeszcze w domu rodziców. Potem do tej kultowej strzelanki powróciłem już na pececie, ale było już na nią zdecydowanie za późno - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Doom&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Duke Nukem&lt;/span&gt; czekali ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9sGNivwnI/AAAAAAAAANE/Jf-A-6W4vg4/s1600-h/manager.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291566941154034290" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9sGNivwnI/AAAAAAAAANE/Jf-A-6W4vg4/s200/manager.gif" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15. The Manager&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marny i niesamowicie wolny w działaniu manager piłkarski, który pochłonął mnie na całe tygodnie. Wizualizacja meczów polegała na powtarzaniu kilku sytuacji, z których każda miała dwa warianty - strzeli/nie strzeli. Ileż ja na tym paznokci zjadłem próbując wykombinować co zrobić, by statsy zawodnikom nie spadały. Ale dzięki takiej zaprawie późniejsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Champinship Managery &lt;/span&gt;i&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Football Managery&lt;/span&gt; były dla mnie bułką z masłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9vnKHrWLI/AAAAAAAAAOk/o-a-N853hWw/s1600-h/lotus3_1.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291570805705758898" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9vnKHrWLI/AAAAAAAAAOk/o-a-N853hWw/s200/lotus3_1.png" style="cursor: pointer; float: left; height: 126px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;16. Lotus III&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z bardziej popularnych ścigałek na amigę (zawsze wolałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jaguara XJ220&lt;/span&gt; - to taka gra też) o bardzo dziwnym modelu jazdy. Takiej frustracji jaką wywoływały u mnie kolejne, totalnie beznadziejne próby ukończenia wyścigu w górach często w grach nie czułem - już za to tylko należy jej się uznanie. Wszystkie inne trasy przechodziłem z zamkniętymi oczami, tej jednej cholery nie mogłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wUuQQgKI/AAAAAAAAAO0/J85YU_sQwD8/s1600-h/Eye+of+the+Beholder+%28DOS%29.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291571588499538082" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wUuQQgKI/AAAAAAAAAO0/J85YU_sQwD8/s200/Eye+of+the+Beholder+%28DOS%29.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 124px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;17. Eye of the Beholder&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy prawdziwy RPG. Nigdy go nie ukończyłem, ale wrażenie jakie zrobiły na 12-latku te puste labirynty lochów pozostały do dzisiaj. Podobnie jak uwielbienie do role-play'i, choć niekoniecznie tych dungeonowatowych.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wbJNznGI/AAAAAAAAAO8/acjlwJ0sWlg/s1600-h/Hired+Guns+%28Amiga%29.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291571698816228450" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9wbJNznGI/AAAAAAAAAO8/acjlwJ0sWlg/s200/Hired+Guns+%28Amiga%29.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 158px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;18. Hired Guns&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesamowita gra, o bardzo ciężkim klimacie. Grając po zmroku naprawdę można było się ostro zestresować. Także nigdy nie ukończona, bo pirackie wersje posiadały nieprzyjemne zabezpieczenie, które wyskakiwało w pewnym momencie rozgrywki - trzeba było wpisać masę jakiejś gwiazdy, info na ten temat oczywiście w instrukcji, a instrukcji niet. Mimo tego, że wiedziałem, że jej nie ukończę, to grałem w to cholerstwo namiętnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9vQui8dOI/AAAAAAAAAOc/w2xxb8h5jlo/s1600-h/fallout2_2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291570420346811618" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9vQui8dOI/AAAAAAAAAOc/w2xxb8h5jlo/s200/fallout2_2.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;19. Fallout 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaczynamy okres pecetowy, jedną z najlepszych (jak nie najlepszą) gier w historii. Sugestywny postnuklearny świat, w którym każdy walczy o przetrwanie, niesamowicie dorosła wymowa, inteligentne dialogi i daleko posunięta nieliniowość - czego chcieć więcej? Do tego świetny model rozwoju postaci i ta otoczka retrofuturyzmu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą część przeszedłem nie widząc na oczy rok młodszego protoplasty. Przeżycie daleko bardziej intensywne niż najlepszy nawet film. Brak doświadczenia sprawił, iż stworzyłem postać o bardzo niskiej zręczności, a oparta na niej walka byłą dla mnie prawdziwą udręką. Do dziś pamiętam finałową potyczkę, z którą męczyłem się okropnie. Za te męczarnie odwdzięczyłem się Frankowi Horriganowi wielokrotnie, w tym raz zabijając go nawet w 1. turze (co jest nie lada wyczynem). Tak - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta 2&lt;/span&gt; ukończyłem kilka razy i ostatnio ponownie wrócił na ekrany mojego kompa, tym razem poszerzony o masę nowości dzięki modowi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Restoration Project&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie gra mojego życia :P Kocham wszystko co z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Falloutem&lt;/span&gt; związane (soundtracku słucham do dziś), oprócz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta 3&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta Tactics&lt;/span&gt;, które są wynaturzeniem serii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9tvgcul8I/AAAAAAAAAN0/3_KP2QNiPnQ/s1600-h/fallout1coverjr3.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291568750115329986" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9tvgcul8I/AAAAAAAAAN0/3_KP2QNiPnQ/s200/fallout1coverjr3.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 142px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;20. Fallout&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą część &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta&lt;/span&gt; łyknąłem w ciągu jednego dnia, po tym jak ukończyłem F2. Głosu Mastera zapomnieć się nie da ("Join. Die"). Czy dziś może jakaś gra zapewnić takie przeżycia? Na rozpisce znalazł się ponownie jakieś 2 lata temu - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouty&lt;/span&gt; się nie starzeją i za każdym razem bawią równie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xjOlUndI/AAAAAAAAAPM/X_HvDkm2oak/s1600-h/baldurs2_screen005.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291572937207619026" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xjOlUndI/AAAAAAAAAPM/X_HvDkm2oak/s200/baldurs2_screen005.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;21. Baldur's Gate 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak kiedyś włączyłem to, żeby sprawdzić jak wygląda - potem przez 2 tygodnie nie wychodziłem z domu :) Wszystko w tej grze lubię. Prawdziwy RPG, którego do dziś w klimatach fantasy nic nie pobiło. Ostatni, w którym walki miały prawdziwy taktyczny wymiar. Pokonanie smoka Firkraaga na wczesnym levelu, czy finałowa walka w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tronie Bhaala&lt;/span&gt; to jedna z najlepiej pamiętanych przeze mnie potyczek. Prawdziwa poezja, aż mnie znowu chcica na zainstalowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baldurka&lt;/span&gt; wzięła:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yD_CYE3I/AAAAAAAAAPc/svmwiuogAqA/s1600-h/jagged_alliance2_03.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291573499970196338" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yD_CYE3I/AAAAAAAAAPc/svmwiuogAqA/s200/jagged_alliance2_03.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;22. Jagged Alliance 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy przeze mnie nieukończony taktyczny shooter, choć spędziłem przy nim wiele wieczorów. Do dziś chyba nie powstało w tym gatunku nic lepszego (może ruski spadkobierca JA o zerżniętym z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hired Guns&lt;/span&gt; tytule wart jest uwagi? Grał ktoś?). Jedna z niewielu gier, w której można było poruszać się Polakiem o wiele mówiącej ksywce Steroid ;) Ależ on fragów mi natrzepał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xsdVbg4I/AAAAAAAAAPU/aQNB6p3J3zI/s1600-h/quake2-15.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291573095786316674" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xsdVbg4I/AAAAAAAAAPU/aQNB6p3J3zI/s200/quake2-15.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;23. Quake 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Quake 2&lt;/span&gt; to dla mnie całe dziesiątki godzin spędzonych w kafejce internetowej (pozdro dla Szopy, Heńka i ówczesnej kafejkowej ekipy ;)), wydany majątek i dojście do całkiem niezłej wprawy. Pierwszy multi w jaki grałem na poważnie i przez wiele lat ostatni - aż do czasu pojawienia się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Call of Duty 4.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9y9e-ImyI/AAAAAAAAAP8/I1Ciosd_dLY/s1600-h/vice+city.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291574487794883362" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9y9e-ImyI/AAAAAAAAAP8/I1Ciosd_dLY/s200/vice+city.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 140px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;24. GTA: Vice City&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;GTA III&lt;/span&gt; mnie gdzieś ominęło (grałem trochę u znajomych). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vice City&lt;/span&gt; to już była wkrętka na całego. Koszmarnego celowania, luzu i rewelacyjnego, tandetnego klimatu rodem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Policjantów z Miami&lt;/span&gt; się nie zapomina. Najfajniejsza chwila: przejście wyścigu, za który nagrodą był bodaj niezły klub nocny (nazwa misji - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Driver&lt;/span&gt;). Misja przez wielu uważana za nie do przejścia. Satysfakcja była wielka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yzpEeIhI/AAAAAAAAAP0/2k6jP22WhQc/s1600-h/mafia_screen018.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291574318707122706" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yzpEeIhI/AAAAAAAAAP0/2k6jP22WhQc/s200/mafia_screen018.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;25. Mafia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra cudo. Czeskim twórcom udało się przenieść na monitory komputerów świat jakiego tam jeszcze nie było - czasy prohibicji, z całą ich otoczką: cudowne samochody, stroje, muzyka. Fabuły nie powstydziłby się niejeden naśladowca Puzo. Jedna z najlepszych gier jakie powstały. Mam nadzieję, że wychodząca w tym roku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mafia 2&lt;/span&gt; spełni lata oczekiwań na przynajmniej coś równie dobrego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yL3JWauI/AAAAAAAAAPk/3IwYZBVP4oM/s1600-h/arcanum_hir0510_01.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291573635290917602" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yL3JWauI/AAAAAAAAAPk/3IwYZBVP4oM/s200/arcanum_hir0510_01.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;26. Arcanum&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedoceniany i nieco momentami niedorobiony Role-Play twórców&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Fallouta&lt;/span&gt; z jednymi z najlepszych questów i masą odważnych pomysłów (udźwiękowienie gry za pomocą muzyki poważnej). To naprawdę oryginalny przedstawiciel tego gatunku, osadzona w steampunkowym świecie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xJP4OlhI/AAAAAAAAAPE/xsebi3eqS-s/s1600-h/thief-3.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291572490878752274" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9xJP4OlhI/AAAAAAAAAPE/xsebi3eqS-s/s200/thief-3.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;27. Thief 3&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rewelacyjna skradanka, gdzie bycie niewidocznym to często naprawdę jedyna droga do sukcesu. Etap w szpitalu dla umysłowo chorych wspominam do dziś, mocne przeżycie. Zresztą cała gra jest świetna i żadne Splinter Celle nie mają z nią w skradankowej kategorii szans.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yrnMra1I/AAAAAAAAAPs/K4dzg_YpZBM/s1600-h/Aliens_vs_Predator_2_Primal_Hunt_Cover_gross.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291574180765723474" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9yrnMra1I/AAAAAAAAAPs/K4dzg_YpZBM/s200/Aliens_vs_Predator_2_Primal_Hunt_Cover_gross.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 160px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;28. Alien versus Predator 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z najstraszniejszych gier w jakie grałem (misje człowieka). Słuchawki na uszy, dźwięk detektora ruchu (kto oglądał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aliens&lt;/span&gt; wie o co chodzi), ciemne korytarze i niemal palpitacja serca za każdym razem, gdy coś się pojawiało w pobliżu. Brr, świetna gra. Aż szkoda , że się tak zestarzała.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9qSyeP9FI/AAAAAAAAAMU/5XscLUUgUAs/s1600-h/planescape-torment.376918.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291564958202459218" src="http://4.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9qSyeP9FI/AAAAAAAAAMU/5XscLUUgUAs/s200/planescape-torment.376918.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 160px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;29. Planescape: Torment&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właściwie nie gra, to przeżycie. Jedyna w swoim rodzaju, fabułą zmiatająca wszystko co w kategorii gier powstało. Tu się więcej czyta niż porusza czy walczy, a to co się czyta, warte jest każdej nagrody. Cudowny erpeg, będący właściwie esencją tego, co przez nazwę Role Play Game należy rozumieć. Aż szkoda, że walki, inwentarz i kilka innych rzeczy nie dorównało poziomem sferze scenariuszowej. Ale wówczas&amp;nbsp; mówilibyśmy o grze ideale. Niemniej Bezimienny zawsze będzie moim ulubionym bohaterem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9pzMWjVUI/AAAAAAAAAMM/yKuMsamZohE/s1600-h/PoP.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291564415393682754" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9pzMWjVUI/AAAAAAAAAMM/yKuMsamZohE/s200/PoP.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 144px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;30. Prince of Persia: Warrior Within&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie najlepsza część &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Księcia&lt;/span&gt;, gdzie skakanie i użynanie głów w akompaniamencie metalowej muzyki to czysta poezja. Ładunek miodności jest tu niesamowity. Nie rozumiem czemu z najnowszego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prince of Persia&lt;/span&gt; zrobiono jakiegoś metroseksualnego dupka, który nawet zginąć nie może:( Przepadnijcie casuale!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9pao8e7BI/AAAAAAAAAME/vyp4hDk7Zs8/s1600-h/Call_of_Duty_Box_Art.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291563993572240402" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9pao8e7BI/AAAAAAAAAME/vyp4hDk7Zs8/s200/Call_of_Duty_Box_Art.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 140px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;31. Call of Duty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie skumałem zachwytów nad &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Medal of Honor: Allied Assault&lt;/span&gt;. Dla mnie pierwszą grą, która faktycznie dała mi namiastkę tego jak może się poczuć żołnierz na wojnie był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Call of Duty&lt;/span&gt;. Początek gry, idziemy samotnie, tradycyjnie łupiąc Niemców. Nagle nad naszymi głowami pojawiają się samoloty, z których skaczą dziesiątki naszych towarzyszy i zaczyna się szturm. Szturm, w którym jesteśmy tylko jednym pośród wielu, nie żadnym superhero, a prawdziwym żołnierzem. Ależ to robiło wówczas wrażenie. Dziś to tylko marnie wyglądająca, zaskryptowana w banalny sposób sieczka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9or2-OD8I/AAAAAAAAAL8/uoq2x0VkuWY/s1600-h/farcry.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291563189883768770" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9or2-OD8I/AAAAAAAAAL8/uoq2x0VkuWY/s200/farcry.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 150px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;32. Far Cry&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trzeba było zobaczyć, ta plaża, te drzewa, ta woda i jeszcze te ogromne mapy! Jezu, najpiękniejsza gra jaka powstała, nie wiem, czy kiedykolwiek inna gra swoim wyglądem zrobi na mnie równie wielkie wrażenie (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Crysis&lt;/span&gt; nie zrobił). Wyprzedzała swoje czasy o jakieś 3 lata i wyglądała olśniewająco nawet w niskich dość detalach. Do tego była super miodna - oprócz rewolucji w grafice, przyniosła jeszcze rewolucję w AI przeciwników wnosząc ją na poziom, któremu nawet przereklamowany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Crysis&lt;/span&gt; nie dorównał. Dziesiątki doskonałych fanowskich etapów a nawet całych kampanii sprawiły, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Far Cry&lt;/span&gt; nie znikał z mojego twardziela przez dobre 4 lata. Jak dla mnie najlepszy FPS w historii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9oRwBWBFI/AAAAAAAAAL0/UxAyXX_noqQ/s1600-h/Football_Manager_2008.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291562741341226066" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9oRwBWBFI/AAAAAAAAAL0/UxAyXX_noqQ/s200/Football_Manager_2008.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 142px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;33. Football Manager (wszystkie części)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra opium. Zasysa jak odkurzacz. Jak bym miał wybrać jedną grę ma bezludną wyspę, to byłby właśnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;FM&lt;/span&gt;. Nic nie smakuje w świecie gier tak, jak robienie z kopciuszka potęgi światowej, nic nie daje większej satysfakcji niż wygranie z Wisłą na wyjeździe z MU. Gra dla maniaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nvJIYlmI/AAAAAAAAALs/QdSDLy6D_Y0/s1600-h/stalker.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291562146786219618" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nvJIYlmI/AAAAAAAAALs/QdSDLy6D_Y0/s200/stalker.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 168px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;34. S.T.A.L.K.E.R.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholernie niedorobiona rosyjska produkcje przenosząca nas w rejony Czarnobyla. Ale za ten klimat i liczbę zjeżonych na głowie włosów, gdy przedzierałem się nocą w burzy przez dzikie tereny lub z wyjątkową łatwością generujące poczucie lęku podziemia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stalkerowi&lt;/span&gt; miejsce na tej liście się należy. Polecam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nhheV05I/AAAAAAAAALk/NvFHeZ5QYKw/s1600-h/wiedzmin_box_1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291561912802595730" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nhheV05I/AAAAAAAAALk/NvFHeZ5QYKw/s200/wiedzmin_box_1.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 143px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;35. Wiedźmin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska produkcja. Ale nie przemawia przeze mnie wcale patriotyzm, gdy piszę, że to zdecydowanie jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Choć niepozbawiona wad, to wybory jakich musimy tam dokonać, wykreowanie świata gdzie wszystko różni się co najwyżej odcieniem szarości, a biel i czerń nie istnieją, to prawdziwy majstersztyk. Do tego ta fabuła, coś niesamowitego - nie mogłem dojść do siebie przez wiele minut po zakończeniu gry. Kto nie grał, niech nie grzeszy już więcej i leci do Empika;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nTmZTZSI/AAAAAAAAALc/oElUBEYkGJI/s1600-h/hl2ep2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291561673605473570" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9nTmZTZSI/AAAAAAAAALc/oElUBEYkGJI/s200/hl2ep2.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 160px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;36. Half Life: Episode Two&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcale wielkim miłośnikiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half_life'a&lt;/span&gt; nie jestem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;HL2&lt;/span&gt; jest owszem niezły, ale w starciu ze swoim ówczesnym przeciwnikiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Far Cry'em&lt;/span&gt; nie ma szans. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;HL2: Episode One&lt;/span&gt; to już w ogóle odcinanie kuponów, bez pomysłu na poprowadzenie akcji. Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Episode Two&lt;/span&gt; miało być podobnie, a wyszedł chyba najbardziej wzruszający FPS w historii. Końcówki i sceny z ojcem Alyx nie zapomnę jeszcze długo. Choć graficznie gra się mocno już posunęła, to w 2007 roku pokonała dla mnie wszystkich konkurentów w gatunku, nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bioshock&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Crysis&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9m2JHvlbI/AAAAAAAAALU/1VV7AfYKXu4/s1600-h/Call-of-Duty-4-Modern-Warfare-414050.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291561167530988978" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9m2JHvlbI/AAAAAAAAALU/1VV7AfYKXu4/s200/Call-of-Duty-4-Modern-Warfare-414050.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 141px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;37. Call of Duty 4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo mnie odrzuciła. Po przejściu 5-6 etapów machnąłem ręką na tego zaskryptowanego gniota. Potem do niego wróciłem przeżywając jedne z najbardziej intensywnych chwil przed kompem. Zwroty akcji, bomba atomowa i niesamowita końcówka - wszystko to właściwie nie pozwalało uwierzyć, że to tylko gra, a nie wysokobudżetowe kino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem przyszedł czas na multi. No i mnie zassało. Najpierw się dziwiłem, jak to możliwe, że ja, taki wyjadacz, tak słabo sobie radzę (zerowy stosunek fragów do własnych zejść był osiągnięciem). Z czasem było coraz lepiej, aż przyszedł czas, że nieraz jestem dwukrotnie lepszy od drugiego w kolejności gracza i zostałem zaproszony do klanu z własnym serwerem (pozdro dla ekipy |AO|). No i odkąd gram w CoDa na multi, to nie ma czasu na żadne inne gry. Nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;GTA IV&lt;/span&gt; przechodzę już miesiąc (polecam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podsumowanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieźle się całość rozrosła. Ale 20 lat grania to kawał życia i trochę się tego nazbierało. Jak ktoś ma ochotę pokomentować - zapraszam, pewnie każdy ma swój zestaw niezapomnianych chwil spędzonych z grami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;tagi: najlepsze gry młodości, najlepsze gry wszechczasów, klasyka gier komputerowych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-2187757109318318803?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/2187757109318318803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/niezapomniane-chwile-w-grach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/2187757109318318803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/2187757109318318803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/niezapomniane-chwile-w-grach.html' title='Niezapomniane chwile w grach'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/SW9rsCdzrrI/AAAAAAAAAM0/6qkmS1xXUnY/s72-c/AnotherWorld.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9149693987447244296.post-3037832218071289636</id><published>2009-12-03T00:11:00.001-08:00</published><updated>2011-04-20T05:16:03.172-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='End-game'/><title type='text'>GTA IV - recenzja</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scqymq4_YSI/AAAAAAAAARk/08z01UgNGbg/s1600-h/gta-iv-cover.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317258687482388770" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scqymq4_YSI/AAAAAAAAARk/08z01UgNGbg/s320/gta-iv-cover.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 261px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GTA IV&lt;/span&gt; to już gra-legenda. Entuzjastyczne recenzje, niesamowite wyniki sprzedaży i to cholerne oczekiwanie, kiedy wreszcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rockstar&lt;/span&gt; uraczy nas konwersją na PC. Swój egzemplarz kupiłem już w dniu pecetowej premiery, nie zważając na dość wysoką cenę i pierwsze sygnały o problemach z optymalizacją. Od tamtej pory minęły 4 miesiące. O GTA napisano już wszystko, ale jeszcze jedna recka nie zaszkodzi, tym bardziej, że tych za wiele na blogu nie ma ;) Ale po kolei....&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;2 płyty DVD, które mój zrypany napęd instalował chyba 40 minut. Do tego chiński instalator. WTF? Nic to, zaraz będę grał. Ale gdzie tam... trzeba zarejestrować się na WindowsLive i na Rockstar Game Social Club. Ok, to tylko kolejne pół godzinki. Włączam i dupa. Konieczne jeszcze zainstalowanie Service Packa 3 do XP-eka i najnowszego dotNeta. Bez nich ani rusz. No kurde, lekkie przegięcie, oby było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po machinacjach z instalacją przyszedł czas na pierwsze uruchomienie. Fajne intro, fajna grafa, mam jechać autem, no ale co tak szarpie? Riva Tuner pokazuje jakieś 10-17 klatek w domyślnych ustawieniach i 1680x1050. Bez jaj. Crysis z ustawieniami niemal na maxa chodzi 2x lepiej, sprzęt jest ok - C2D 3GHz, 4GB RAMu, podkręcony Gf8800GT. No to teraz kombinowanie z ustawieniami grafy, przynajmniej nie trzeba gry restartować po każdej większej zmianie. Na nisko-średnich w 1440x900 jest ok, 25-35 klatek, da radę grać. Dynamiczne cienie najlepiej wyłączyć - mocno obciążają, a pozostaną i tak aktywne cienie od Słońca (niesamowicie paskudne swoją drogą). Grafika jest bardzo ładna, ale okropny liasing (ząbkowanie krawędzi) oraz wspomniane cienie mocno psują efekt. Nie ważne, to w końcu GTA. San Andreas w momencie wydania wręcz straszyło grafą, a czwórka cieszy przecież oko, to już znaczny postęp. Jedziemy z akcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co pierwsze rzuca się w oczy, to poważne podejście do tematu. Koniec ziomalskich klimatów &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;San Andreas&lt;/span&gt;, czy miami-vice'owych &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Vice City&lt;/span&gt;. Koniec z totalnie przegiętymi i odjazdowymi misjami. Tu jesteśmy Niko Beliciem - weteranem wojny w byłej Jugosławii, człowiekiem zdradzonym, odartym ze złudzeń, który odzywa się rzadko i zawsze dosadnie. Niko przybywa do Stanów częściowo zwiedziony wizją szybkiej realizacji american dream przez swojego kuzyna Romana, który ponoć nieźle się już w Ameryce ustawił. Jego główny cel to jednak zemsta - dopadnięcie zdrajcy, odpowiedzialnego za śmierć przyjaciół z oddziału Niko podczas wojny, który ponoć ukrywa się gdzieś na terenie Liberty City.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq0Mvv7yYI/AAAAAAAAARs/dxLP39-y9pY/s1600-h/gtaIV-dimitri.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317260441133238658" src="http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq0Mvv7yYI/AAAAAAAAARs/dxLP39-y9pY/s320/gtaIV-dimitri.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 180px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Bardzo dorosły klimat wyszedł grze na dobre. Niko jest świetnie napisaną postacią, a wszelkie filmiki przerywnikowe to klasa sama dla siebie w świecie gier. Niektórych tekstów i akcji nie powstydziłby się sam Tarantino. Szkoda tylko, że filmowe zachowania Niko i jego dylematy nieraz nijak się mają do samych misji, gdzie bez skrupułów zabija, rabuje i tylko nie gwałci ;) Bardzo fajne są także przewijające się przez grę postaci poboczne, niestety - do czasu. O ile cała rosyjska imigracja, z którą musi zadawać się Niko po przybyciu do Liberty City, zrobiona jest wręcz mistrzowsko, tak wraz z postępem w grze kolejni zleceniodawcy są coraz bardziej pozbawieni wyrazu. Szczytem bezbarwności cieszą się zwłaszcza przedstawiciele włoskiej mafii, których zapomina się szybciej niż się ich zabija ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, na co można trochę ponarzekać, to lekko doskwierająca monotonia misji. Dojedź na miejsce i wykończ oddział przeciwników, czasem zmotoryzowany, czasem nie - do tego sprowadza się większość naszych zadań. Nastawienie się na realizm związało nieco ręce Rockstarowi, który nie mógł dać upustu swojej szalonej wyobraźni. Na szczęście nie brakuje też misji ciekawszych - napad na bank, czy odbicie więźnia z konwoju w podziemnym tunelu na długo zostają w pamięci - ale niestety to tylko rodzynki na dość jednolitej masie. Nie oznacza to jednak, że jest nudno. Przyjemność płynąca z gry jest tak olbrzymia, że niewielkiego zróżnicowania niemal nie czuć. Do tego raz na jakiś czas jesteśmy raczeni koniecznością dokonania wyboru naszego postępowania, co może budzić prawdziwe moralne dylematy. Świetny, choć nie do końca wykorzystany dodatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq8paOlUWI/AAAAAAAAASE/q8ywvIIAVjY/s1600-h/gta-blow.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317269729665438050" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq8paOlUWI/AAAAAAAAASE/q8ywvIIAVjY/s320/gta-blow.png" style="cursor: pointer; float: right; height: 200px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Większy problem miałem z prostotą tychże misji. Naprawdę trzeba się starać, by coś zawalić. Dzięki dobrze działającemu systemowi chowania się za osłonami, Niko bez żadnego problemu wystrzeliwuje całe hordy dość biernych przeciwników, z których niemal każdy pada od headshota. Wszelkie pościgi i uliczne rajdy są banalnie proste (nie licząc tych na motorach i w helikopterze), co jest tym dziwniejsze, że mocno utrudniono model jazdy, który nie jest już tak arcadowy jak we wcześniejszych grach serii (o tym za chwilę). Efekt jest obosieczny. Z jednej strony bye bye frustracjo związana z kilkunastokrotnym przechodzeniem tej samej misji, dojazdem na miejsce, oglądaniem tych samych filmików itd. Z drugiej strony gra nie jest niemal żadnym wyzwaniem dla wprawnego gracza. Ogólnie brak mi tu złotego środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o postaciach i misjach, teraz trochę o mechanice, gdyż na tym polu GTA IV poczyniło znaczny postęp względem starszych braci. Niko nie jest już takim sztywniakiem jak Tommy Vercetti czy Carl Johnsson. Może nie tylko biegać, schylać się i pływać, ale także wspinać się na rozmaite dachy i ogrodzenia niczym Sam Fisher oraz kryć się za przeszkodami i ostrzeliwać wrogów na ślepo jak Marcus Fenix. Zestaw jego ruchów jest naprawdę imponujący i do końca gry nie przestaje zaskakiwać. Otwarta struktura większości misji daje znakomite pole do popisu. Można metodycznie wykańczać wrogów wykorzystując osłonę ze ścian czy samochodów, można też wspiąć się na jakiś budynek i użyć snajperki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq8ftTIKLI/AAAAAAAAAR8/fe1XrvcbaCg/s1600-h/gta-car.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317269562986080434" src="http://3.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq8ftTIKLI/AAAAAAAAAR8/fe1XrvcbaCg/s320/gta-car.png" style="cursor: pointer; float: right; height: 200px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Trudno być jednak w pełni zadowolonym z nowego modelu jazdy. W dalszym ciągu jest on typowo zręcznościowy, choć już nie tak banalny jak wcześniej. Brak stopniowania pedała gazu i hamulca na klawiaturze potrafi doskwierać podczas jazdy przez zakorkowane ulice (to już nie wina samej gry). Prawdziwym problemem jest jednak nienaturalnie duży promień skrętu każdego auta. Właściwie nie sposób zmieścić się w zakręcie bez użycia ręcznego hamulca. Do tego kamera wyraźnie nie nadąża za tyłem auta podczas skręcania, przez co nie widzimy gdzie jedziemy. Wymusza to przyzwyczajenia się do ciągłego korygowania widoku myszką podczas jazdy. We wcześniejszych częściach nie było to konieczne i spokojnie można było jeździć za pomocą obsługiwanych prawą ręką kursorów. Samochody są też strasznie sprężyście zawieszone i na zakrętach wychylają się niczym Citroen XM z podniesionym nadwoziem. Do wszystkiego da się jednak przywyknąć i szybko przestaje przeszkadzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacznie gorzej jednak wygląda sprawa z motorami. W Vice City i San Andreas był to mój podstawowy środek transportu - szybki i mieszczący się w każde miejsce. W GTA IV jazda motorem to prawdziwa udręka. Zapomnijcie o zgrabnym sunięciu między autami. Tu każdy niemal ostry zakręt równa się upadek, choć promień skrętu przekracza chyba 20 metrów. W efekcie na motory wsiada się tylko wtedy, gdy zmusza nas do tego charakter misji. Podobnie jest z helikopterami, co zresztą stało się już chyba tradycją GTA. Latać na klawiaturze się nimi da, ale przyjemność z tego niewielka (pomijając widoki). Po Liberty City nie polatamy za to samolotami, z czego ja akurat się ucieszyłem, bo misje z ich udziałem były źródłem największej frustracji w San Andreas (kto doszedł do misji przechwycenia samolotu na północ od Las Venturas, ten wie o co mi chodzi ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed flashvars="isStandAlone=true&amp;amp;highRes_ID=2377557&amp;amp;lowRes_ID=2377544&amp;amp;object_ID=827005&amp;amp;downloadURL=http://xbox360movies.ign.com/xbox360/video/article/870/870188/libertycitytour_042808_flvlowwide.flv&amp;amp;allownetworking=&amp;quot;all%&amp;quot;" height="360" src="http://videomedia.ign.com/ev/ev.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="433"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już w poprzedniej części Grand Theft Auto twórcy wcisnęli masę minigierek i dodatkowych atrakcji. Nie inaczej jest w Czwórce - mamy kręgle, bilard, darta, występy kabaretowe, striptease etc. By rozrywki te nie pozostały niezauważone wprowadzono do gry kolejną nowość - przyjaciół. Po wykonaniu odpowiedniej ilości misji dla części co sympatyczniejszych zleceniodawców, stają się oni naszymi znajomymi. Ich celem jest doprowadzenie gracza do furii ciągłymi telefonami z żądaniem wyskoczenia na drinka, żarcie czy bilard. Przez pierwsze trzy razy to nawet bawi, potem jedynie irytuje. Odmowa skutkuje pogorszeniem się wskaźnika relacji. Konsekwencji nie ma z tego żadnych, za to dbanie o rozrywkę naszych przyjaciół zaowocuje w końcu bonusem wyjątkowym dla danego znajomego. Może to być dostarczenie auta-sklepu z bronią w dowolne miejsce, helikopter na zawołanie lub grupa homies, która pomoże nam w misji. Jak dla mnie bonusy nie warte wysiłku i straty czasu, nigdy żadnego nie próbowałem nawet osiągnąć, a wiecznie dzwoniący znajomi sprawiali, że żałowałem, iż gra nie pozwala na wyrzucenie komórki. Na szczęście jest możliwość jej uśpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wszystkie wymienione wady i niedociągnięcia bledną jednak momentalnie w konfrontacji z największym atutem GTA IV - miastem.&lt;/span&gt; Po prostu nie sposób nie zachwycić się Liberty City. Iluzja prawdziwej, tętniącej życiem metropolii jest niesamowita. Tutaj żaden przechodzień nie sprawia wrażenia animowanej kukiełki idącej bez celu. Ludzie rozmawiają ze sobą (setki unikalnych dialogów), dzwonią do znajomych, wypłacają pieniądze z bankomatu, tankują auta, czekają na pociąg, wyrzucają przez szybę samochodu puszkę po skończonym napoju - po wielu godzinach gry ciągle zauważałem coś nowego. Już samo wrażenie, jakie zrobiła na mnie pierwsza podróż taksówką przez miasto na pozycji pasażera, zapewniłoby GTA miejsce na liście "&lt;a href="http://prostozekranu.blogspot.com/2009/01/niezapomniane-chwile-w-grach.html"&gt;Niezapomniane chwile w grach&lt;/a&gt;". Kompletność obrazu dopełniają zróżnicowane programy w TV, masa stron w internecie, możliwość zadzwonienia po służby porządkowe i medyczne, audycje radiowe nadające wiadomości uwzględniające nasze ostatnie poczynania - no po prostu co kilkanaście minut rósł mój podziw dla twórców tego wirtualnego świata. Godzinami można go zwiedzać i ciągle odnajdywać coś nowego i interesującego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq81OfMteI/AAAAAAAAASM/DosQQ1MKbhU/s1600-h/gta-most.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317269932672333282" src="http://1.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scq81OfMteI/AAAAAAAAASM/DosQQ1MKbhU/s320/gta-most.png" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Właśnie ten klimat wielkiej, doskonale zaprojektowanej metropolii, masy znanych z prawdziwego Nowego Yorku miejsc i budynków w połączeniu z typową dla GTA, choć nieco bardziej dorosłą niż zwykle grywalnością, tworzą grę niemal doskonałą, zdecydowanie wybijającą się z ogólnej szarzyzny produktów made in 2008. Można się co prawda bez końca czepiać szczegółów, choćby (obok wspomnianych wad) braku możliwości wydawania kasy, której setki tysięcy mamy na koncie. Tylko po co? Każda część GTA miała swoje słabości i każdej z nich to się wybaczało. Tutaj mamy przynajmniej autosave'a po każdej misji, a wraz z patchem 1.02. przyszły nawet Checkpointy w trakcie misji (baaaardzo rzadkie), co znacznie wyeliminowało największą bolączkę poprzedników - konieczność przebijania się przez całe miasto, by powtórzyć misję. Mało tego - taksówki wreszcie pełnią swoje funkcje i dzięki nim możemy błyskawicznie dostać się w dowolne miejsce mapy! Na dokładkę zafundowaną nam rewelacyjną fizykę. Wystarczy pchnąć kogoś ze schodów, czy pojeździć wielką ciężarówką, by docenić pracę programistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro jednak gra jest taka super, to czemu 4 miesiące zajęło mi jej przejście? I tu poruszę największą bolączkę nowego Grand Theft Auto - brak technicznej przewidywalności. Miałem ukończone ponad 2/3 głównego wątku fabularnego, gdy po kolejnej próbie uruchomienia gry aplikacja Rockstar Game Social Club (która musi być uruchomiona, by gtaIV.exe w ogóle raczyło włączyć grę) wywalił errora. Treść błędu sugerowała brak najnowszego dotNeta, który zainstalowany oczywiście był. Mimo kilkudniowych siłowań się z tym cholernym softem, wielokrotnego przeinstalowywania zarówno RGSC, jak i wszelkich aplikacji windowsowskich wymaganych przez GTA, nie udało mi się zmusić gry do działania. Poszła w kąt, czekając na planowaną reinstalkę systemu. Kiedy w końcu do niej doszło, samego GTA musiałem także przeinstalowywać (nie włączał się mimo przywrócenie starych wpisów w rejestrze i katalogów w Documents and Settings). Przyjemność ponownego obcowania z chińskim językiem została osłodzona późniejszym bezproblemowym działaniem gry. Do czasu... Po pierwsze - okazało się, że save'y z poprzedniej instalki nie działają :/ Gra je widziała, ale próba wczytania owocowała komunikatem błędu. Wszystko trzeba było zaczynać od początku. Po drugie ledwie kilkanaście uruchomień wystarczyło, by kolejne owocowały jedynie czarnym obrazem. Na szczęście zminimalizowanie (które trwa ze 3 min) i przywrócenie ekranu gry w jakiś sposób popycha menusy do pojawienia się. Cud, że w tych warunkach udało się zakończyć przynajmniej wątek główny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jak ja mam tę grę ocenić? Z jednej strony niemalże arcydzieło, z drugiej walnięta optymalizacja (patch 1.02. dużo poprawia w tej kwestii), wkurzające szczegóły i przede wszystkim problemy techniczne, które mogą skutecznie zniechęcić do gry część graczy, a tym mniej ogarniętym z tematem kompów wręcz ją uniemożliwić. Męczyć się mimo wszystko warto, przeżycia niezapomniane gwarantowane, a jest szansa, że nikt na moje problemy się nie natknie i skończy grę bez żadnych nadprogramowych przygód. Ja się bawiłem wyśmienicie, stąd:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moja ocena:&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-size: xx-small;"&gt;Tagi: Grand theft auto, grand theft auto IV, gta iv, gta 4, gta4, gtaiv, nico belic, kuzyn roman, gta iv patch&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9149693987447244296-3037832218071289636?l=www.grykowisko.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.grykowisko.pl/feeds/3037832218071289636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/gta-iv.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/3037832218071289636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9149693987447244296/posts/default/3037832218071289636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.grykowisko.pl/2009/12/gta-iv.html' title='GTA IV - recenzja'/><author><name>BLeszczynski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05904965654942869764</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_oU1B30apSQQ/SD_F9-ljC0I/AAAAAAAAADk/rBAMe0qfsgI/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oU1B30apSQQ/Scqymq4_YSI/AAAAAAAAARk/08z01UgNGbg/s72-c/gta-iv-cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
